Pierwszy miesiąc 2022 roku za nami. Styczeń był niemal idealny w wykonaniu Anwilu. Nie rozegraliśmy tylu spotkań, ile planowano, ze względu na szalejący COVID, ale i tak otrzymaliśmy sporo powodów do radości. „Rottweilery” poradziły sobie z naprawdę mocnymi ekipami. Pokonaliśmy po raz kolejny całą trójkę medalistów z zeszłego sezonu oraz postawiliśmy następny krok w European North Basketball League. Niestety na zakończenie doszło do sporego zaskoczenia, bo Halę Mistrzówzdobyła gdyńska Arka. Ten ostatni występ zepsuł trochę idealny obraz stycznia.
Z wyborem MVP za ten miesiąc nie miałem większego problemu. Jonah Mathews pokazał klasę!
Anwil zakończył już zmagania w ostatnim miesiącu roku, więc pora wybrać MVP za ten okres. Grudzień był całkiem udany dla „Rottweilerów”, bo zanotowaliśmy bilans 3-1. Szkoda tej jednej porażki w Stargardzie, szczególnie że mecz był do „wyrwania”, ale i tak nie powinniśmy narzekać na ogólną postawę naszych pupili.
Tytuł najbardziej wartościowego zawodnika otrzymuje ode mnie James Bell, co nie powinno być żadną niespodzianką.
Czas zamknąć listopad. To nie był może zbyt aktywny miesiąc dla Anwilu, bo rozegraliśmy zaledwie trzy spotkania, ale emocji z całą pewnością nie brakowało. Trefl Sopot został rozbity w czwartej kwarcie, minimalnie polegliśmy w Warszawie, a na koniec znowu pokazaliśmy charakter podczas derbów województwa kujawsko-pomorskiego. Bilans 2-1 na pewno nie przynosi wstydu „Rottweilerom”.
Spotkań nie było wiele, ale kilku naszych zawodników zdołało błysnąć formą. Wybór MVP za listopad wywołał u mnie prawdziwą „burzę myśli”. Do samego końca brałem pod uwagę dwóch graczy, ale ostatecznie minimalnie zwyciężył Kamil Łączyński. Jak widać, mój wybór odbiega trochę od oficjalnego głosowania.
Październik był niezwykle aktywny dla Anwilu. W tym miesiącu rozegraliśmy aż siedem spotkań. Niestety, poznaliśmy smak pierwszych porażek, ale z drugiej strony bardzo udanie rozpoczęliśmy przygodę w European North BasketballLeague. Podczas wszystkich październikowych starć „Rottweilery” zanotowały ogólny bilans 5-2.
Nie ukrywam, że wybór MVP miesiąca to był dla mnie niesamowicie „twardy orzech do zgryzienia”. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to była jedna z najtrudniejszych decyzji w całej historii tego rankingu. Zbyt wielu graczy Anwilu prezentowało bardzo solidny poziom lub niespodziewanie zaskakiwało. Ostatecznie to „prestiżowe” wyróżnienie otrzymuje James Bell, który wyprzedził konkurencję zaledwie o milimetry.
Ostatnio nie miałem zbyt wiele wolnego czasu, ale pora nadrobić zaległości. Pierwszy miesiąc sezonu 2021/2022 już za nami, więc trzeba podtrzymać tradycję i opublikować zaległy ranking MVP.
W tym zestawieniu brałem pod uwagę oczywiście tylko mecze wrześniowe, czyli starcie ze Śląskiem nie było już wliczane. Wprowadziłem również małą innowację. W klasyfikacji generalnej, przy równej ilości punktów, będą promowani zawodnicy, którzy rozegrali mniejszą ilość spotkań. Jeśli cały czas będzie jakiś remisowy rezultat, to wyższą pozycję otrzyma gracz z większą ilością zwycięstw w pojedynczych miesiącach. To wszystko, aby uniknąć sytuacji z poprzednich rozgrywek, gdy trzech koszykarzy uzyskało identyczną punktację. Punktacja miesięczna pozostaje bez zmian – 10 pkt za I miejsce, 5 pkt za II miejsce oraz 1 pkt za III miejsce.
Wrzesień był dla nas niesamowicie udany. Pomimo teoretycznie ciężkiego terminarza odnieśliśmy komplet zwycięstw! Nie wiem, czy ktokolwiek obstawiał taki start sezonu w wykonaniu „Rottweilerów”. Imponowała cała drużyna, ale w ramach tej zabawy muszę wybrać jednego zawodnika. Który gracz Anwilu zasłużył na tytuł MVP pierwszego miesiąca nowych rozgrywek? W moim rankingu to wyróżnienie otrzymuje Jonah Mathews, czyli rozstrzygnięcie identyczne z oficjalnym głosowaniem.
Anwil niestety zakończył już swój udział w sezonie 2020/2021, więc czas podsumować mój comiesięczny ranking MVP. Od sierpnia do marca wybierałem po trzech najbardziej wartościowych zawodników naszego klubu, a teraz nadeszła pora na „zbiór żniw”.
Sumując te wszystkie, punkty wychodzi, że tytuł MVP za minione rozgrywki zdobywa… nie jeden, a aż trzech zawodników!
Za nami ostatni miesiąc rozgrywek w wykonaniu Anwilu. Podobnie jak przez cały sezon lekko nie było, bo zanotowaliśmy bilans 1-5. Nie tylko kolejny raz zawiedliśmy w PLK, ale również odpadliśmy z FIBA Europe Cup. Mecz w europejskich pucharach był naszym ostatnim akcentem w rozgrywkach 2020/2021 i trzeba przyznać, że podczas tego starcia można było dostrzec kilka pozytywów w grze „Rottweilerów”. Niestety Iraklis Saloniki i tak był za mocny, a my dodaliśmy kolejną porażkę na swoje konto.
Czas wybrać najbardziej wartościowego zawodnika naszej ekipy za ten ciężki i smutny marzec.
Styczeń był niezwykle aktywny dla naszego Anwilu, a luty wręcz przeciwnie. W mijającym miesiącu rozegraliśmy zaledwie dwa mecze i to na samym początku. Co ciekawe, w obu przypadkach były to starcia określane mianem derbowych. Niestety z rezultatów nie możemy być zadowoleni. Osiągnęliśmy tylko połowiczny sukces. Najpierw pokonaliśmy Polski Cukier Toruń, ale następnie polegliśmy z Astorią Bydgoszcz.
Z wyborem MVP lutego nie miałem większego problemu, bo jeden z zawodników wyróżniał się zdecydowanie na tle pozostałych.
Styczniowy maraton za nami. To był kolejny burzliwy miesiąc dla Anwilu, ale przy tym również niezwykle intensywny. Poważnych zmian w naszym klubie nie brakowało. Zyskaliśmy nowego trenera oraz doszło do kolejnych przetasowań w rotacji. Na parkiecie nie było jednak tak kolorowo, jak sobie wymarzyliśmy. Do pozytywów na pewno należy pierwsze zwycięstwo na wyjeździe oraz awans z grupy w FIBA Europe Cup. Niestety, więcej było negatywów. Wystarczy wspomnieć pierwszą, historyczną porażkę z Legią czy tęgie lanie zebrane we Wrocławiu, a to tylko część niepowodzeń „Rottweilerów”.
Ogólnie w styczniu zanotowaliśmy bilans 2-6. Najgorsze, że nasze szanse na awans do Play-Off są już tylko matematyczne…
W tym miesiącu nasz zespół rozegrał sporo spotkań i przez to ciężko było wybrać MVP, bo żaden z naszych koszykarzy nie utrzymywał równej formy.
Grudzień to kolejny miesiąc, który nie spełnił naszych oczekiwań. Początek był obiecujący, bo pokonaliśmy Śląsk Wrocław, ale później było tylko gorzej. Najpierw przyszła kompromitacja z Polpharmą Starogard Gdański, a następnie porażki ze Stalą Ostrów Wielkopolski oraz Startem Lublin. Co gorsze, końcówka roku też nie oszczędziła Anwilu, bo dopadły nas problemy wirusowe i przez tę nieprzyjemną sytuację kolejne spotkania zostały przełożone.
Krótko mówiąc, to był kolejny miesiąc pełen problemów, ale z wyborem MVP nie miałem praktycznie żadnego problemu.