SUPERPUCHAR JEST NASZ!

Anwil kontynuuje zdobywanie trofeów. Do klubowej gabloty doszedł wczoraj kolejny Superpuchar Polski. To już trzeci w naszej historii.

Spotkanie o to trofeum zainaugurowało sezon 2019/2020. Naszym rywalem, czyli Mistrza Polski, była Stal Ostrów Wielkopolski, która w poprzednich rozgrywkach wywalczyła Puchar Polski. Mecz zakończył się naszym zdecydowanym zwycięstwem 95:66 i mamy powody do radości!

Anwil Superpuchar 2019FOTO: Andrzej Romański / plk.pl
  1. Przez większość spotkania przewaga optyczna była po stronie naszego zespołu. Stal jednak dzielnie walczyła i dzięki zrywowi w trzeciej kwarcie byli nawet bliscy dogonienia „Rottweilerów”. Wszystko wyjaśniła czwarta kwarta. Anwilowi przycisnął i zaczęły wpadać trójki, a „Stalówka” gasła z każdą minutą. Doprowadziło to do istnego pogromu, a ostrowska ekipa w pewnym momencie w ogóle już nie miała chęci na koszykówkę. Ostatnie minuty to była czysta zabawa w wykonaniu Anwilu.

  2. Na przestrzeni całego spotkania Stal zaprezentowała się jednak przyzwoicie. Wyglądali na zgraną ekipę i ładnie dzielili się piłką. Grali sprytnie i szukali dogodnych pozycji rzutowych.

  3. Zaimponował mi niespodziewanie Przemysław Żołnierewicz (12 pkt), a dobre momenty miał również Jay Threatt (11 pkt). Polak grał jak „stary wyga”, a Amerykanin potrafił rozruszać atak Stali.

  4. Anwil ma ogromny potencjał ofensywny, jest dużo gry „jeden na jeden” i to przynosi świetne rezultaty. Uważam jednak, że nad obroną trzeba jeszcze popracować. Nowe twarze w zespole nie załapały do końca schematów trenera Igora Milicicia i czasami bywali zagubieni, ale czas działa na naszą korzyść.

  5. Ricky Ledo był na parkiecie jednoosobową armią, czyli wszystko zgodne z przedsezonowymi zapowiedziami. Amerykanin zanotował 22 punkty, 6 asyst5 zbiórek. Niezwykle uniwersalny zawodnik. Chociaż kilka razy odniosłem wrażenie, że troszkę za bardzo forsuje grę pod siebie.

  6. Tyle samo punktów co Ledo zdobył Chase Simon. Nasz „cichy zabójca” utrzymuje genialną formę z poprzedniej fazy Play-Off, a może nawet jest jeszcze lepiej. Do Anwilu trafili naprawdę wielcy gracze, ale Simon w niczym im nie ustępuje. Wczoraj grał aż tak dobrze, że pod koniec meczu się uśmiechnął, a to przecież rzadkość w przypadku tego Amerykanina ;).

  7. Wspomniany duet z USA wyczyniał niesamowite rzeczy na parkiecie, ale nagrodę MVP odebrał Szymon Szewczyk. Wybór powszechnie uznany za kontrowersyjny i ja podzielam tę opinię. „Szewcu” zagrał świetne zawody, raził z dystansu i zdobył 12 punktów. Cieszy taka wspaniała forma weterana. Jak widać, stary człowiek i może ;). Na tytuł najbardziej wartościowego gracza to jednak było za mało przy tak silnej konkurencji…

  8. Nasze gwiazdy błyszczały, ale nie można zapominać o zawodnikach drugoplanowych. Chris Dowe (8 pkt, 6 as i 4 zb) i Rolands Freimanis (6 pkt i 6 zb) nie wychodzili na pierwszy plan, ale ich obecność na parkiecie przynosiła wiele pożytku.

  9. Podobnie zresztą jak Krzysztof Sulima. „Żubr” robił to, po co trafił do Włocławka, czyli dzielnie i sprytnie walczył. Niesamowitych „cyferek” nie wykręcił, ale przez 18 minut spędzonych na parkiecie był naprawdę przydatny. Szczególną uwagę zwraca współczynnik +/- przy jego nazwisku. Z Sulimą na placu gry byliśmy aż +29!

  10. Sporo czasu na parkiecie spędził Michał Sokołowski, ale uczciwie trzeba przyznać, że za wiele nie pokazał. Po powrocie z owocnych Mistrzostw Świata cały czas jest „pod formą”, ale również w tej sprawie czas działa na naszą korzyść ;). Z dyspozycją Sokołowskiego będzie tylko lepiej.

  11. Anwil nie rozegrał idealnego spotkania. Sporo było gry indywidualnej, a kilka razy aż prosiło się o dobre podanie. Przez pewien czas nasze rzuty trzypunktowe nie mogły trafić do celu. No i jeszcze nie sposób przemilczeć błędów w obronie. Mimo to odnieśliśmy miażdżące zwycięstwo i zdobyliśmy Superpuchar, a Stal nie jest przecież słabym zespołem. Wniosek? Zaprezentowaliśmy tylko część możliwości, a wystarczyło, aby rozgromić naprawdę solidnego rywala. Zapowiada się ciekawy sezon ;).

  12. To już chyba tradycja, ale firma Kappa znowu nie dostarczyła docelowych strojów na mecz o Superpuchar… Nie lubię tego, ale mam nadzieję, że poślizg w tym roku będzie krótszy niż ostatnio…

Jedna odpowiedź do “SUPERPUCHAR JEST NASZ!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.