Nadlatuje „Sokół”

Rozpoczęcie nowego sezonu zbliża się wielkimi krokami. Anwil ostro szlifuje swoją formę podczas okresu przygotowawczego, ale trener Igor Milicić ani razu nie mógł przeprowadzić treningu w pełnym składzie. Michał Sokołowski podpisał umowę z naszym klubem pod koniec lipca, ale dopiero w najbliższej przyszłości będzie mógł dołączyć do „Rottweilerów”.

SokołowskiFOTO: www.fiba.basketball

Popularny „Sokół” ma za sobą bardzo ciekawe i pracowite lato. Był ważnym ogniwem reprezentacji Polski i jako jedyny aktywny Anwilowiec zagrał na Mistrzostwach Świata. Biało-czerwoni osiągnęli wielki sukces na tym turnieju. Polska została ósmą drużyną na świecie! To brzmi naprawdę dumnie i raczej mało kto spodziewał się takiego wyniku przed rozpoczęciem koszykarskiego mundialu. Przez lata wspominaliśmy siódme miejsce wywalczone na Mistrzostwach Europy1997 roku, a teraz osiągnęliśmy jeszcze większy sukces. A trzeba uczciwie przyznać, że podopieczni selekcjonera Mike\a Taylora byli w stanie wywalczyć jeszcze lepszą pozycję. Szkoda porażki z Czechami, bo nasi południowi sąsiedzi byli w zasięgu biało-czerwonych, a wtedy uplasowalibyśmy się na miejscach 5-6.

Sokołowski w talii Taylora odgrywał rolę rezerwowego, ale trzeba przyznać, że był bardzo ważnym zmiennikiem. Zagrał w każdym spotkaniu biało-czerwonych i średnio na parkiecie przebywał 17,8 minut. Zawsze, gdy pojawiał się na placu gry, to wnosił do gry Polski sporo energii po obu stronach parkietu. Najlepiej zaprezentował się podczas meczu otwarcia z Wenezuelą. Polska wygrała 80:69, a Sokołowski w 21,5 minuty zdobył 16 punktów oraz dołożył 9 zbiórek. Był naszym najlepszym strzelcem. Przez całe Mistrzostwa Świata „Sokół” notował na swoim koncie średnio 7,5 punktów oraz 2,8 zbiórek. Jak widać, nasz nowy-stary zawodnik jest w naprawdę dobrej formie.

Ten wpis powstał w celu oddania hołdu wielkiemu sukcesowi naszej reprezentacji oraz podsumowania gry Sokołowskiego na tym turnieju, ale jest też „druga strona medalu”. Anwil ma już na swoim koncie kilka sparingów i muszę przyznać, że szczególnie po MEZ Tournament byłem pełen podziwu i patrzyłem na przyszłość z optymizmem. Nasza ekipa udowodniła, że drzemie w niej ogromny potencjał. Mamy niesamowitą siłę rażenia i wielu zawodników, którzy są w stanie decydować o obliczu meczu. Wystarczy wspomnieć takie nazwiska jak Ricky Ledo, Chase Simon, Tony Wroten czy Chris Dowe. Amerykanie mają wielkie umiejętności i mogą wygrywać mecze w pojedynkę.

Po wspomnianym turnieju MEZ nasz zespół wydawał mi się kompletny i gotowy do ponownej walki o najwyższe cele, ale… W pierwszej chwili totalnie zapomniałem, że to nie jest ostateczne oblicze Anwilu. Jest mi głupio, ale przez moment wyleciało mi z głowy, że do tej gromady dołączy jeszcze Michał Sokołowski. W obliczu tej myśli zrozumiałem, że piekielnie mocny Anwil z miejsca stanie się jeszcze mocniejszy. „Sokół” po prostu gwarantuje pewien poziom po obu stronach parkietu i udowodnił to podczas Mistrzostw Świata. Dzięki niemu Anwil ma jeszcze większą siłę rażenia. Dołącza do nas kolejny zawodnik, który jest w stanie naprawdę sporo namieszać. DRŻYJCIE RYWALE! 😉

Mam nadzieję, że Sokołowski, mimo pracowitego lata i sukcesu z reprezentacją, utrzyma dobrą formę i przede wszystkim cały czas będzie głodny zwycięstw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.