PUCHAR JEST NASZ !!!!

MAMY TO! Zdobywanie trofeów zawsze jest wielką sprawą, a Anwil kolejny raz sprawił nam tę radość. Po 13 latach Puchar Polski wraca do Włocławka! W finałowym spotkaniu „Rottweilery” pokazały klasę oraz charakter i Polski Cukier Toruń, mimo bardzo ambitnej gry, musiał „obejść się smakiem”. To było świetne widowisko, godne finału i zakończyło się wynikiem 103:96.

To nasz czwarty Puchar Polski w historii. Więcej ma tylko Śląsk Wrocław. To również nasze drugie, po Superpucharze, trofeum w tym sezonie. Anwil jako pierwszy klub w historii ma szansę na zdobycie potrójnej korony. Trzeba tylko jeszcze zakończyć sezon kolejnym mistrzostwem ;).

Anwil Włocławek Puchar Polski 2020FOTO: Andrzej Romański / plk.pl
  1. Nasz zespół był niesamowicie zdeterminowany. Taki Anwil chcemy oglądać w każdym meczu. Pełna koncentracja i ponadprzeciętna waleczność. Nasi zawodnicy ostro naciskali w obronie i nie mieli problemów z walką „w parterze”.

  2. Anwil dużo korzystał z gry 1 na 1. Pięknie wjeżdżaliśmy w obronę „Twardych Pierników” i wykorzystywaliśmy przewagi kreowane dzięki takiej grze.

  3. Graliśmy naprawdę świetnie, ale i tak to mogło nie wystarczyć. Polski Cukier udowodnił, że „to nie są leszcze”. Podopieczni trenera Sebastiana Machowskiego bardzo szybko dzielili się piłką i mądrze ścinali pod kosz. Taki styl przynosił rezultat przeciwko naszej strefie i dobrej defensywie. Na dodatek „Twarde Pierniki” trafiały na naprawdę wysokiej skuteczności. Mimo porażki Polski Cukier zasłużył na spore brawa za ten występ i cały turniej.

  4. W trzeciej kwarcie byliśmy nawet na prowadzeniu +12. Wyglądaliśmy znacznie lepiej od rywali, ale toruńska ekipa kolejny raz potwierdziła swoją nieprzewidywalność. Za sprawą serii rzutów z dystansu wrócili do gry. Wszystko, co działo się wcześniej, straciło większe znaczenie i można powiedzieć, że mecz praktycznie rozpoczął się od nowa. Wynik był sprawą otwartą praktycznie do ostatniej syreny.

  5. W czwartej kwarcie Polski Cukier wyszedł nawet na prowadzenie, ale końcówka należała do Anwilu. Więcej „zimnej krwi” było po naszej stronie. Nasza defensywa była monolitem, a po drugiej stronie parkietu trafiliśmy kilka naprawdę trudnych rzutów.

  6. Patrząc na pomeczowe statystyki ciężko pominąć pewne kwestie. Torunianie byli lepsi w skuteczności rzutów każdej kategorii! Mieli też więcej zbiórek oraz asyst. Nasza dobra obrona oraz waleczność wymusiły jednak na Polskim Cukrze aż 20 strat. Ten czynnik oraz wykorzystanie wiążących się z nim korzyści to był klucz. Istotny element, który pozwolił nam zdobyć trofeum kosztem naprawdę mocnego rywala.

  7. Mamy DRUŻYNĘ! Każdy zawodnik jest świadomy swojej roli i daje z siebie wszystko. Wspominałem niedawno, że Anwil przechodzi teraz pewną przemianę i potrzeba trochę czasu, aby to wszystko odpowiednio zafunkcjonowało. Już teraz widać jednak efekty, a wierzę, że będzie tylko lepiej. Widać chemię i jesteśmy groźni dla każdego rywala, a do tego towarzystwa dołączą jeszcze McKenzie Moore oraz Jakub Karolak. Jest MOC! Z bólem serca, ale muszę to napisać – mam wrażenie, że jako drużyna wyglądamy lepiej bez Tony’ego Wrotena.

  8. Prawdziwym królem tego finałowego pojedynku był bez wątpienia Shawn Jones. Tym razem nie dominował „na deskach”, ale i tak w pełni zasłużenie został ochrzczony pseudonimem „Monster” przez telewizyjnych komentatorów. Były reprezentant Kosowa był praktycznie nie do zatrzymania w ataku. Nie wysuwał się przy tym na pierwszy plan, „nie kradł” gry, ale cierpliwie czekał na dobre podania lub jakieś dobitki. Nie straszył tylko „w pomalowanym”, ale również czuł się bardzo pewnie na półdystansie oraz trafił za trzy. To była dopiero czwarta trójka w jego całej karierze i druga w koszulce Anwilu. Rozwija się ten nasz środkowy. Jones zdobył aż 27 punktów, a do tego dołożył 5 zbiórek oraz 3 przechwyty. Warto zwrócić uwagę, że zanotował rewelacyjne 10/11 z gry oraz 4/4 z rzutów wolnych. Ten jeden, jedyny niecelny rzut miał miejsce w pierwszej kwarcie, gdy został zablokowany przez Kuliga. W rzeczywistości jednak to był błąd sędziowski, bo nie było tam czystego bloku tylko faul. „Doctor Jones” zaliczył kosmiczny występ i nikogo nie zdziwiło, że został uhonorowany statuetką MVP.


  9. Świetne zawody rozegrał również Chris Dowe. Walczył w swoim stylu, rzucał się po piłki i bardzo chętnie grał 1 na 1. Mijanie obrońców Polskiego Cukru w wykonaniu Amerykanina wyglądało na dziecinnie proste. To kreowało nasze przewagi, bo Dowe albo kończył samotnie, albo oddawał piłkę do lepiej ustawionych partnerów. Nasz rozgrywający zanotował double-double na poziomie 12 punktów oraz 10 asyst. Dołożył też 2 bloki!

  10. Ricky Ledo kilkukrotnie „ukłuł” rywali swoimi trudnymi rzutami. To był naprawdę dobry występ Amerykanina. Grał bardzo efektywnie i nie decydował się na wymuszone próby. Ledo zanotował 20 punktów, 3 asysty3 przechwyty. Ciekawostka – to był pierwszy jego mecz w bieżącym sezonie bez ani jednej zbiórki.

  11. Na wyróżnienie zasłużył także Chase Simon. Zaserwował nam kilka ważnych i trudnych rzutów, sporo gry 1 na 1 oraz dobrą defensywę. Jego dorobek statystyczny to 19 punktów3 zbiórki. Takiego Simona potrzebujemy!


  12. W ekipie „Twardych Pierników” szczególnie imponował Keith Hornsby. Zaskakiwał nieprzeciętną szybkością oraz celnym okiem. To właśnie Amerykanin był jednym z głównych aktorów podczas powrotu Polskiego Cukru do gry w trzeciej kwarcie. Hornsby zaliczył 21 punktów, 4 asysty3 zbiórki.

  13. Pewnym punktem toruńskiej ekipy przez niemal cały mecz był Damian Kulig. Podkoszowy grał mądrze i starał się wykorzystywać nasze błędy. Był również bardzo dobrze dysponowany rzutowo. Zaliczył 7/8 z gry. Dorobek Kuliga to 16 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty3 bloki. Dobra forma reprezentant Polski.

  14. Pewnym zaskoczeniem był dla mnie również Aleksander Perka. Z całym szacunkiem, ale ciężko posądzać mi tego gracza o odgrywanie czołowej roli w Polskim Cukrze. Ten silny skrzydłowy miał swoje problemy w przeszłości, a przeciwko Anwilowi wyszedł i „poszedł na całość”. Walczył i chyba zaskoczył nasz scouting swoją skutecznością. Czasami za bardzo był przez nas odpuszczany. Perka nie ustrzegł się poważnych błędów, ale jego występ i tak mógł się podobać. Zanotował 14 punktów4 zbiórki.

  15. To już 14 „setka” Anwilu w tym sezonie biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki!

Jedna odpowiedź do “PUCHAR JEST NASZ !!!!”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.