Sympatyczny triumf w ENBL

Odnoszę wrażenie, że turniej finałowy European North Basketball League wyglądał zupełnie inaczej niż wszystkie poprzednie „bańki”. Podczas Final Four rozgrywanego w Hali Mistrzów doświadczyliśmy zdecydowanie wyższego poziomu emocji. Nie było pogromów i ogrywania rezerw, ale obserwowaliśmy za to całkiem wyrównane spotkania. Zapewne stawka odpowiednio zmotywowała wszystkich uczestników tej imprezy. Cały czas nie były to mecze, o których będziemy opowiadać wnukom, ale na pewno zapamiętamy, że to nasz Anwil przeszedł do historii za sprawą triumfu w pierwszej edycji ENBL.

Można śmiało stwierdzić, że „Rottweilery” zdominowały te rozgrywki. Zgarnęliśmy to piękne trofeum bez żadnej wpadki. To była piękna droga. Najpierw bilans 5-0 w sezonie regularnym, później półfinał i finał, a na końcu „WE ARE THE CHAMPIONS” z głośników. Wiem, że European North Basketball League nie ma zbyt wysokiego prestiżu, ale zdobycie tego trofeum i tak cieszy.

Anwil Włocławek ENBL European North Basketball LeagueFOTO: Adrianna Nowacka / wlc.pl

Final Four

W półfinale rywalizowaliśmy z Tartu Ulikool i byliśmy zdecydowanym faworytem. Goście z Estonii mieli jednak ogromną ochotę na sprawienie niespodzianki. Mecz przez długi czas był niezwykle wyrównany. Jeszcze na ok. 2 minuty przed końcową syreną na tablicy wyników widniał remis. Na szczęście stres nie dopadł Anwilowców w tych kluczowych momentach. To nasz zespół zachował większy spokój oraz wykazał wyższą klasę koszykarską i dzięki temu wygraliśmy 80:74.

W niektórych akcjach obrona Anwilu mogła budzić podziw i to cieszy. Przyjezdni bazowali głównie na rzutach z dystansu, a byli dobrze dysponowani w tym elemencie. Trafili 15/46 za trzy, a dla porównania z bliższej odległości zanotowali jedynie 7/22. Pierwszoplanową rolę w naszej ekipie odegrał Jonah Mathews, który zanotował 22 punkty oraz 5 zbiórek.

W finale czekała na nas niespodzianka. Nie trafiłem ze swoimi przewidywaniami, bo Basket Brno przegrał swój półfinał z Siauliai-7bet i to właśnie z litewskim zespołem rywalizowaliśmy o końcowy triumf. Nie oznaczało to jednak luźnego pojedynku i spacerku po puchar. Goście baaardzo chcieli wygrać, ale to my byliśmy dojrzalszym zespołem. Świetnie funkcjonowały akcje dwójkowego „Rottweilerów”, którymi bardzo mądrze dyrygował Kamil Łączyński (9 asyst).

Oglądaliśmy ZESPÓŁ, w którym każdy zawodnik wniósł coś od siebie. Taki Maciej Bojanowski zdobył tylko 2 punkty (efektowny wsad!), ale miał też 6 zbiórek, a jego współczynnik +/- (+18) był najwyższy w całej drużynie. Poza tym cały czas walczył i wykonywał ciężką pracę, której nie oddają żadne statystyki. Szczególnie zapamiętałem jedną sytuację – jeden z naszych graczy padł na parkiet, a MOMENTALNIE popędziła w jego kierunku cała pozostała czwórka. To wyglądało nawet trochę zabawnie, ale świadczy o bardzo pozytywnej atmosferze, a budowanie tej sfery to ważny pozytyw płynący z występów w ENBL.

Ostatecznie wygraliśmy 90:79. Na wyróżnienie zasługuje na pewno Luke Petrasek, który zanotował 25 punktów oraz 4 zbiórki i zasłużenie zgarnął tytuł MVP spotkania.

Wspomnę jeszcze, że do pierwszej piątki Final Four trafił James Bell. Trzeba przyznać, że Amerykanin „zrobił robotę” i utrzymał równą formę podczas obydwu pojedynków. Najpierw zaliczył 16 punktów5 zbiórek, a następnie 21 punktów, 4 zbiórki oraz 3 asysty.

Piękna przygoda w ENBL

European Basketball League nie straszy swoim poziomem, ale ten triumf i tak dostarczył mi mnóstwo radości. Uwielbiam, gdy Anwil wygrywa i wznosi do góry trofea, a to właśnie otrzymałem. Naszą klubową gablotę zasilił naprawdę piękny puchar i pozostaje żałować, że jest jedynie przejściowy. Sukces „Rottweilerów” pozostanie już jednak na zawsze w koszykarskich kronikach. Szczególnie że to był debiutancki sezon ENBL, a tym samym nasza ekipa została historycznym zwycięzcą.

Niezależnie od prestiżu tych rozgrywek, to jest nasz SUKCES, z którego mamy prawo być dumni. Nigdy wcześniej nie wywalczyliśmy żadnego trofeum w międzynarodowej rywalizacji. W polskiej koszykówce też to nie jest pospolity precedens, bo wcześniej dokonała tego jedynie Stal Ostrów Wielkopolski, która w sezonie 2007/2008 wygrała ligę CEBL, czyli podobny twór do ENBL.

My we Włocławku zawsze jesteśmy „głodni zwycięstw”, a dawno ten nasz apetyt nie był zaspokajany. Ostatnim trofeum Anwilu był Puchar Polski2020 roku. Jeszcze dłużej musieliśmy czekać na celebrowanie sukcesu w Hali Mistrzów, bo od 2017 roku, gdy zdobyliśmy Superpuchar. Dlatego powinniśmy wszyscy docenić ten triumf w European North Basketball League i traktować jako słodki smaczek, który okrasił bogatą historię naszego klubu.

Jak wypadła te pierwsza edycja ENBL? Lepiej niż podejrzewałem! Nie ukrywam, że przed sezonem powątpiewałem czy ten projekt w ogóle wystartuje. Tymczasem włodarze dali radę! To całe przedsięwzięcie jest w fazie ciągłego rozwoju, ale już można zaobserwować sporo profesjonalizmu. Władze ligi szybko reagowały na niespodziewane wydarzenia. Widać, że są tam ludzie, którzy mają wizję i bardzo im na tym wszystkim zależy. Z tego, co wiem, to ENBL ma plany na szersze działanie i trzymam kciuki za powodzenie tego projektu, bo zyskali moją sympatię. Obecna sytuacja geopolityczna w Europie może w tym pomóc, więc pozostaje czekać i obserwować co przyniesie przyszłość.

Anwil na ostatniej prostej

Rywalizacja w European North Basketball League już za nami, ale to nie koniec emocji w bieżącym sezonie, a wręcz dopiero początek! Play-Off już wygląda zza rogu, ale przed Anwilem jeszcze ostatnia prosta w sezonie regularnym. „Rottweilerom” pozostały do rozegrania dwa wyjazdowe mecze. Najpierw derby z Astorią Bydgoszcz, a następnie pierwsza wizyta w nowej hali, gdzie od niedawna swoje mecze rozgrywa HydroTruck Radom. W tych pojedynkach nie będzie miejsca na żadne rozluźnienie. Nasi najbliżsi przeciwnicy nie należą do ligowej czołówki, ale grają „z nożem na gardle”. Pierwsi ciągle walczą o ósemkę, a drudzy chcą za wszelką cenę uniknąć ewentualnego spadku. Wiadomo, że rywal „pod ścianą” może być nieobliczalny, ale musimy zachować koncentrację za wszelką cenę, bo też mamy o co walczyć. Jeśli Anwil wygra te dwa spotkania, to zapewni sobie drugie miejsce w tabeli bez patrzenia na innych. Na to liczę!

Niezależnie jak zakończymy sezon zasadniczy to i tak zagramy w PO i to jest piękne! Ach cudownie będzie poczuć zapach tej magicznej fazy po trzyletniej przerwie!

Jedna odpowiedź do “Sympatyczny triumf w ENBL”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.