Poważne zmiany kadrowe!

Wczoraj wybuchła prawdziwa bomba transferowa w naszym Anwilu. Najpierw pojawiła się informacja o odejściu Mateusza Kostrzewskiego, a jakiś czas później o podpisaniu kontraktu z nowym graczem. Po kilku miesiącach do Włocławka wrócił Ivan Almeida. „El Condor” wylądował u nas i wprawił w euforię znaczną część kibiców. Uczciwie trzeba przyznać, że na miarę PLK jest to hitowy transfer.

Ivan AlmeidaFOTO: ddwloclawek.pl /Daniel Wiśniewski
Ivan Almeida – prawdziwy as Anwilu

Mateusz Kostrzewski rozwiązał z naszym klubem kontrakt za porozumieniem stron. Od razu jednak znalazł nowego pracodawcę, a właściwie wrócił do poprzedniego. Popularny „Kostek” ponownie będzie grał w Stali Ostrów Wielkopolski.

Nie ukrywam, że trochę szkoda mi Kostrzewskiego. Nie był u nas czołową postacią, ale waleczności nie można mu odmówić. Mam wrażenie, że nie do końca mieliśmy pomysł na wykorzystanie „Kostka”, bo znalazł się w Anwilu głównie przez obowiązujące limity. Sam zawodnik podobno nie był zadowolony ze swojej roli w drużynie. Mimo to często potrafił na parkiecie wyczarować „coś z niczego”. Lubił wykorzystywać swoje warunki fizyczne, grając tyłem do kosza i bywał bardzo przydatny w defensywie. Powtórzę jeszcze raz, „Kostek” nie był żadną gwiazdą, nie prezentował wielkiej koszykówki, ale nie można było tego od niego wymagać. Odgrywał rolę solidnego wsparcia z ławki i wywiązywał się z tego należycie. Na dodatek jest Polakiem, a to w dzisiejszych czasach ważny atut.

Po pożegnaniu Kostrzewskiego luka w naszym składzie została jednak szybko zapełniona. Do Anwilu wrócił Ivan Almeida i korki od szampana wystrzeliły w niejednym włocławskim domu. „El Condor” to zawodnik, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. MVP zeszłego sezonu regularnego i wielka gwiazda całej ligi. Był czołową postacią naszej mistrzowskiej ekipy z poprzedniego sezonu i każdy zapewne doskonale pamięta jego poczynania na parkiecie. Kontraktu z Anwilem jednak nie przedłużył, bo wynikła spora rozbieżność w kwestii wymagań finansowych. Ostatecznie Almeida trafił do estońskiego BC Kalev. Całkiem niedawno opisywałem zresztą, jak tam sobie radził.

Nie ukrywam, że cieszy mnie powrót Ivana. Chyba trochę dosięgnęła mnie „Almeidomania” ;). Co obecnemu Anwilowi może dostarczyć „El Condor”? To prawdziwy człowiek od wszystkiego. Powinien wnieść sporo gry jeden na jeden. Dołoży zapewne również dynamikę wraz z efektownymi wsadami, czyli elementem, który sympatycy koszykówki kochają najbardziej. O wsparciu na tablicach też nie można zapomnieć. Dla mnie najważniejsze jest jednak, że Almeida to typowy lider. Ma w sobie ten specyficzny gen przywódcy. Potrafi wziąć ciężar gry na swoje barki w ważnych momentach. Potrafi być niewidoczny przez większą część spotkania by w końcówce „odpalić”. Może okazać się lekarstwem na naszą bolączkę. Zbyt często brakuje nam pomysłu w ofensywie podczas decydujących minut meczu. „El Condor” jest zawodnikiem, który niemal w pojedynkę potrafi przełamać nawet największy impas.

Zastanawiam się, jak trener Igor Milicić wkomponuje Ivana do zespołu. Obecny Anwil wydaje się ekipą totalnie zbalansowana z jasno określonymi rolami, a Kabowerdeńczyk to przecież wielka gwiazda. Znając jednak naszego złotego szkoleniowca, to pewnie ma już od dawna jakiś konkretny plan w swojej głowie. Z powrotem Almeidy wiążą się jeszcze inne wątpliwości. W zeszłym sezonie był naszym liderem, ale zdarzały mu się nieprzemyślane czy lekkomyślne zagrania. To jednak schodzi na dalszy plan, bo ogólnie jego gra wychodziła na duży plus. Bardziej nurtuje mnie jego zdrowie. Kariera Ivana w BC Kalev została zahamowana przez kontuzję. Od trzech miesięcy nie rozegrał żadnego meczu! Lekarze i sam zainteresowany mówią jednak, że wszystko jest już OK. Pozostaje mi głęboko w to wierzyć. Typowego ogrania meczowego na pewno mu jednak brakuje i trochę czasu minie, zanim „El Condor” w pełni rozwinie swoje skrzydła.

Ten transferowy piątek to był prawdziwy wybuch z epicentrum we Włocławku, ale fala uderzeniowa rozciągnęła się na całą ligę. CZYŻby to był koniec ruchów z naszej strony? Z całą pewnością nie. Po odejściu Kostrzewskiego nasza polska rotacja prezentuje się bardzo słabiutko. Przy kontuzjach Szewczyka i Wadowskiego do gry pozostają jedynie Łączyński, Michalak oraz Zyskowski. To stanowczo za mało i wzmocnienie w tej sferze jest wręcz konieczne. Po przyjściu Ivana mamy również za dużo  graczy zagranicznych i ktoś będzie musiał opuścić zespół. Najprostszą opcją wydaje się rozstanie z Aaronem Broussardem, bo tak jest skonstruowany jego kontrakt. Ja jednak cenię sobie grę Amerykanina i szczerze mówiąc, wolałbym, żeby zwolniła się koszulka z numerem #17.

4 odpowiedzi do “Poważne zmiany kadrowe!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.