Co słychać u naszych MISTRZÓW?

Mistrzostwo Polski zdobyte w zeszłym sezonie to wydarzenie, którego nigdy nie zapomnimy. Z ówczesnego składu w barwach Anwilu pozostali jednak tylko Kamil Łączyński, Josip Sobin, Szymon Szewczyk oraz Jarosław Zyskowski. Postanowiłem „rzucić okiem”, jak potoczyły się losy pozostałych graczy ze złotej ekipy.

Anwil MistrzFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

Jaylin Airington

Amerykanin zaczynał u nas jako „nieopierzony świeżak” i przez cały sezon przeszedł niesamowitą drogę. Po zdobyciu Mistrzostwa Polski los zesłał Airingtona na Węgry, a konkretnie do zespołu Szolnoki Olaj. Na ligowym podwórku ta ekipa od lat należy do ścisłej czołówki. Obecny sezon to potwierdza i mając bilans 14-2 przewodzą w tabeli. Co ciekawe, te dwa mecze przegrali w sumie dwoma punktami!

Szolonoki swoich sił próbują również na europejskich parkietach. Zaczynali od eliminacji do Ligi Mistrzów, ale już w pierwszej rundzie odpadli z włoskim Cantu. To nie był jednak koniec ich przygody. Kolejnym etapem były rozgrywki FIBA Europe Cup. Zaczęli od ostatniej rundy eliminacji, którą przeszli bez problemów. W pierwszej fazie wygrali swoją grupę z bilansem 5-1. Problemy zaczęły się w drugiej rundzie. Po trzech kolejkach spotkań mają bilans 0-3 i zajmują ostatnie miejsce w swojej grupie.

Airington w większości spotkań swojego nowego klubu wychodzi w pierwszej piątce i spędza na parkiecie ok. 25 minut. Sprawuje się podobnie jak w naszych barwach i notuje średnio: 8,1 pkt; 3,5 zb2,9 as.

Ivan Almeida

MVP zeszłego sezonu zasadniczego PLK trafił do BC Kalev. W nowym zespole mógł rywalizować w lidze estońsko-łotewskiej oraz elitarnej VTB. Almeida z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem swojej nowej ekipy. Na ligowym podwórku z bilansem 14-2 wliczają się do czołówki. Z kolei w VTB mają bilans 6-8 i walczą o „ósemkę”.

Almeida średnio dostarcza 14,7 pkt; 4,9 zb; 2,6 as oraz 1,9 prz. W starciu z naszym grupowym rywalem z LM, ekipą Nizhny Novgorod, przeszedł nawet samego siebie. Zanotował wtedy 36 punktów, 9 zbiórek3 przechwyty. Estończycy wygrali to wyjazdowe spotkanie spotkanie 68:82.

Od końca października boryka się jednak z kontuzją stopy i nie był w stanie pomóc swoim kolegom w ostatnich meczach.

Kilka dni temu jego kontrakt został rozwiązany i „El Condor” stał się wolnym zawodnikiem…

Ante Delas

Pod koniec zeszłego sezonu jego rola w Anwilu była wręcz znikoma. Nie miał lekko ze znalezieniem nowego pracodawcy, ale ostatecznie trafił do Rumunii. Nowym klubem Delasa została Steaua Bukareszt. Ten klub nie należy obecnie do ligowej czołówki. Rok temu zdobyli srebrne medale, ale teraz prezentują się poniżej oczekiwań. W FIBA Europe Cup, też nie było kolorowo. W pierwszej rundzie zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie z bilansem 1-5 i odpadli z dalszej rywalizacji.

Indywidualnie Delas jednak odżył. Jest podstawowym graczem i zarazem najlepszym strzelcem w ekipie z Bukaresztu. Średnio na mecz notuje 13,9 pkt; 3,4 zb oraz 3,4 as.

Quinton Hosley

W Anwilu dał się poznać jako rewelacyjny obrońca i człowiek, który „zamordował Stelmet”. Po zdobyciu Mistrzostwa z naszym zespołem nie znalazł jednak nowego pracodawcy i cały czas pozostaje bezrobotny. Biorąc pod uwagę, że niedługo kończy 35 lat, to jego dalsza kariera stoi raczej pod znakiem zapytania.

Mario Ihring

Ten młody i perspektywiczny rozgrywający znajdował się u nas pod koniec rotacji. Był takim zabezpieczeniem. Na sezon 2018/2019 przeniósł się do KK Vrijednosnice Osijek. W lidze chorwackiej jest to typowy średniak, ale występuje również w europejskim pucharze Alpe Adria Cup. Rozgrywki może mało prestiżowe, ale to zawsze jakaś rywalizacja międzynarodowa. Vrijednosnice radzą sobie tam całkiem nieźle i niedługo będą grali w ćwierćfinale. Podobnie zresztą jak nasze polskie GTK Gliwice.

Dla Ihringa najważniejsze jest jednak, że w Osijeku dostaje sporo szans na grę. Jest graczem z pierwszej piątki i prezentuje się naprawdę solidnie. Statystyki Słowaka w nowym zespole to 10,6 pkt; 4,5 zb; 5 as oraz 1,3 prz. Na parkiecie spędza aż 27 minut. Całkiem niedawno zanotował pokaźne double-double na poziomie 12 punktów17 asyst. Jego zespół w ramach Alpe Adria Cup pokonał ekipę Hopsi Polzela 110:86. Ihring jest obecnie najlepiej podającym tych rozgrywek.

Paweł Leończyk

„Leon” zaskoczył bardzo wiele osób, wybierając Trefl Sopot. Ekipa z Trójmiasta jest jednak jednym z największych rozczarowań obecnego sezonu PLK. Z bilansem 3-13 okupują dolne rejony tabeli.

Indywidualnie Leończyk spisuje się jednak bardzo dobrze i jest jednym z filarów Trefla. Notuje średnie statystyki na poziomie 12,9 pkt; 6,5 zb2,5 as.

Michał Nowakowski

Po zdobyciu mistrzostwa postanowiliśmy zrezygnować z usług „Miśka”, a ten ostatecznie trafił do naszego finałowego rywala. Stal Ostrów Wielkopolski radzi sobie całkiem nieźle i dzięki bilansowi 11-5 trzyma się bardzo blisko ligowej czołówki.

Nowakowski jednak nie może chyba za bardzo odnaleźć się w nowych barwach. W Anwilu miał łatkę typowego „zadaniowca” i nie mógł liczyć na jakieś pokaźne minuty na parkiecie. W Stali gra jednak jeszcze mniej. Statystycznie też nie zachwyca i średnio na mecz notuje jedynie 5,3 pkt; 1,5 zb oraz 1,1 as. Jak do tej pory, to najgorszy sezon Nowakowskiego w całej dotychczasowej karierze.

Jakub Wojciechowski

Szybko postanowił wrócić do swojej drugiej ojczyzny i jego nowym klubem zostało włoskie Enel Brindisi. Na Półwyspie Apenińskim koszykówka stoi na wysokim poziomie, a nowy zespół Wojciechowskiego z bilansem 9-7 plasuje się w środku stawki, czyli całkiem dobrze.

Sam Wojciechowski jednak nie zachwyca. W rotacji zespołu zajmuje odległe miejsce. Na parkiecie spędza niecałe 11 minut. W tym czasie dostarcza 3,4 pkt3,1 zbiórki. Grając w Anwilu, dał się poznać jako niezły strzelec z dystansu i cały czas praktykuje takie rzuty, ale ze znacznie gorszym skutkiem. Obecnie ma tylko 1/14 z obwodu.

Jedna odpowiedź do “Co słychać u naszych MISTRZÓW?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.