MVP – listopad 2021

Czas zamknąć listopad. To nie był może zbyt aktywny miesiąc dla Anwilu, bo rozegraliśmy zaledwie trzy spotkania, ale emocji z całą pewnością nie brakowało. Trefl Sopot został rozbity w czwartej kwarcie, minimalnie polegliśmy w Warszawie, a na koniec znowu pokazaliśmy charakter podczas derbów województwa kujawsko-pomorskiego. Bilans 2-1 na pewno nie przynosi wstydu „Rottweilerom”.

Spotkań nie było wiele, ale kilku naszych zawodników zdołało błysnąć formą. Wybór MVP za listopad wywołał u mnie prawdziwą „burzę myśli”. Do samego końca brałem pod uwagę dwóch graczy, ale ostatecznie minimalnie zwyciężył Kamil Łączyński. Jak widać, mój wybór odbiega trochę od oficjalnego głosowania.

ŁączyńskiFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

I MIEJSCE – KAMIL ŁĄCZYŃSKI

W listopadzie Łączyński wrzucił „wyższy bieg”. Gra Anwilu wyglądała po prostu lepiej z kapitanem na parkiecie. Świetnie kierował zespołem i kreował partnerów, a do tego miał kilka naprawdę bardzo dobrych momentów w defensywie. Potrafił antycypować poczynania rywali i czyhać na przechwyty. Na dodatek zwiększył swoją aktywność w ofensywie, a tego bardzo potrzebowaliśmy. Najlepiej wypadł w starciu z Twardymi Piernikami Toruń, gdy zapisał na swoim koncie 16 punktów, 6 asyst, 5 zbiórek oraz 3 przechwyty. „Łączka” był naszym prawdziwym marszałkiem oraz sercem i oby tak pozostało!

II MIEJSCE – JAMES BELL

Z lekkim uśmiechem wspominam początek sezony, gdy Bell był chyba najczęściej krytykowanym zawodnikiem Anwilu. Od dłuższego czasu Amerykanin wręcz zaskakuje formą i jest jednym z filarów Anwilu. Tam samo było w listopadzie. W każdym spotkaniu Bell był naszym czołowym strzelcem i budził podziw swoim spokojem w ofensywie. Z trudnych pozycji trafiał niczym na luźnym treningu. Do tego potrafił standardowo przycisnąć w obronie. Obecnie ciężko wyobrazić sobie ekipę „Rottweilerów” bez Amerykanina.

III MIEJSCE – JONAH MATHEWS

Można odnieść wrażenie, że Mathews ostatnio nie jest już tak przebojowy. Może to wynikać z tego, że przez naszą sytuację kadrową wskoczył do pierwszej piątki. Nie jest już „złotym rezerwowym´, który wchodził do gry i niemal od razu zmieniał oblicze meczu. Nie oznacza to jednak, że nagle przestał być przydatny. Amerykanin cały czas jest prawdziwym łowcą punktów i po prostu „gra swoje”. Podczas listopadowych spotkań najlepiej wypadł w meczu z Treflem (20 pkt, 6 prz, 5 as i 3 zb). Mathews ciągle jest ważnym ogniwem Anwilu i nie sądzę, aby to uległo zmianie.

WYRÓŻNIENIE

Punkty czy efektowne akcje to prawdziwa „truskawka na torcie” koszykarskiego rzemiosła. Nie można jednak ograniczać tego pięknego sportu jedynie do wspomnianych aspektów. Co z defensywą? Ten element często nie jest doceniany przez fanów, ale odgrywa kluczową rolę. W listopadzie przypomniał nam o tym Sebastian Kowalczyk. Ze względu na kontuzję Dykesa otrzymał większą ilość minut i można powiedzieć, że zdał egzamin. Nie dołączył do ścisłego grona naszych czołowych strzelców, ale w obronie ograniczył niejednego rywala. To trzeba docenić i oby tak dalej!

Ranking MVP – listopad 2021:

  1. Kamil Łączyński – 10 pkt
  2. James Bell – 5 pkt
  3. Jonah Mathews – 1 pkt

Ranking MVP – sezon 2021/2022:

  1. James Bell – 15 pkt
  2. Jonah Mathews – 12 pkt
  3. Kamil Łączyński – 10 pkt
  4. Luke Petrasek – 6 pkt
  5. Kyndall Dykes – 5 pkt

Poprzednie rankingi – sezon 2021/2022:

Jedna odpowiedź do “MVP – listopad 2021”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.