To był prawdziwy mecz walki. Tego elementu na pewno nie brakowało w zielonogórskim obiekcie. W powietrzu czuć było zapach poważnej koszykówki. Niestety, w tych warunkach lepszy okazał się Stelmet, który pokonał nasz Anwil w stosunku 93:91.
FOTO: Władysław Czulak / http://zielonagora.wyborcza.pl
Niespodziewanie Michał Ignerski dołączył do Anwilu tuż przed zamknięciem okna transferowego. Zawodnik, który obecnie jest już weteranem, wrócił do Włocławka po 13 latach. W sezonie 2005/2006 jego wspaniała kariera dopiero nabierała rozpędu i był czołowym graczem naszej ekipy. Ignerski rozegrał wiele wspaniałych spotkań w barwach „Rottweilerów”, ale w mojej pamięci szczególnie zapisało się jedno z nich.
W sezonie 2005/2006 rywalizowaliśmy na europejskich parkietach, w ramach rozgrywek ULEB Cup. Właśnie jeden z tych meczów chciałbym dzisiaj przypomnieć.
Marcowe szaleństwo dobiegło końca. Rozegraliśmy w tym czasie siedem spotkań i zanotowaliśmy bilans 5-2. To nie jest jednak powód do radości. Na rozkładzie mieliśmy teoretycznie słabszych rywali i większość meczów rozgrywaliśmy na własnym terenie, ale i tak nie ustrzegliśmy się wpadek z AZS Koszalin czy MKS Dąbrowa Górnicza. Dlatego marca raczej nie będziemy wspominać zbyt miło.
Kto był naszym najlepszym zawodnikiem w tym niezbyt udanym miesiącu? Mój głos otrzymuje Jarosław Zyskowski.
Po meczu ze Spójnią myślałem, że limit sensacji w Hali Mistrzów jest już wyczerpany. Po spotkaniu z AZS Koszalin też tak myślałem. Tymczasem do Włocławka zawitała ekipa MKS Dąbrowa Górnicza i sprawiła kolejną sensację. Goście z Zagłębia Dąbrowskiego borykają się z powszechnie znanymi problemami finansowymi. Na nasz teren zawitali jednak przepełnieni ambicją i to wystarczyło, aby zwyciężyli 77:79.
Już trochę wody w Wiśle upłynęło od czasu, gdy Ivan Almeidawrócił do Włocławka. Kibice przyjęli ten transfer z wielkim entuzjazmem. Nic dziwnego, bo wszyscy pamiętamy, co „El Condor” potrafił wyprawiać na parkiecie podczas mistrzowskiego sezonu. Był prawdziwym liderem i niemal w pojedynkę potrafił wygrywać mecze. Mam jednak wrażenie, że obecnie Kabowerdeńczyk jest innym typem zawodnika niż przed rokiem.
Po meczu ze Spójnią Stargard wydawało się, że limit sensacji we Włocławku jest już wyczerpany. Nic bardziej mylnego. Dzisiaj w Hali Mistrzów pojawił się AZS Koszalin. Chłopaki grali sobie w siódemkę i ograli nasz Anwil w stosunku 77:80. Szok? Zdecydowanie!
Kolejny mecz wyjazdowy i kolejne zwycięstwo naszego Anwilu. Tym razem nie sprostał nam King Szczecin. Spotkanie było bardzo ofensywne i zakończył się wynikiem 97:110. Do tego triumfu, bez wątpienia, poprowadziło nas dwóch bohaterów.
Cały czas mam w pamięci jesienną porażkę ze Spójnią Stargard. To była prawdziwa sensacja w Hali Mistrzów. Bardzo chciałem rewanżu w wyjazdowym spotkaniu i tak też się stało. Nie było lekko, bo Spójnie świetnie zaczęła spotkanie i przez trzy kwarty trzymała się w grze. Ostatnia odsłona jednak wystarczyła, aby nasz Anwil wyraźnie odskoczył i ostatecznie wygrał 75:91.
Luty już praktycznie za nami. Dziwny oraz krótki był to miesiąc i to nie tylko pod względem ilości dni, ale również meczów. Rozegraliśmy w tym czasie zaledwie trzy spotkania i to na trzech frontach (PLK, Liga Mistrzów oraz Puchar Polski). W obecnym sezonie nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego słabego natężenia terminarza. Co gorsze, odnieśliśmy tylko zwycięstwo w ramach PLK. W pucharowych rywalizacjach musieliśmy uznać wyższość rywali.
Ciężko było wybrać MVP naszego Anwilu za luty, ale postanowiłem, że tym razem wyróżnieniem nagrodzony zostanie Michał Michalak.
W przeszłości występy w europejskich pucharach były dla nas sprawą normalną. Raz bywało lepiej, a raz gorzej, ale był to element praktycznie każdego naszego sezonu. W ostatnich latach sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie. Występy na europejskich parkietach stały się dla nas jedynie wspomnieniem. Czym dłużej trwał taki stan rzeczy, tym tęsknota narastała. Wszyscy byliśmy już strasznie głodni rywalizacji na dodatkowym froncie. Wreszcie, po zdobycia Mistrzostwa Polski, udało się wrócić na ten poziom. W sezonie 2018/2019 nasz Anwil reprezentował Polskę w koszykarskiej Lidze Mistrzów.