Odnoszę wrażenie, że Anwil, pod przywództwem nowego trenera, wszedł w styczniu na właściwą drogę. Niestety nie zabrakło wpadek – bo tak należy określić porażki z Treflem oraz GTK. W Sopocie prowadziliśmy nawet +16, ale nie potrafiliśmy dowieźć korzystnego wyniku do końcowej syreny. Jeszcze gorzej wypadliśmy w Gliwicach, gdzie mieliśmy nawet +17, a gospodarze po raz pierwszy wyszli na prowadzenie w ostatnich sekundach meczu. Ta porażka nie powinna mieć miejsca…
Na szczęście w pozostałych wyzwaniach „Rottweilery” stanęły na wysokości zadania. Szczególnie cieszy istny pogrom w Wałbrzychu oraz pełna kontrola w starciu z mocną Arką.
Pierwszy miesiąc 2026 roku zakończyliśmy z bilansem 4–2, co należy uznać za solidny rezultat. Zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie problemy, które jeszcze niedawno trapiły naszą ekipę…
W czołówce wyścigu mojego rankingu MVP panował spory ścisk, bo kilku zawodników mogło śmiało pretendować do tego wyróżnienia. Ostatecznie decydowały detale i tym razem nagrodę zgarnął Eric Lockett.
FOTO: Andrzej Romański / plk.pl








