Poszukiwana skuteczność kapitana

Z ostatniego meczu derbowego cały czas mam w pamięci jedną akcję. Pod koniec czwartej kwarty Polski Cukier wyraźnie łapał „wiatr w żagle”. Przegrywaliśmy czterema punktami, ale Josip Sobin świetnie przechwycił piłkę. W kontrze Kamil Łączyński oddał rzut za trzy. Niestety, nie trafił. To mogła być akcja na przełamanie. W następstwie Glenn Cosey rozpoczął swoją kanonadę i było „po zawodach”. Patrząc na ostatnią formę rzutową „Łączki” nie można jednak dziwić się, że ten rzut nie znalazł drogi do kosza.

"Łączka"FOTO: Andrzej Romański / plk.pl
„Łączka” w meczu o Superpuchar

Nasz kapitan w ostatnim czasie ma wyraźne problemy ze skutecznością. Szczególnie jeśli chodzi o rzuty z dystansu, które miały być jego ważnym atutem.

Ostatni dobry mecz Łączyńskiego pod względem rzutów za trzy miał miejsce 9 grudnia. W przegranym starciu z MKS Dąbrową Górniczą zanotował 3/5. Później było już znacznie gorzej. W kolejnych spotkaniach jego skuteczność zza łuku wyniosła 8/54, czyli 14,8%! Co gorsze, tendencja jest wyraźnie spadkowa. W ostatnich pięciu spotkaniach rzucał z celnością 1/14, a to daje zaledwie 7%

Jak na zawodnika obwodowego, którego główną drogą do zdobywania punktów są właśnie „trójki”, to wygląda niesamowicie mizernie. W całym sezonie Łączyński oddaje średnio co mecz 1,9 rzutów za dwa oraz 4,3 za trzy. W naszym zespole częściej z obwodu rzuca tylko Ivan Almeida (4,6 takie próby na mecz).

W obecnych rozgrywkach „Łączka” legitymuje się celnością z obwodu na poziomie 27,6%. Patrząc na przebieg jego kariery, trzeba cofnąć się kilka ładnych lat, żeby znaleźć gorszy rezultat. W sezonie 2010/2011 był zawodnikiem Polonii Warszawa i wtedy jego rzuty dystansowe znajdowały drogę do kosza w 21,4% przypadków. To były jednak czasy, gdy jego doświadczenie było wręcz znikome, a co gorsze, niemal ciągle miał problemy z poważnymi kontuzjami.

Dlaczego Łączyński ma takie problemy? Patrząc na to, jak i w jakich sytuacjach rzuca, to raczej nic nie uległo zmianie. Piłka po prostu jakby przestała mieć jakąkolwiek ochotę na wpadanie do kosza. Nie jestem ani trenerem, ani psychologiem sportowym. Myślę jednak, że głównym problem ma źródło w głowie zawodnika. „Łączka” po prostu za bardzo chce. Ma świadomość, że „coś się popsuło” i na siłę próbuje się przełamać. Przez to jest bardzo spięty i koło się zapętla. Podejrzewam, że potrzebuje więcej luzu, a nawet ograniczenia prób dystansowych w obecnej chwili. Kamil cały czas potrafi świetnie podawać, więc może powinien skupić się na tym elemencie? Taka pewna zmiana stylu gry może być zbawienna dla całego zespołu oraz samego rozgrywającego, bo dzięki temu powinna znacząco wzrosnąć jego pewność siebie.

Do tego wpisu przymierzałem się już od dłuższego czasu. Wstrzymywałem się jednak, bo w każdym kolejnym meczu liczyłem na przełamanie Łączyńskiego. Szczerze trzeba jednak przyznać, że jest coraz gorzej i nie ma co czekać. Nie ukrywam jednak, że cały czas wierzę w „lepsze jutro”. Najbliższa okazja jest nawet dokładnie jutro, bo podejmujemy na własnym terenie gości ze Szczecina. Jeśli Anwil wygra, a przy nazwisku kapitana pojawi się linia statystyczna na poziomie np. 1/2 za trzy oraz 9 asyst, to będę niezwykle usatysfakcjonowany.

2 odpowiedzi do “Poszukiwana skuteczność kapitana”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.