Niezaprzeczalny regres „Żubra”

Krzysztof Sulima gra w Anwilu już drugi sezon. Poprzednie rozgrywki nie były zbyt udane dla „Żubra”. W składzie „Rottweilerów” nie brakowało gwiazd i trener Igor Milicić nie rozpieszczał pochodzącego z Białegostoku koszykarza ilością minut na parkiecie. Sulima przez to często sprawiał wrażenie wręcz zagubionego oraz brakowało mu pewności siebie.

Sezon 2020/2021 to nowa era w naszym klubie, która miała być o wiele bardziej obiecująca dla Krzyśka. Niestety, dotychczasowe mecze pokazały, że… jest jeszcze gorzej!

Krzysztof Sulima „Żubr”FOTO: Andrzej Romański / plk.pl

Jest gorzej…

rozgrywkach 2019/2020 Sulima notował następujące statystyki:

  • 15:40 minut
  • 6,1 punktów
  • 60,9% za dwa
  • 34,6% za trzy
  • 53,7% z gry
  • 72% za jeden
  • 3 zbiórki
  • 0,8 asysty
  • 5,9 EVAL

W nowym sezonie można było oczekiwać sporego progresu w grze „Żubra”. Anwil nie dysponował już gwiazdorskim składem, a co więcej, naszym nowym trenerem został Dejan Mihevc. Panowie współpracowali przez dwa lata w Polskim Cukrze Toruń, więc można zaryzykować stwierdzenie, że znają się „jak łyse konie”. Wiedzieli czego od siebie wzajemnie oczekiwać, a to budziło nadzieję na owocną przyszłość. Przedsezonowe sparingi tylko to potwierdzały, bo Sulima był wówczas naszym czołowym graczem i notował średnio 14 punktów. Lepiej radził sobie tylko Deishuan Booker, który zapisywał na swoim koncie 20,6 punktów.

Niestety, nadzieje i oczekiwania szybko zostały rozwiane przez brutalną rzeczywistość. W dotychczasowych meczach bieżącego sezonu Sulima wypada jeszcze gorzej niż przed rokiem! Jak do tej pory rozegrał 12 spotkań, w których notował:

  • 15:17 minut
  • 4,4 punkty
  • 55,6% za dwa
  • 23,8% za trzy
  • 41,7% z gry
  • 53,3% za jeden
  • 3,3 zbiórki
  • 1,2 asysty
  • 5,9 EVAL

Postępujący regres…

Jak łatwo zauważyć, w większości kategorii statystycznych „Żubr” zanotował spory regres. Co gorsze, to jego jeden z najgorszych sezonów w całej dotychczasowej karierze na parkietach PLK! Pod względem statystycznym Sulima gorzej wyglądał tylko podczas swojego debiutu. W rozgrywkach 2009/2010 rozegrał 8 spotkań dla Polonii 2011 Warszawa. Średnio na parkiecie spędzał 7,5 minuty oraz notował 1,9 punktów (50% z gry), 1,5 zbiórki oraz EVAL na poziomie 2,6.

Patrząc na całą karierę „Żubra” widać, że ten regres postępuje już od kilku lat. W sezonie 2016/2017 notował dla Polskiego Cukru Toruń średnio na mecz 9,7 punktów (62,7% z gry), 4,7 zbiórki oraz EVAL 11,3. Rok później zaliczał już 7,8 punktów (57,9% z gry), 3,7 zbiórki oraz EVAL 9. Podczas ostatniego sezonu w „Twardych Piernikach” wypadł jeszcze słabiej – 6,6 punktów (59,8% z gry), 3,5 zbiórki oraz EVAL 8,7. Z każdym rokiem spadała również jego liczba minut na parkiecie. Najpierw wychodził na ponad 22 minuty, następnie lekko ponad 18, a na końcu zaledwie 16. Później przyszedł czas na przygodę w Anwilu, gdzie jak już zaznaczyłem, regres cały czas postępuje.

Problemy pod wodzą nowego trenera?

Wróćmy jednak do czasów, które interesują nas najbardziej, czyli do bieżącego sezonu. Można zauważyć, że zmiana trenera w naszej drużynie wpłynęła negatywnie na „Żubra”. Pod wodzą Mihevca przebywał na parkiecie 17,9 minut oraz zdobywał 5 punktów. Po przejęciu sterów przez Marcina Woźniaka już pierwsze mecze pokazały, że Sulima nie może liczyć na taryfę ulgową. Z Legią przebywał na parkiecie 7:47 minut, a podczas meczu w Toruniu zaledwie 4:05 minuty. Ogólnie jego statystyki spadły na poziom 13,4 minut oraz 4 punktów na mecz.

Sulima w roli strzelca obwodowego

Nie jest tajemnicą, że koszykówka cały czas ewoluuje, a wielu zawodników rozwija wachlarz swoich umiejętności, aby mieć więcej do zaoferowania. Podobnie jest z Sulimą. W obecnym sezonie „Żubr” niezwykle chętnie rzuca z dystansu. Ja do tej pory aż 44% wszystkich swoich rzutów oddał „zza łuku”. Dla porównania poprzedni rekord ustanowił w ubiegłym roku, gdy 27% rzutów oddawał zza linii 6,75 m. To prawdziwa przepaść szczególnie w przypadku gracza podkoszowego. Szkoda, że z tą zwiększoną częstotliwością nie idzie w parze lepsza skuteczność. Obecnie Sulima trafia trójki na poziomie 23,8%. To jego najgorszy rezultat od sezonu 2016/2017. Można powiedzieć, że Sulima właśnie wtedy rozpoczął swoją przygodę z rzutami trzypunktowymi i przez całe rozgrywki zanotował 3/15. W pięciu poprzednich latach miał w sumie 0/11 zza łuku, więc nie ma nawet co patrzeć na ten okres.

Obecna inklinacja „Żubra” do rzutów z dystansu ma również spore powiązanie ze zmianą szkoleniowca „Rottweilerów”. Za Mihevca 32% wszystkich swoich rzutów oddawał z dystansu. Pod wodzą Woźniaka ten wskaźnik wzrósł aż do 54%! Sulima zaczął częściej próbować szczęścia z dystansu niż spod kosza! Nie ukrywam, że jestem tym zaskoczony. „Żubr” zawsze miał u mnie łatkę typowego „walczaka podkoszowego”. Oczywiście, jeśli urozmaiciłby swój repertuar o pewny rzut z dystansu, to byłby dla niego duży plus. Nie widzę jednak tego zawodnika w roli typowego strzelca obwodowego, zresztą cyfry tylko to potwierdzają.

Rozczarowanie…

Od Sulimy oczekiwałem znacznie więcej i podejrzewam, że nie jestem osamotniony w tej opinii. Szkoda, że forma „Żubra” jest tak rozczarowująca, bo ten facet potrafi grać znacznie lepiej i zostawiać serce na parkiecie. Niestety, zbyt często sprawia wrażenie zagubionego na boisku. Anwil ma w obecnym sezonie całe mnóstwo problemów, a jeden z nich na pewno leży pod koszem. Przebudzenie Sulimy oraz solidne wsparcie z jego strony byłoby dla nas bardzo ważnym wzmocnieniem. W obecnej sytuacji niestety nie możemy jednak tego oczekiwać…

3 odpowiedzi do “Niezaprzeczalny regres „Żubra””

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.