„Leon” wybrał Sopot

W dniu dzisiejszym został oficjalnie ogłoszony kolejny ruch transferowy, który ma związek z kadrą naszego zespołu. Niestety, poznaliśmy następnego gracza, który w Anwilu już nie zagra. Co gorsze, jest to kolejny zawodnik z polskim paszportem.

Paweł Leończyk postanowił związać swoją przyszłość z Treflem Sopot.

Paweł LeończykFOTO: anwil24.pl

Popularny „Leon” spędził we Włocławku dwa sezony. Uważam, że był silnym punktem nie tylko naszej polskiej rotacji, ale również całego zespołu. W większości spotkań wychodził w pierwszej piątce. Może nie był efektowny, ale na pewno efektywny. Leończyk zrobił dużo dobrego dla Anwilu. Te jego tańce pod koszem często przerastały graczy rywali. W półfinałowej konfrontacji ze Stelmetem Zielona Góra nasza taktyka troszkę się zmieniła i rola „Leonidasa” została ograniczona, ale w finale ze Stalą znowu był niezwykle przydatny. Pochodzący ze Stargardu Szczecińskiego koszykarz zrobił naprawdę dużo dla naszego klubu.

Leończyk w Anwilu już zawsze będzie dla mnie synonimem solidności i równości.

Szczerze mówiąc, spodziewałem się, że po złotym sezonie jeszcze raz spróbuje swoich sił w Anwilu. Szczególnie że nasz zespół wraca na europejskie parkiety. Dla Leończyka byłaby to świetna szansa na spróbowanie czegoś nowego. Wydawało się, że przedłużenie kontraktu z tym silnym skrzydłowym będzie dla Anwilu jednym z priorytetów. Nie tylko ze względu na przepis o dwóch Polakach na parkiecie, ale również, tak jak już wspomniałem, że był niezwykle solidną opcją. Nasz klub rzeczywiście złożył mu ofertę, ale „Leon” wybrał inną ścieżkę kariery.

Kwestie finansowe oczywiście nie są znane (a szkoda…), ale wiemy, że Leończyk otrzymał w Sopocie trzyletnią umowę. Podejrzewam, że we Włocławku nie było mowy o tak długim kontrakcie. „Leon” ma obecnie 31 lat, więc można mówić o powolnym myśleniu na temat końca kariery i szukaniu stabilizacji. Po wypełnieniu kontraktu z Treflem będzie sobie liczył 34 „wiosny”. W takim wieku już raczej nie może być pewny poważnego grania. Myślę, że to był czynnik decydujący. Znalazł się na szczycie z Anwilem, więc sportowo „nic już nie musi”. W Treflu cele będą zapewne inne i wygląda na to, że Leończyk szuka już więcej spokoju i wspomnianej stabilizacji.

Dodatkowo Sopot to podobno całkiem przyjemne miasto do życia. „Leon” wie o tym doskonale, bo reprezentował już barwy Trefla w latach 2013 – 2015.

Nie ukrywam, że strasznie żałuję tego ruchu. Liczyłem, że Leończyk jeszcze trochę z nami zostanie, bo bardzo ceniłem sobie jego grę. Poza tym teraz robi nam się mały problem z Polakami. Wcześniej, dość łatwo, pozbyliśmy się Michała Nowakowskiego. Teraz dołączył do niego „Leon Zawodowiec” i koncepcja polskiego obsadzenia silnych skrzydłowych całkowicie padła. Cały czas niewiadoma jest przyszłość Kamila Łączyńskiego. Z polskich zawodników został u nas tylko Jarosław Zyskowski, a rynek dostępnych graczy kurczy się z każdym kolejnym dniem. Mam nadzieję, że trener Igor Milicić oraz nasz zarząd mają w zanadrzu jakiś ciekawy pomysł…

Co do Leończyka, to pozostaje życzyć mu powodzenia. O szacunek we Włocławku nie musi się martwić, bo zapracował na to przez dwa lata ciężkiej walki zwieńczonej Mistrzostwem Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.