Sezon 2022/2023 za nami, więc pora na coroczną aktualizację statystycznych osiągnięć graczy Anwilu, rok po roku, w porównaniu z ligowymi liderami. Oczywiście brałem pod uwagę tylko rozgrywki PLK oraz w większości przypadków czerpałem dane od sezonu 1998/1999, bo dopiero wtedy wprowadzono oficjalne liczenie statystyk na naszym podwórku.
Play-Off to najbardziej gorąca część każdego sezonu. Magiczna faza rozgrywek, która wyzwala niesamowite emocje. Drużyny wchodzą na wyższy poziom, a kibice żyją każdym kolejnym pojedynkiem. Wszystkie te odczucia są jeszcze bardziej spotęgowane, gdy dochodzi do ostatecznego pojedynku w serii. Na parkiet wybiegają dwa zespoły i walczą o „być albo nie być”. Nie ma już miejsca na żadne kalkulacje. Po końcowej syrenie jedna strona nie ukrywa uśmiechów, a druga może jedynie szykować sprzęt do wędkowania, bo zaczyna wakacje.
W niedawno zakończonym sezonie 2022/2003 doświadczyliśmy tego najwyższego stopnia emocji, ale niestety tym razem zabrakło sukcesu. W bogatej historii naszego klubu było jednak o wiele więcej takich meczów, a niektóre otworzyły nam wrota do chwil, które zapamiętamy na zawsze.
Przygotowałem mały przegląd takich ostatecznych spotkań z udziałem naszego klubu. Patrząc w przeszłość, brałem pod uwagę jedynie serie rozgrywane do trzech lub czterech zwycięstw.
Ostatnim zawodnikiem, który zasilił szeregi Anwilu, jest Victor Sanders. Amerykanin przywdziewa koszulkę „Rottweilerów” już od ponad miesiąca i bez owijania w bawełnę przyznam, że oceniam ten okres bardzo pozytywnie. Nie było może idealnie, ale widać naprawdę sporo plusów rozbudzających nadzieję.
Michał Nowakowski niedawno rozegrał SETNY mecz w koszulce Anwilu i tym samym dołączył do elitarnego grona 28 zawodników z takim dorobkiem. Obecny sezon jest już jego trzecim w barwach włocławskiej ekipy, więc nic dziwnego, że fani doskonale znają „Miśka” i wiedzą czego można oczekiwać od tego zawodnika.
W moim odczuciu trwające rozgrywki są jednak na tyle solidne w wykonaniu Nowakowskiego, że warto to podkreślić. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nie mieliśmy wcześniej okazji podziwiać tak dobrze grającego „Miśka”.
Czas pędzi jak szalony. Nie wiem, kiedy do tego doszło, ale jesteśmy już na półmetku sezonu regularnego 2022/2023. Czy możemy być zadowoleni z postawy naszego Anwilu na tym etapie rozgrywek? No chyba tak średnio… Tragedii nie ma, ale daleko także do entuzjazmu. W PLK „Rottweilery” ugrały bilans 8-7 i taki rezultat raczej nikogo nie satysfakcjonuje.
Josh Bostic to uznana marka w PLK. Przez lata, gdy grał w Arce Gdynia, miał status niekwestionowanej gwiazdy naszych rodzimych rozgrywek. Od bieżącego sezonu przywdziewa koszulkę Anwilu, ale zdecydowanie nie prezentuje poziomu, który chcielibyśmy podziwiać.
Amerykanin rozegrał do tej pory 71 meczów w polskiej lidze. Praktycznie wszystkie najgorsze występy zanotował w barwach „Rottweilerów”. To przytłaczające, szczególnie że ma na koncie zaledwie 10 występów we włocławskiej ekipie.
Josh Bostic to uznana marka na parkietach PLK. W sezonach 2018/2019 oraz 2019/2020 brylował, grając dla Arki Gdynia. W moim odczuciu był jedną z największych gwiazd na naszym podwórku w ostatnim czasie. Po dwóch latach wrócił do Polski i podpisął kontrakt z naszym Anwilem. Amerykanin zajmował czołowe miejsce na „liście życzeń” trenera Przemysława Frasunkiewicza. Czy to ciągle Bostic, który wywołuje strach wśród rywali?
Sezon 2022/2023 nadciąga! Anwil od wielu tygodni buduje formę i rozgrywa sparingi. Podopieczni trenera Przemysława Frasunkiewicza rozegrali dziewięć takich spotkań, w których zanotowali bilans 5-4.
Jak widać, nie brakowało okazji do szlifowania formy, zagrywek czy ustawień. Liczę, że szybko przyjdą efekty tej ciężkiej pracy!
Niedługo przypada okrągła rocznica debiutu naszego zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej. To już 30 LAT, od kiedy wkroczyliśmy pewnym krokiem na salony i przez te trzy dekady nieprzerwanie utrzymujemy swoje miejsce w elicie. Z zespołów aktualnie grających w PLK żaden inny nie ma tak długo trwającej obecnie serii. Prawdziwy powód do dumy!
Z tej wyjątkowej okazji nasz klub zorganizował wybory „Drużyny 30-lecia”. Nie lada gratka, a ja uwielbiam takie atrakcje, więc po prostu musiałem oddać swój głos. Podobnie było pięć lat temu, gdy wybieraliśmy drużynę z okazji 25 lat w elicie.
Tym razem przedstawiam nie tylko moją drużynę 30-lecia, ale także dwa dodatkowe składy zbudowane na podstawie najpopularniejszych statystyk.
Jak ten czas szybko leci! Od zakończenia sezonu 2021/2022 minęło już kilka tygodni, Anwil zaczyna budowę nowego składu, a ja ciągle rozmyślam o tych minionych rozgrywkach. W sumie nic dziwnego, bo jest co wspominać! Cały czas mam w pamięci moment, gdy wychodziłem z domu na mecz z Zastalem Zielona Góra. To była druga kolejka PLK. Jakie myśli krążyły wówczas w mojej głowie? Terminarz mieliśmy ciężki, ale byliśmy świeżo po zwycięstwie w Lublinie. To mogło napawać pewnym optymizmem. Ja jednak nie myślałem w takich kategoriach. Nie miałem żadnych oczekiwań, bo z całym szacunkiem, ale Zastal to nie Start. Mecz ostatecznie wygraliśmy, a spragniona koszykarskich emocji Hala Mistrzów odleciała. „Rottweilery” udowodniły, że pomimo braku wielkich deklaracji są w stanie walczyć z najlepszymi. W takim wspaniałym stylu rozpoczęliśmy marsz, który dostarczył nam mnóstwo radości.