Kolejne wsparcie z zaplecza

Anwil konsekwentnie i zgodnie z przewidywaniami realizuje nową politykę transferową. Nie ma już „grubych kontraktów”, ale są zawodnicy bardzo „głodni gry”. Nasz klub nie ma nawet oporów w angażu koszykarzy z I ligi. Tak było w przypadku Marcina Woronieckiego, a do tego grona dołączył jeszcze Maciej Bojanowski. Chociaż w przypadku tego drugiego gra na zapleczu PLK była tylko krótką przerwą. Teraz wraca tam, gdzie jego miejsce i to w barwach „Rottweilerów”.

Takiej polityce klubu oraz ostatniej transakcji pozostaje mi tylko przyklasnąć!

Maciej BojanowskiFOTO: Daniel Szczypior/Polpharma

Bojanowski to cały czas młody zawodnik, bo ma zaledwie 25 lat. Mierzy 200 cm wzrostu i gra głównie na pozycji niskiego skrzydłowego.

Poważną koszykówkę poznał w 2015 roku, gdy trafił do Rosy Radom. Na początku grywał głównie w zespołach juniorskich czy rezerwowych, ale od czasu do czasu otrzymywał szansę w pierwszej ekipie. Już wtedy wykazywał spory potencjał, ale prawdziwy przełom nastąpił w sezonie 2018/2019. Na usługi Bojanowskiego zdecydowało się wówczas Miasto Szkła Krosno. W podkarpackim zespole szybko wyrósł na czołową postać i osiągał bardzo solidne statystyki na poziomie 10,8 punktów oraz 5,4 zbiórek.

W kolejnych rozgrywkach miało być jeszcze lepiej, a nowym zespołem Bojanowskiego została Polpharma Starogard Gdański. Miało być, ale nie było… Zdołał rozegrać zaledwie 7 spotkań i stracił resztę sezonu z powodu kontuzji. Przykra sprawa dla każdego sportowca. Przed urazem notował średnio 5,7 punktów, 3,3 zbiórki oraz 1,4 asysty.

Po takim pechowym wydarzeniu zrobił mały krok w tył i na sezon 2020/2021 podpisał kontrakt z pierwszoligowym Górnikiem Wałbrzych, gdzie został jednym z liderów. Notował solidne 12 punktów, 5,9 zbiórek1,4 asysty na mecz. Pomimo wciąż młodego wieku potrafił imponować dojrzałością na parkiecie. Przypomnę, że Górnik do samego końca walczył o awans do elity, ale ostatecznie uległ Czarnym Słupsk po pięciomeczowej batalii.

Dla Bojanowskiego ten sezon w I lidze był tylko takim przetarciem po wyleczeniu kontuzji. Udowodnił, że jest gotowy i teraz wraca tam, gdzie jego miejsce. W przypadku tego chłopaka nie ma miejsca na myśli w stylu – czy jest gotowy? On jest gotowy już od dość dawna. Mały zgrzyt zahamował jego karierę, ale liczę, że w barwach Anwilu wejdzie na jeszcze wyższy poziom i będzie istotną częścią naszej rotacji. Wierzę również, że Bojanowski czuje spory głód gry na najwyższym poziomie, bo to wiąże się z wysokim zaangażowaniem, a takich zawodników teraz potrzebujemy! Ma coś do udowodnienia po krótkim rozbracie.

Wspomnę jeszcze o czymś bardzo istotnym. Bojanowski to taki typowy skrzydłowy, który odważnie atakuje obręcz, pomaga „na deskach”, ale potrafi też przymierzyć z dystansu. Dobrze czuje się przy ścięciach pod kosz od linii końcowej. Nie jest raczej kandydatem na gwiazdę ligi, ale to dobry materiał na solidne wsparcie zespołu. Oby tylko zdrowie znowu nie szwankowało!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.