Brak skuteczności i brak zwycięstwa

Drugi mecz półfinałowy miał zupełnie inny przebieg niż pierwsze spotkanie. To nie był miły dla oka spektakl koszykówki. W tej sytuacji lepiej jednak odnalazła się Arka Gdynia, która zwyciężyła 78:65. W serii „Arkowcy” prowadzą już 2:0Anwil znalazł się w trudnej sytuacji.

Kamil ŁączyńskiFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

  1. To był twardy mecz. Mnóstwo trenerskich szachów i mocnej obrony. Ciężko oglądało się to spotkanie.
  2. Mam wrażenie, że nasza defensywa była lepsza w porównaniu z pierwszym spotkaniu. Arka nie miała takiej łatwości w kreowaniu swoich akcji.
  3. Niestety, tym razem bardzo kulała nasza ofensywa. Piłka totalnie nam nie siedziała. Staraliśmy się wjeżdżać pod kosz, ale tam było jeszcze trudniej. Arka zacieśniała strefę podkoszową w której królował Robert Upshaw.
  4. Właśnie Upshaw robił różnicę. Był prawdziwą ścianą pod koszem, a w ataku musiał być praktycznie od razu podwajany. Dzięki temu Amerykanin mógł kreować swoich partnerów. Gigant z Fresno pod względem statystycznym nie wypadł jakoś niesamowicie (6 pkt, 5 zb i 4 bl), ale nie podlega wątpliwości, że jego obecność na parkiecie była dla nas sporym problemem.
  5. Mimo to, wygraliśmy walkę o zbiórki. Arka zebrała tylko jedną piłkę w ataku, co jest dla mnie szokujące. Nie przełożyło się to jednak na wynik, bo mieliśmy naprawdę spory problem ze wspomnianą już skutecznością.
  6. Mieliśmy zaledwie 29 % z gry. Rezultat wręcz karygodny i zarazem nasz najgorszy w bieżącym sezonie.
  7. Największy problem pod tym względem miał Ivan Almeida. Nasz lider trafił jedynie 2/13 z gry! Oddał wiele rzutów „na siłę”, aby się przełamać. Piłka jednak nie chciała wpadać do kosza. Plusem jest na pewno 8 zbiórek, które zanotował „El Condor”, ale nie dołożył do tego żadnej asysty. To pierwszy taki mecz Ivana w tym sezonie.
  8. Mimo takich wielkich problemów z trafianiem bardzo długo utrzymywaliśmy się w tym twardym meczu. Jeszcze w trzeciej kwarcie byliśmy na kilku punktowym prowadzeniu. Pod koniec tej części spotkania Arka jednak otworzyła się rzutowo i kontynuowała takie granie w czwartej kwarcie. Anwil cały czas miał swoje problemy i nie byliśmy już w stanie nawiązać rywalizacji.
  9. Josh Bostic (14 pkt i 3 prz) i James Florence (16 pkt, 5 zb i 5 as) grali „swoje”. Nie udało nam się w wyłączyć liderów Arki. Prawdziwymi katami naszego zespołu okazali się jednak inni gracze. Sygnał do ataku gospodarzom dał Marcus Ginyard (12 pkt, 4 zb i 3 prz). Po jego trafieniach Arka wzniosła się na fali. Później dzieło zniszczenia dokończył Bartłomiej Wołoszyn (14 pkt, 3/3 za trzy oraz 4 zb). Prawdziwym „gwoździem do trumny” byłą trójka, którą „Wołek” trafił z dziesięciu metrów. Tego się nie spodziewałem. Arka ma naprawdę szeroki skład, w którym nie brakuje gwiazd, ale jestem zaskoczony, że to właśnie Wołoszyn zamordował Anwil.
  10. Jedynym naszym graczem, który nie miał problemów ze skutecznością był Kamil Łączyński. Tylko „Łączka” trafił ponad połowę ze swoich rzutów (4/6 z gry). Zanotował też kilka naprawdę fantastycznych podań. Kapitan zakończył to spotkanie z dorobkiem 11 punktów, 8 asyst5 zbiórek. Na pewno nie można mieć pretensji do Łączyńskiego za ten mecz.
  11. Najlepszym strzelcem Anwilu był Walerij Lichodiej, który zdobył 12 punktów. Rosjanin miał jednak spory problem, aby wejść w ten mecz. Przez długi czas wydawał się wręcz zagubiony na parkiecie. Dopiero później zanotował kilka naprawdę udanych zagrań. Daleki był jednak od roli lidera, który byłby w stanie przejąć to spotkanie. Ogólnie mam wrażenie, że Lichodiej ma spore problemy z bardzo twardą obroną rywali. Taka defensywa strasznie wybija z rytmu naszego silnego skrzydłowego.
  12. Arka byłą po prostu lepsza i dlatego wygrała. Trener Przemysław Frasunkiewicz ma naprawdę sporo talentu do użytku i wydaje się, że wie jak z tego korzystać.
  13. W serii jest już 2:0 i nasza sytuacja nie jest ciekawa. Walka jednak trwa i nie zapominajmy o tym!

Jedna odpowiedź do “Brak skuteczności i brak zwycięstwa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.