Arka wreszcie pokonana!

Pozostajemy w grze o finał! To było dobre widowisko przepełnione determinacją i emocjami. Najważniejsze jednak, że Arka Gdynia uległa we Włocławku 87:79. Było to nasze pierwsze zwycięstwo nad tym zespołem w bieżącym sezonie i dzięki temu zmieniliśmy stan rywalizacji półfinałowej na 1:2.

Aaron BroussardFOTO: Natalia Seklecka / ddwloclawek.pl

  1. Od początku było widać, że naprzeciwko siebie stoją dwie naprawdę mocne drużyny, które wiedzą, jaka jest stawka pojedynku. Starcie było wyrównane i nie brakowało wielkich rzutów czy mocnej defensywy.
  2. W drugiej kwarcie w grę gości wkradł się jednak przestój, a Anwil bardzo dobrze wykorzystał ten moment. Wyrobiliśmy sobie kilku punktową przewagę, którą utrzymaliśmy do końcowej syreny.
  3. Arka próbowała nas dogonić. Bardzo próbowała. „Rottweilery” były jednak niesamowicie skoncentrowane i zdeterminowane. Za każdym razem, gdy goście byli już naprawdę blisko, to jakiś nasz zawodnik popisywał się udaną akcją. Nie zdarzyły nam się większe przestoje w tym meczu i dzięki temu dowieźliśmy zwycięstwo do końca.
  4. Kolejny raz nie mogę mieć zastrzeżeń do naszej defensywy. Nie odpuszczaliśmy, była odpowiednia komunikacja i sprawne przemieszczanie. To mi się podoba! Mimo to James FlorenceJosh Bostic zrobili jednak „swoje”. Ograniczaliśmy ten duet, jak tylko mogliśmy, ale widać, że to gracze z najwyższej półki. Amerykanie dostarczyli ponad połowę wszystkich punktów Arki. Florence zanotował 21 „oczek”, a Bostic dołożył 19 punktów10 zbiórek. Nie wierzę, że kiedykolwiek uda się całkowicie wyłączyć ich z gry.
  5. Prawdziwym motorem napędowym Anwilu okazał się Aaron Broussard. Amerykanin świetnie potrafił rozruszać naszą ofensywę. Obrońcy gości mieli spore problemy, aby rozgryźć grę naszego obwodowego. Broussard zaskakiwał swoją nieszablonowością. Potrafił wjeżdżać na kosz czy grozić rzutem dystansowym. Nie miał też problemów z kreowaniem kolegów czy pomocą w walce o zbiórki. Był bardzo pewny swoich umiejętności. Świetnie wykorzystywał przewagi. Dorobek Amerykanina z tego meczu to 16 punktów, 6 asyst4 zbiórki. Broussard w takiej formie to prawdziwy skarb i odgrywa wielką rolę w tej serii.
  6. We wcześniejszych meczach z Arką brakowało mi silniejszego wsparcia ze strony Jarosława Zyskowskiego. Wydawało się, że trzecie spotkanie nie będzie wyjątkiem. „Zyzio” zaczął od przestrzelenia rzutu spod kosza i błędu w defensywie. Później trafił jednak „trójkę” i wyraźnie się odblokował. Od tego czasu oglądaliśmy Zyskowskiego w najlepszym wydaniu. Zyskowskiego, którego Anwil potrzebował. Jarosław walczył dzielnie, bronił szczelnie oraz rzucał celnie. Był pewny swojej gry. Po tych jego specyficznych rzutach piłka znowu dziurawiła kosz i o to właśnie chodzi! „Zyziu” zdobył 16 punktów i obok wspomnianego Broussarda był naszym najlepszym strzelcem.
  7. Ivan Almeida nie rozegrał idealnego spotkania, ale na pewno nie można powiedzieć, że grał źle. „El Condor” bardzo absorbował rywali. Często musieli uciekać się do bardzo twardej gry przeciwko naszemu liderowi. Almeida nie miał łatwego życia, a mimo to uzbierał 13 punktów, 8 zbiórek7 asyst. Bez wątpienia był naszym ważnym ogniwem.
  8. Ważną rolę odegrał również Walerij Lichodiej. Od samego początku bardzo dobrze wszedł w mecz i wydawał się już przygotowany do bardzo twardej obrony Arki. Bardzo dobrze, bo silne wsparcie Rosjanina jest nam niezwykle potrzebny w tej ciężkiej serii. Lichodiej zakończył spotkanie z dorobkiem 14 punktów6 zbiórek.
  9. Ciekawym przypadkiem jest Bartłomiej Wołoszyn. To już nie jest ten zagubiony chłopak, który grał w Anwilu przez kilka ładnych sezonów. Już w drugim meczu błysnął w ofensywie, a teraz potwierdził, że czuje się bardzo pewnie rzutowo. Od początku serii jest również bardzo zaangażowany w twardą obronę. Czasami wręcz na granicy przepisów. Tym razem jednak przegiął. Grał bardzo brudno i często używał swoich łokci tak, aby sędziowie nie widzieli. W pomeczowym wywiadzie dodał jeszcze „oliwy do ognia” przez wylewającą się z niego zarozumiałość. Muszę przyznać, że Wołoszyn stracił bardzo wiele w moich oczach.
  10. Uważam, że największą różnicę w tej serii robi Robert Upshaw. Drugi mecz to potwierdził. Nie mamy odpowiedzi na amerykańskiego środkowi. Z pozostałymi podkoszowymi Arki nie mamy aż takich problemów. We wtorkowym meczu Upshaw rozegrał jednak tylko 47 sekund. Niefortunnie upadł i doznał kontuzji. Nie wyglądało to dobrze, ale nie znam szczegółów tego urazu i nie wiem, kiedy wróci do gry. NIKOMU nie życzę kontuzji, ale myślę, że ewentualna absencja Upshawa zwiększa trochę nasze szanse.
  11. Anwil zagrał z odpowiednią determinacją. Dobrze funkcjonowała nasza defensywa i nie zdarzały się przestoje w ataku. Bardzo ważne warunki zostały spełnione. Nie był to jednak idealny mecz w wykonaniu naszego zespołu. Stać nas na więcej. Przede wszystkim zabrakło mi trafień (głównie z dystansu) ze strony Michała Michalaka, Michała Ignerskiego czy Kamila Łączyńskiego. Aby myśleć o wyeliminowaniu Arki, to każdy z naszych zawodników musi zagrać na maksa. Wygraliśmy bitwę, ale w serii to „Arkowcy” cały czas są na prowadzeniu. Wierzę, że jesteśmy w stanie odwrócić tę wojnę, ale musimy zagrać na 100 % !
  12. Na koniec wrzucę jeszcze najlepszą akcję tego meczu. Tu nie ma co się rozpisywać. To wręcz symbol wrodzonej waleczności „Rottweilerów” i fazy Play-Off. GRAĆ NA CAŁEGO I WALCZYĆ DO UPADŁEGO!

Jedna odpowiedź do “Arka wreszcie pokonana!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.