Zastanawiałem się jak, po blamażu ze Spójnią, nasza drużyna zaprezentuje się podczas kolejnego spotkania w ramach Ligi Mistrzów. Rywal był ze zdecydowanie wyższej półki, bo do Włocławka przybyła ekipa UCAM Murcia. Hiszpańska drużyna jako jedyna w naszej grupie nie miała porażki na koncie. Anwil miał ochotę sprawić niespodziankę i zmienić tę sytuację. Tak się jednak nie stało i Murcia cały czas jest niepokonana. Goście zdecydowanie zwyciężyli 68:87.
Nie tak to miało wyglądać… Mecz ze Spójnią Stargard miał być dla Anwilu spacerkiem zwieńczonym pokaźnym zwycięstwem. Własna hala i beniaminek po drugiej stronie tylko utwierdzały w tym przekonaniu. Nasi koszykarze zaprezentowali nam jednak zbyt wiele wręcz cyrkowych zagrań (w negatywnym znaczeniu…), a przy walecznych gościach, to wystarczyło. Spójnia sensacyjnie wygrała we Włocławku 80:81.
Wzorem zeszłego sezonu, podczas obecnych rozgrywek również będę dokonywał comiesięcznego wyboru MVP naszej drużyny. Zasady pozostają bez zmian. Wyznaczam trzech zawodników. Najlepszy gracz danego miesiąca zgarnia 10 pkt, drugi 5 pkt, a trzeci 1 pkt. Na koniec rozgrywek wszystko zostanie zsumowane i wyłonię MVP całego sezonu. Przypomnę, że przed rokiem ten tytuł zgarnąłIvan Almeida. Jak będzie tym razem? Skład mamy bardzo wyrównany, więc podejrzewam, że walka o to miano będzie niezwykle wyrównana. Pamiętajcie również, że nie patrzę tylko na cyferki, ale przede wszystkim na subiektywne odczucia.
W październiku Anwil rozegrał aż 8 spotkań. Bilans wyniósł 4-4. Mogło być lepiej, ale mogło być również gorzej, więc nie ma co marudzić. Kilka nazwisk, w tym czasie, bardzo jasno rozbłysło. Z tego całego towarzystwa „ukoronowałem” oczywiście tylko jednego zawodnika. Pierwszy tytuł MVP miesiąca w nowym sezonie otrzymuje Josip Sobin.
Słaby początek spotkania nie wpłynął na końcowy wynik. Możemy być z tego niezwykle zadowoleni, bo Anwil naprawdę źle rozpoczął wyjazdowe spotkanie z Riesen Ludwigsburg. Mimo to wiara w zwycięstwo nie uciekła i krok po kroku dążyliśmy do celu. Ostatecznie przypieczętowaliśmy swoją wygraną w ostatnich minutach, a po końcowej syrenie tablica wskazała wynik 85:93.
Kolejny ciężki mecz za nami. Tym razem do Włocławka zawitała ekipa z Torunia. Mam wrażenie, że derbowa rywalizacja coraz bardziej elektryzuje sympatyków w regionie. Dla Anwilu to była idealna szansa rewanżu za nieudany Superpuchar. Polski Cukier chciał jednak podtrzymać swoją passę i cel osiągnął. Po 45 minutach walki goście zwyciężyli 76:79.
FOTO: Andrzej Romański / plk.plMateusz Kostrzewski vs. Bartosz Diduszko
Chyba nikt nie upatrywał w Anwilu faworyta podczas wyjazdowego spotkania z Sidigas Avellino. Włoska ekipa jest naprawdę bardzo mocna i każdy zdawał sobie z tego sprawę. Ja osobiście spodziewałem się nawet srogiego pogromu. Anwil pokazał jednak charakter, ambicję i wolę walki. Ulegliśmy, ale dopiero po dogrywce. Mecz zakończył się wynikiem 105:102.
Trefl Sopot na własnym terenie, nigdy nie był, w moim odczuciu, łatwym rywalem. Stoczyliśmy tam wiele ciężkich meczów. Tym razem jednak było inaczej. Anwil był drużyną zdecydowanie lepszą. Tego obrazu nawet nie przysłoni czwarta kwarta, o której lepiej zapomnieć. Ostatecznie „Rottweilery” zwyciężyły 82:92.
Przed meczem Anwilu z BC Nizhny Novgorod wielu bukmacherów upatrywało faworyta w naszym zespole. Szczerze mówiąc nie wiem z czego to wynikało. Może wierzyli w magię Hali Mistrzów, a może brali pod uwagę tylko wyniki z pierwszej kolejki Ligi Mistrzów. W moim odczuciu rosyjska ekipa już przed spotkaniem była wyraźnym faworytem, a wydarzenia na parkiecie niestety potwierdziły tę tezę i ulegliśmy 82:93.
PLK wróciła do Hali Mistrzów. Po nieudanej inauguracji w Gdyni zwycięstwo naszego zespołu było wręcz konieczne. King Szczecin to nie jest jednak drużyna z przypadku. Goście postawili bardzo twarde warunki, ale na szczęście Anwil wykazał się większą konsekwencją w decydujących momentach i odniósł zwycięstwo 86:82.
Wróciliśmy do Europy i to w wielkim stylu. Czekaliśmy na to wiele lat, ale teraz można odetchnąć i pomyśleć: „było warto”. Liga Mistrzów została przez Anwil przywitana okazałym zwycięstwem. BK Ventspils we własnej hali nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki z włocławską ekipą.