Zaczynamy sezon 2021/2022 od bilansu 6-0. To jest coś wspaniałego i zaskakującego! Wcześniej mieliśmy na rozkładzie faworytów, a teraz nadeszło starcie ze słabszym zespołem. Taki kontekst często obniża koncentrację i tak też było w tym przypadku, ale ostatecznie Anwil zdał kolejny test. Trzeba jednak przyznać, że Arka Gdynia postawiła trudne warunki na swoim parkiecie. Ostatecznie zwyciężyliśmy 78:83.
Ostatnio nie miałem zbyt wiele wolnego czasu, ale pora nadrobić zaległości. Pierwszy miesiąc sezonu 2021/2022 już za nami, więc trzeba podtrzymać tradycję i opublikować zaległy ranking MVP.
W tym zestawieniu brałem pod uwagę oczywiście tylko mecze wrześniowe, czyli starcie ze Śląskiem nie było już wliczane. Wprowadziłem również małą innowację. W klasyfikacji generalnej, przy równej ilości punktów, będą promowani zawodnicy, którzy rozegrali mniejszą ilość spotkań. Jeśli cały czas będzie jakiś remisowy rezultat, to wyższą pozycję otrzyma gracz z większą ilością zwycięstw w pojedynczych miesiącach. To wszystko, aby uniknąć sytuacji z poprzednich rozgrywek, gdy trzech koszykarzy uzyskało identyczną punktację. Punktacja miesięczna pozostaje bez zmian – 10 pkt za I miejsce, 5 pkt za II miejsce oraz 1 pkt za III miejsce.
Wrzesień był dla nas niesamowicie udany. Pomimo teoretycznie ciężkiego terminarza odnieśliśmy komplet zwycięstw! Nie wiem, czy ktokolwiek obstawiał taki start sezonu w wykonaniu „Rottweilerów”. Imponowała cała drużyna, ale w ramach tej zabawy muszę wybrać jednego zawodnika. Który gracz Anwilu zasłużył na tytuł MVP pierwszego miesiąca nowych rozgrywek? W moim rankingu to wyróżnienie otrzymuje Jonah Mathews, czyli rozstrzygnięcie identyczne z oficjalnym głosowaniem.
„Święta Wojna” ekscytowała swego czasu całą koszykarską Polskę. W ostatnich latach ta legendarna rywalizacja straciła trochę na znaczeniu, ale dla mnie to cały czas ligowy klasyk. Coś więcej niż zwykły mecz. Każde zwycięstwo ma swój wyjątkowy smak, ale pokonanie Śląska Wrocław to zawsze coś wyjątkowego. Dlatego uśmiech nie schodzi z mojej twarzy, bo Anwil dosłownie wyrwał zwycięstwo na terenie odwiecznego rywala. Lekko nie było, długo nam nie szło, ale w najważniejszym momencie znowu pokazaliśmy charakter i ostatecznie wygraliśmy 74:80.
Anwil zaserwował nam kolejną dawkę niesamowitych emocji! W wyjazdowym spotkaniu ze Stalą Ostrów Wielkopolski zdecydowanie nie byliśmy faworytem. „Rottweilery” zaimponowały jednak kolejny raz i odniosły następne zwycięstwo! Byliśmy zespołem lepszym i ostatecznie wygraliśmy 66:79.
CO TO BYŁ ZA WIECZÓR! Świetne widowisko na parkiecie, rewelacyjna atmosfera na trybunach, efektowna oprawa oraz najważniejsze – ZWYCIĘSTWO! Anwil pokazał charakter i przez cały mecz walczył. Zastal Zielona Góra nie rozegrał złego spotkania, ale „Rottweilery” po prostu wyrwał to zwycięstwo. Końcowy wynik spotkania to 89:82.
Sezon 2021/2022 nareszcie wystartował! Po inauguracji powinniśmy mieć bardzo dobre humory, bo Anwil pokonał na wyjeździe Start Lublin. To nie było widowisko wysokich lotów, ale nie brakowało walki. Mecz był bardzo wyrównany i przez długi czas wynik pozostawał sprawą otwartą. W najważniejszych momentach „Rottweilery” miały jednak więcej do zaoferowania i dzięki temu wygraliśmy 64:75.
Ostatni rok był dla nas tragiczny, a to i tak bardzo delikatne określenie. Przeszłości już jednak nie zmienimy, więc czas myśleć o „dniach, których jeszcze nie znamy”.
Tylko godziny dzielą nas od rozpoczęcia nowego sezonu i chociaż sytuacja Anwilu nie jest komfortowa, to chyba każdy wierzy w zmazanie plamy z ostatnich rozgrywek.
Dosłownie za chwilę startuje nowy sezon. Za nami okres przygotowawczy, który był niezwykle intensywny dla naszego Anwilu. Trener Przemysław Frasunkiewicz postawił na rozgrywanie sporej ilości meczów treningowych.
„Rottweilery” rozegrały łącznie 10 takich meczów treningowych i uzyskały bilans 4-6. Ten rezultat może nie napawać optymizmem, ale pamiętajmy, że tak naprawdę to nic nie znaczy i o niczym nie świadczy. Przynajmniej teoretycznie.
Wielkie koszykarskie święto za nami. W ramach kolejnej edycji Anwil Basketball Cup do Włocławka zawitała ekipa Rytas Wilno. Mecz nie był jedynym wydarzeniem, bo wcześniej na parkiecie rywalizowali pracownicy grupy Orlen oraz byliśmy świadkami niezwykle efektownej prezentacji nowego składu „Rottweilerów”. To było prawdziwe SHOW! Szkoda tylko, że Anwil nie sprostał rywalom i poległ z kretesem 61:89.
Kolejna edycja Kasztelan Basketball Cup za nami. Tym razem zamiast całego turnieju mieliśmy tylko jeden mecz. Rywalem Anwilu była Arka Gdynia. „Rottweilery” zdobyły to trofeum, wygrywając 82:72. Trzeba przyznać jednak, że lekko nie było. Szczególnie początek spotkania nie był udany w wykonaniu naszego zespołu. W decydującej kwarcie potrafiliśmy na szczęście wrzucić wyższy bieg i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po raz pierwszy od wielu miesięcy te wydarzenia mogli obserwować kibice z poziomu trybun i to jest piękne!
Anwil przystępował do tego pojedynku w osłabieniu, gdyż Kyndall Dykes przebywał na zgrupowaniu reprezentacji Palestyny. Na parkiet nie wszedł również Alex Olesinski, który cały czas ma problemy zdrowotne. Mogliśmy liczyć za to na naszego nowego centra – Kavella Bigby-Williamsa. Prawdziwe show skradł za to Jonah Mathews, który zdobył aż 27 punktów.