Wracamy do Torunia!

Anwil znowu TO zrobił! Nasza drużyna kolejny raz pokazała niesamowity charakter. Problemy kadrowe nie stanowiły przeszkody dla naszej ekipy. „Rottweilery” były niezwykle skoncentrowane i Polski Cukier Toruń po prostu nie miał większych szans. Wygraliśmy szósty mecz finałów 103:85.

Ivan AlmeidaFOTO: wloclawek.naszemiasto.pl

 

  1. Zbiórki są naszym wielkim problemem w tej serii i nie inaczej było tym razem. Przegraliśmy walkę „na tablicach” 32:42. Polski Cukier zanotował aż 16 zbiórek w ataku. Ten element jest naszą wielką bolączką i podczas siódmego meczu zapewne nie będzie inaczej.
  2. Udało się jednak ograniczyć inny problem z ostatnich spotkań. Anwil był od początku niezwykle skoncentrowany. Bardzo mądrze dzieliliśmy się piłką. Dzięki takiej grze popełniliśmy tylko 5 trat. To rewelacyjny rezultat i tak właśnie powinno to wyglądać!
  3. Od początku do końca kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie. Goście nawet przez chwilę nie byli na prowadzeniu. Próbowali, walczyli, ale nie pozwoliliśmy, aby „doszli do słowa”.
  4. W pewnym momencie czwartej kwarty z „Twardych Pierników” jakby uleciało powietrze. Stracili wolę walki, a my to wykorzystaliśmy i ich dobiliśmy. Mam wrażenie, że to jest podstawowa różnica między naszymi zespołami. Niezależnie od sytuacji Anwil zawsze walczy i dlatego możemy być dumni z naszej ekipy!
  5. Prawdziwym katem Polskiego Cukru okazał się Chase Simon. Amerykanin kolejny raz błysnął formą i grał jak natchniony. Czuł się bardzo mocny i dlatego miał wielką chęć do rzucania. Simon zdobył w tym meczu aż 31 punktu. Jeszcze większy podziw budzi fakt, że trafił 7/10 za trzy. Pięć pierwszych jego prób z obwodu znalazło się w koszu. Był jak maszyna.
  6. Bardzo dużo pozytywów do naszej gry wniósł również Ivan Almeida. Kabowerdeńczyk nie był jakoś szczególnie widoczny, ale jak podsumujemy jego grę, to wyjdzie na duży plus. Atakował głównie z cienia, ale miał kilka naprawdę jasnych błysków. „El Condor” zanotował w tym meczu 21 punktów6 asyst. Brawo Ivan!
  7. Sporo w naszej grze było dzisiaj wjazdów pod kosz niskich zawodników. Takie granie przynosiło efekty. Bardzo korzystał na tym np. Aaron Broussard (10 pkt i 4 as), który rozegrał całkiem niezłe spotkanie. Potrafił rozruszać naszą ofensywę i przycisnąć w defensywie.
  8. Wjazdami na kosz zaskoczył też nie kto inny jak Kamil Łączyński. Kapitan nie przyzwyczaił nas do takiego grania. W drugiej połowie dzisiejszego spotkania zaczął jednak bardzo odważnie mijać i atakować kosz. Ekipa gości też była chyba zaskoczona takim rozwiązaniem, bo totalnie nie potrafili sobie z tym poradzić. Łączyński miał wcześniej dwie dogodne pozycje na obwodzie, ale dwukrotnie nie trafił. Jak zawsze niesamowicie walczył i widać było, że nie ma zamiaru odpuszczać. Żył tym meczem i często nakręcał resztę zespołu. To jest cały „Łączka”, którego doskonale znamy z tej strony. Te wjazdy na kosz były jednak czymś extra z jego strony i stworzyły niespodziewaną przewagę. Łączyński zakończył ten mecz z dorobkiem 12 punktów, 8 asyst4 zbiórek. Dobry występ kapitana!
  9. Odnieśliśmy wspaniałe zwycięstwo, ale jedna sprawa bardzo mnie martwi. W drugiej kwarcie jakiegoś urazu doznał Walerij Lichodiej i już nie powrócił na parkiet. Rosjanin nie jest pierwszoplanową postacią w naszej ekipie, ale bywa naprawdę przydatny. Szczególnie w obecnej sytuacji kadrowej. Jeśli Lichodiej nie będzie mógł zagrać w siódmym meczu, to pod naszym koszem tworzy się dziura zawstydzająca Rów Mariański…
  10. Epizod w tym meczu zaliczył również Adam Piątek. Nasz junior wszedł w samej końcówce, ale zdołał jeszcze zapunktować, ustalając wynik meczu. Fajnie, że ten młody chłopak zapisał na swoim koncie punkty w finałowej serii. To dla niego zapewne spore przeżycie.
  11. Najlepszym strzelcem Polskiego Cukru okazał się Michael Umeh, który zdobył 17 punktów. Większość, gdy mecz był już jednak praktycznie rozstrzygnięty. Jestem zaskoczony, bo to naprawdę świetny strzelec (dzisiaj ustrzelił 5 „trójek”), a odnoszę wrażenie, że trener Dejan Mihevc nie potrafi wykorzystać jego atutów. W ogóle w moim odczuciu słoweński szkoleniowiec nie potrafi odpowiednio uruchomić wielu swoich graczy. Cóż… dobrze dla nas ;).
  12. Dobre spotkanie rozegrał również Aaron Cel. Widać, że to fachowiec z najwyższej półki, który wie jak grać w meczach o stawkę. Tym razem Reprezentant Polski zapisał na swoim koncie 13 punktów7 zbiórek.
  13. Prawdziwy „dzień konia” miał dzisiaj Krzysztof Sulima. Ten podkoszowy to prawdziwy walczak, ale nie spodziewałem się, że będzie miał tak dobre momenty w serii finałowej. Sulima nie tylko dzielnie walczył o piłki, wykorzystując nasze braki, ale również pewnie punktował i to z wielu pozycji. Jego dorobek to 14 punktów8 zbiórek.
  14. W serii finałowej mamy remis 3:3. Patrząc jednak na „małe punkty”, to Anwil prowadzi +27. Tak naprawdę Polski Cukier nie odniósł ani jednego przekonującego zwycięstwa. My mieliśmy dwa takie mecze. Szkoda, że pozwoliliśmy rywalom tak się „ślizgać”, bo w innym przypadku ta finałowa rywalizacja byłaby już rozstrzygnięta.
  15. Teraz przed nami już tylko siódme spotkanie. Zwycięzca zgarnie wszystko. Szkoda, że mamy tylko jeden dzień odpoczynku, bo naszej poobijanej drużynie zapewne przydałoby się więcej. To jest jednak jedno jedyne spotkanie, więc wszystko jest możliwe. „Twarde Pierniki” mają mnóstwo atutów po swojej stronie, ale my mamy przede wszystkim CHARAKTER. Niech się dzieje, co ma się dziać…

Jedna odpowiedź do “Wracamy do Torunia!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.