Woźniak otrzymał szansę i objął stery!

Poszukiwania nowego trenera zakończone! Jak wiadomo, po rozstaniuDejanem Mihevcem mieliśmy wakat na tym stanowisku. Można było usłyszeć różne plotki dotyczące obsady tej pozycji. Niektóre jeszcze wczoraj wieczorem wydawały się wręcz pewne. Tymczasem dzisiaj nasz klub „odsłonił karty” i do końca sezonu tę posadę będzie jednak piastował dotychczasowy asystent, Marcin Woźniak.

Podczas ostatniego meczu Woźniak prowadził Anwil w roli trenera tymczasowego. Pod jego wodzą „Rottweilery” zaprezentowały bardzo ciekawą koszykówkę, odnieśliśmy zwycięstwo i myślę, że to spotkanie miało pewien wpływ na decyzję włodarzy.

Marcin WoźniakFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

Nasz człowiek!

Śmiało można powiedzieć, że Woźniak to nasz człowiek i to nie tylko dlatego, że pochodzi z Włocławka. Od wielu lat pracuje również w Anwilu. Sam nie pamiętałem dokładnie, jak długo, ale oficjalna strona klubu przypomniała mi, że ta przygoda miała swój początek w 2009 roku. Woźniak zaczynał wówczas jako scout w sztabie trenera Igora Griszczuka. Od 2012 roku pełnił funkcję asystenta głównego trenera. W tym czasie współpracował z wieloma szkoleniowcami, a teraz nadszedł czas, aby sam „wszedł w ich buty”.

Ceniony fachowiec

Przez te wszystkie lata Woźniak wyrobił sobie renomę prawdziwego specjalisty w swojej dziedzinie. Jego umiejętności analityczne chwaliło wiele postaci i to nie tylko związanych z naszym klubem. Dlatego nic dziwnego, że nie tylko Anwil korzystał z umiejętności Woźniaka. Od 2014 roku był asystentem w kadrze U20, a rok temu objął identyczne stanowisko w seniorskiej reprezentacji Polski. Stanowisko zwolnił wówczas Wojciech Kamińskitrener Mike Taylor, tuż przed Mistrzostwami Świata, postanowił sięgnąć po naszego człowieka. To tylko dowodzi, jakim szacunkiem w środowisku obdarzony jest Woźniak.

Warto też przypomnieć, że przed obecnym sezonem włodarze GTK Gliwice widzieli w Woźniaku swojego pierwszego szkoleniowca, ale nasz trener nie był za bardzo zainteresowany tą propozycją. Przypominam, bo to kolejny dowód na to, że mówimy o człowieku, który z całą pewnością nie jest anonimowy. Kwestią czasu był angaż Woźniaka w roli pierwszego trenera. Piękną historią jest to, że nieuniknione dokonało się, w jego rodzinnym mieści i klubie, który z całą pewnością ma głęboko w sercu.

Nowe wyzwanie

Dla Woźniaka jest to zupełnie nowe wyzwanie. W przeszłości odgrywał rolę pierwszego szkoleniowca, ale tylko „z doskoku”. Nie mam na myśli tylko ostatniego meczu z Legią. Woźniak prowadził już Anwil w końcówce nieszczęsnego sezonu 2014/2015. Nie był to udany epizod, bo w pięciu ostatnich meczach zanotowaliśmy pięć porażek. Pokonały nas takie marki jak MKS Dąbrowa Górnicza, Siarka Tarnobrzeg, Śląsk Wrocław, Polfarmex KutnoAZS Koszalin. To były ciężkie czasy… Te wyniki chluby nie przynoszą, ale trzeba pamiętać, że nie są miarodajne, bo Woźniak dysponował wówczas totalnie rozbitym zespołem.

Od tego czasu „upłynęło sporo wody w Wiśle”. Jestem pewien, że Woźniak jest już innym trenerem. Lepszym. Cały czas to młody facet, bo ma zaledwie 39 lat, ale zebrał już spore plony doświadczenia. Przez ostatnie lata współpracował z prawdziwym mentorem, którym był Igor Milicić. Myślę, że u boku „El Profesora” znacznie rozwinął swój warsztat i nie będzie miał oporów, aby korzystać z jego pomysłów. Już podczas meczu z Legią było widać „rękę Igora” w odważnych rozwiązaniach stosowanych przez Woźniaka. Dla włocławskich kibiców to dodatkowy plus, bo wiadomo jaki status ma tutaj Milicić. Dla większości z nas „El Profesor” cały czas jest wymarzonym trenerem. Na razie ta opcja jest nierealna, ale otrzymaliśmy prawdziwego kontynuatora jego myśli szkoleniowej, a to już dużo.

Szansa na sukces

Powierzenie roli pierwszego trenera Woźniakowi to spora szansa, ale również ryzyko. Dla Marcina to prawdziwe „wypłynięcie na szerokie wody”. Zasłużył na to w pełni i jeśli wykorzysta okazję, to może zbudować swoją pozycję na lata.

Nie ukrywam, że cieszy mnie angaż Woźniaka. Po zwolnieniu Mihevca, z dnia na dzień, coraz bardziej rosło we mnie przekonanie o słuszności tego ruchu. Mecz z Legią tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Woźniak ma sporo do zaoferowania. Jego pomysły taktyczne na pewno nie zamkną się na jednej stronie A4. Przez lata, krok po kroku, zbierał cenne doświadczenie i jest już gotowy do podjęcia nowego wyzwania. Woźniak emanuje wielkimi chęciami działania oraz energią. Żyje koszykówką, a meczów nie ogląda siedząc spokojnie na krześle. Liczę, że będzie w stanie przekazać zawodnikom nie tylko wszelkie niuanse taktyczne, ale również tę pozytywną energię, bo to też niezwykle ważny czynnik w drodze do sukcesu. Co więcej, w trudnych i niepewnych czasach ten wybór wydaje się najmniej ryzykowny. Nie ma obecnie trenera, który z miejsca może gwarantować nam sukcesy, a przy Woźniaku mamy więcej do zyskania, niż do stracenia.

Ryzyko i wiara

Zmiana na ławce trenerskiej nie czyni z nas od razu głównego pretendenta do mistrzostw. Woźniakowi z całą pewnością brakuje doświadczenia. Rola asystenta różni się od pierwszego trenera. Teraz na jego barki spadnie o wiele większa odpowiedzialność, a przecież wiadomo, jak wymagający jest włocławski kibic. Nie wiem też, jak Woźniak poradzi sobie w sytuacjach ekstremalnych, gdy będzie trzeba np. pokazać charakter i charyzmę. Czy będzie miał odpowiedni posłuch wśród graczy? Czy sobie poradzi? Głęboko wierzę, że tak!

Woźniak będzie miał łatwiej, bo już chyba teraz jest ulubieńcem kibiców. To oznacza mniejszą presję na starcie, a to zawsze bardziej komfortowe warunki do pracy dla każdego szkoleniowca. Zresztą pamiętajmy, że mówimy o naszym człowieku! Woźniak zna ten klub „od podszewki” i zna włocławskie realia. Jak nie on, to kto? Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby efekty jego pracy były gorsze od rządów Mihevca, więc to już samo w sobie jest ważnym krokiem do przodu.

POWODZENIA TRENERZE!

2 odpowiedzi do “Woźniak otrzymał szansę i objął stery!”

  1. To nie prawda że Woźniak nie był zabardzo zainteresowany propozycją z GTK Gliwice, wręcz rozważał ją bardzo poważnie, ale że jego relacje z prezesem Lewandowskim są otwarte, poinformował go o tym i wspólnie to przedyskutowali jak ludzie. Lewandowski przedstawił mu swoje plany i przekonał że ma ciekawe rzeczy do zrealizowania i żeby na ten moment odłożył jeszcze te plany. Tylko dlatego Woźniak został na ten sezon w Anwilu.

    1. Nazwijmy to skrótem myślowym z mojej strony . Jeśli Woźniak rozważał tę ofertę, ale po rozmowie z prezesem zmienił zdanie, to oznacza, że ostatecznie nie był zainteresowany tą opcją, bo wybrał inną drogę .

      Pozdrawiam ‼️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.