Powrót starego znajomego!

Ostatnio wspominałem, że czekam na transfer, o którym krążą plotki już od wielu tygodni. Moje oczekiwania dobiegły końca, bo nowy kontrakt w Anwilu został oficjalnie potwierdzony, a polska rotacja wzmocniona. Trykot „Rottweilerów” ponownie przywdzieje Szymon Szewczyk. Nasz stary znajomy wrócił do Włocławka na najbliższy sezon. Ta transakcja może budzić pewne kontrowersje, ale jedno jest pewne – wybuchła prawdziwa bomba sentymentalna.

Szymon Szewczyk AnwilFOTO: q4.pl

„Szewca” nie trzeba nikomu przedstawiać. Mowa przecież o podkoszowym, który mierzy 209 cm wzrostu i występował u nas w latach 2017-2020. Sława Szewczyka sięga znacznie poza Włocławek. Na przestrzeni swojej dłuuuugiej kariery reprezentował barwy czołowych polskich klubów oraz topowych ekip europejskich. Swego czasu był o krok od NBA i rozegrał całe mnóstwo spotkań dla reprezentacji biało-czerwonych. Krótko mówiąc – wybitna postać rodzimej koszykówki.

Szewczyk podczas swojej bogatej kariery zwiedził mnóstwo zakątków świata, ale największe sukcesy święcił w Anwilu. Z naszym zespołem wywalczył dwukrotne Mistrzostwo Polski, dwukrotnie Superpuchar Polski (MVP w 2020 r.) oraz Puchar Polski. Przez te trzy lata nie był pierwszoplanowym aktorem, ale niemal zawsze gwarantował pewną solidność. Osobiście nigdy nie zapomnę postawy „Szewca” z finałów 2019. Mieliśmy wówczas ogromne problemy ze zdrowiem podkoszowych, więc większa odpowiedzialność spadła na potężne barki Szewczyka. Co tu dużo mówić… PODOŁAŁ! Grał, jak przystało na weterana z najwyższej półki. Szewczyk wywalczył wtedy sobie mój szczególny szacunek. Trochę „wody w Wiśle” już upłynęło, ale ja zadania nie zmieniam. „Szewcu” wyrósł na pewien symbol naszego klubu ostatnich lat, a takie kwestie należy pielęgnować.

Szewczyk jest niezaprzeczalnym weteranem i to od kilku lat. Miał już taki status, gdy po raz pierwszy trafił do naszego zespołu. Czas nie stoi w miejscu i pod koniec roku będzie świętował 39 urodziny. Niesamowicie poważny wiek jak na koszykarza. Właśnie ten aspekt budzi największe kontrowersje. Podpisywanie kontraktów z zawodnikami bliskimi emerytury zawsze jest ryzykowne. Nie ma co się oszukiwać – Szewczyk już raczej nie wejdzie na wyższy poziom koszykarskiego rzemiosła ani nie nawiąże do swoich najlepszych lat.

Przed sezonem 2020/2021 długo nie mógł znaleźć pracodawcy i ostatecznie trafił do GTK Gliwice. Szczerze, to podejrzewałem, że tam nastąpi wyraźny regres w jego karierze. Takie typowe „odcinanie kuponów”. Tymczasem z całą pewnością nie było tak źle. Nie został gwiazdą PLK, ale potrafił zaskakiwać i notował 9,7 punktów, 5,8 zbiórek oraz 2,2 asyst.

Rozumiem, że wiek naszego nowego podkoszowego może nie napawać optymizmem. Na tę transakcję patrzę jednak bardziej przez inny pryzmat. Szewczyk to jeden wielki bagaż doświadczenia. Nie będzie zasuwał sprintem od kosza do kosza i latał pod sufitem. To pewne. Czasami będzie pewnie nawet irytował swoimi spóźnionymi reakcjami oraz brakami fizycznymi. Biorę to pod uwagę.

Nie będzie też jednak odgrywał czołowej roli w naszym zespołem. Przez te trzy lata był rezerwowym i teraz będzie podobnie. Może nawet licznik jego minut jeszcze bardziej spadnie. Pamiętajmy jednak, że cały czas jest podkoszowym, który potrafi rozciągnąć grę i skarcić rywala celną trójką. Szewczyk to także wciąż „kawał chłopa”, który nie unika twardej gry. Ma w sobie ogromne pokłady charakteru, które nie pozwalają odpuszczać i powinny działać motywująco na kolegów. Szymon to po prostu „spoko gość” i na pewno pomoże „trzymać szatnie”. Zna nasze miasto, zna nasz klub oraz kibiców, a to ważne. Sam podkreśla, że „tu po prostu trzeba zostawić serce na parkiecie”. Tylko przyklasnąć!

Może przykładam za dużą wagę do detali, które nie mają bezpośredniego przełożenia na wydarzenia boiskowe. Pamiętajmy jednak, że w minionych rozgrywkach mieliśmy ogromny deficyt właśnie takich drobnych szczegółów i wszyscy wiemy, jaki był tego finał. Dlatego cieszy mnie, że teraz, w czasach „zaciskania pasa”, sprowadzamy zawodników, dla których charakter nie jest jedynie hasłem przeczytanym w Wikipedii. Powtórzę po raz kolejny – nie wiem, co nas czeka, ale chcę oglądać Anwil walczący!

3 odpowiedzi do “Powrót starego znajomego!”

    1. Powtórki, ale chyba nie z zeszłego sezonu? Czas pokaże jak będzie w przyszłym sezonie, więc proponuje poczekać z ocenami ;).

      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.