Łukasz Frąckiewicz z myślą o przyszłości

Ostatnio byłem skupiony tylko i wyłącznie na meczuCzarnymi Słupsk. Tymczasem jeszcze przed tym spotkaniem Anwil zaskoczył transferem. Nowym „Rottweilerem” został Łukasz Frąckiewicz, który ma wzmocnić naszą strefę podkoszową. Jeszcze może nie teraz, ale w przyszłości.

Łukasz FrąckiewiczFOTO: Ryszard Wszołek/Enea Astoria

Frąckiewicz to typowy środkowy, który mierzy 205 cm wzrostu. Pod koniec roku skończy 25 lat, więc nie jest już młodzikiem, ale najlepszy okres prawdopodobnie dopiero przed nim.

Pochodzi z Bydgoszczy i właśnie w tym mieście rozpoczynał przygodę z koszykówką. Później zaliczył dwuletni epizod w Gdyni, a następnie wrócił w rodzinne strony. W barwach Astorii Bydgoszcz najpierw walczył na drugim poziomie rozgrywek, a następnie awansował do PLK i kontynuował swoją karierę wśród najlepszych.

Trzeba przyznać, że Frąckiewicz z roku na rok robił wyraźne postępy. Szczególnie błyszczał w minionych rozgrywkach. Wcześniej miał niezłe momenty, ale to podczas sezonu 2020/2021 był dla mnie jednym z największych objawień. Serio potrafił zaskoczyć i średnio na mecz notował 9,4 punktów oraz 7,6 zbiórek. W meczu ze Startem Lublin potrafił zapisać na swoim koncie niesamowity dorobek – 22 punkty i 14 zbiórek.

Frąckiewicz to taki klasyczny center, który skupia swoją grę na manewrach w „pomalowanym”. Chociaż w sezonie 2016/2017, gdy grał w barwach Arki Gdynia, zanotował w sumie 1/1 z dystansu. Jak na razie, to była jego jedyna trójka na parkietach PLK. Nie oczekuję, że poszerzy wachlarz swoich zagrań o ten element. Strefa podkoszowa to królestwo tego chłopaka i głównie tam zapewni nam wsparcie. Frąckiewicz jest dobrze zbudowany, ale przy tym mobilny i dzięki temu potrafi zdobywać punkty na wiele sposobów. Zdecydowanie ma również „serce do gry” i potrafi dzielnie walczyć o zbiórki. W minionych rozgrywkach zgarniał aż 3,5 piłek z atakowanej tablicy. Lepszego nie było w tej kategorii, a tuż za plecami polskiego środkowego zakotwiczył Ivica Radić (3,3 zb w ataku), To na pewno duży atut Frąckiewicza.

Można powiedzieć, że właśnie taki zawodnik był brakującym elementem w obecnej układance trenera Przemysława Frasunkiewicza. Potrzebowaliśmy polskiego wzmocnienia pod koszem, co jeszcze bardziej stało się widoczne przy kontuzji Szymona Szewczyka. Nasza rotacja potrzebuje Frąckiewicza już teraz, ale niestety musimy poczekać. Środkowy ostatni mecz rozegrał na początku stycznia, bo zerwał więzadło krzyżowe w prawym kolanie. Obecnie przechodzi rehabilitację i planowo wróci do gry na przełomie grudnia/stycznia. To jest jedyny szkopuł tej transakcji. Kontrakt został jednak podpisany typowo z myślą o przyszłości. W klubie mają pełną świadomość kłopotów Frąckiewicza, więc umowa będzie obowiązywać przez 1,5 roku. Dlatego podejrzewam, że właściwy czas tego centra nadejdzie dopiero w przyszłym sezonie.

Angaż kontuzjowanego gracza to zawsze ryzyko. Gdyby nie ten uraz, to Frąckiewicz byłby zapewne rozchwytywany podczas lata. W barwach „Asty” grał zbyt dobrze, aby nie zostać zauważonym. Tymczasem pozostawał bez pracy i Anwil postanowił wykorzystać okazję. Te przykre okoliczności sprawiły pewnie, że kwota na kontrakcie nie jest zbyt wygórowana. Jeśli Frąckiewicz wróci do dyspozycji sprzed kontuzji, to możemy zanotować prawdziwy „przechwyt” na rynku transferowym. Liczę, że tak właśnie będzie, bo to cały czas młody organizm. Pamiętajmy, że cierpliwość popłaca!

Jedna odpowiedź do “Łukasz Frąckiewicz z myślą o przyszłości”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.