Huczna inauguracja!

Kolejny sezon PLK wreszcie wystartował! Na inaugurację do Włocławka zawitała Polpharma Starogard Gdański. „Farmaceuci”, w obecnych rozgrywkach, są skazywani raczej na walkę o utrzymanie i parkiet to potwierdził. Anwil rozgromił rywali aż 110:72. Nasz zespół grał koncertowo, a spotkanie miało wyjątkową otoczkę.

Anwil Włocławek - Polpharma Starogard Gdański inauguracja sezonu 2019/2020FOTO: Natalia Seklecka / ddwloclawek.pl
  1. To był wyjątkowy mecz nie tylko ze względu na rozpoczęcie nowego sezonu. Mieliśmy zgaszone światła, prezentację mistrzowskiego baneru i niesamowitą oprawę kibiców, która nawiązywała do serialu „Dom z papieru”. Osobiście nie oglądałem tej produkcji, ale ta prezentacja zachęciła mnie do sprawdzenia hiszpańskiego dzieła ;). Te wszystkie elementy dodały prawdziwej magii temu spotkaniu!


  2. Jeśli chodzi o samą koszykówkę, to Anwil po prostu zdominował rywali. To była różnica klas.

  3. Nasi koszykarze błyskawicznie przechodzili z obrony do ataku i rewelacyjnie dzielili się piłką. To była „tiki-taka” w wersji koszykarskiej. Ofensywa Anwilu była nie tylko szybka, ale również błyskotliwa. Rywale często byli zaskakiwani niekonwencjonalnymi podaniami. W efekcie nasz zespół zanotował aż 32 asysty! Zanotowaliśmy tyle wsadów i innych efektownych zagrań, że ciężko to zliczyć.

  4. Polpharma również starała się grać szybką koszykówkę. Podeszli do tego meczu bardzo ambitnie i przez jakiś czas trzymali się w grze, ale po prostu różnica klas była zbyt wielka i nie wytrzymali tempa tego spotkania. Odniosłem wrażenie, że w trzeciej kwarcie mieli już dość koszykówki i ich myśli uciekały do autokaru.

  5. Jeśli szukamy plusów po stronie gości, to był nim bez wątpienia Kamau Stokes. Amerykanin ciągnął grę Polpharmy i trafił kilka naprawdę trudnych rzutów. Mecz zakończył z dorobkiem 25 punktów, 8 asyst5 zbiórek.

  6. Na osobny podpunkt z całą pewnością zasługuje obrona Anwilu. Nasza defensywa była niezwykle intensywna. Bardzo szybko się przemieszczaliśmy i często agresywnie atakowaliśmy już pod koszem rywali. Polpharma nie dawała sobie rady z takim pressingiem i zanotowała aż 20 strat.

  7. Anwil kolejny raz potwierdził swój niesamowity potencjał kadrowy. Cała pierwsza piątka mogła siedzieć na ławce, a jakość gry „Rottweilerów” jakoś szczególnie się nie obniżała. Aż siedmiu naszych graczy uzyskało dwucyfrową zdobycz punktową!

  8. Najlepszym strzelcem włocławskiej ekipy okazał się Chase Simon. Amerykanin zdobył 21 punktów. Kiedy? Nie wiem. Jakoś to tak wyszło po cichu, czyli typowo w stylu Simona. Najważniejsze jednak, że wicekapitan utrzymuje swoją rewelacyjną formę, a jego skuteczność budzi podziw.

  9. Prawdziwe show skradł jednak Tony Wroten. Ciekawie wygląda jego linijka statystyczna – 12 punktów, 6 asyst4 przechwyty. W jego przypadku górę wzięły jednak odczucia wizualne. Amerykanin bardzo efektownie skończył kilka akcji i rozdawał niesamowite podania. Potrafił bardzo dynamicznie zapakować piłkę do kosza, a „na plakat” wziął sobie Bretta Prahla. To chyba zadziałało na wyobraźnie graczy Polpharmy, bo jakiś czas później Wroten ścinał przy linii końcowej i żaden z zawodników rywali nawet nie śmiał symulować obrony.


  10. Ricky Ledo tym razem nie skupił się na punktowaniu. Nie forsował swoich rzutów, a wolał podawać i wychodziło to naprawdę świetnie. Amerykanin grał niesamowicie zespołowo i osiągnął double-double na poziomie 12 punktów10 asyst.

  11. W obecnym składzie Anwilu największe wątpliwości budzi Milan Milovanović. Ja podpinam się do tej opinii, ale w starciu z Polpharmą serbski koszykarz bardzo mi zaimponował. Dzielnie walczył pod koszami i kilka razy zachował się bardzo sprytnie. Milovanović spokojnie dawał sobie radę przy potężniejszych podkoszowych rywali. Serb również zaliczył double-double – 12 punktów oraz 12 zbiórek i jest na dobrej drodze, aby przekonać mnie do swojej osoby.

  12. Double-double uzbierał również Rolands Freimanis (15 punktów i 10 zbiórek). Tym samym mieliśmy trzech graczy z DD, co jest naprawdę świetnym rezultatem!

  13. Bardzo dobre wrażenie wywarł na mnie Chris Dowe. Amerykanin u nas jest rezerwowym, ale myślę, że w większości ligowych zespołów mógłby spokojnie grać „pierwsze skrzypce”. Dowe był bardzo aktywny po obu stronach parkietu. W obronie potrafił naprawdę przycisnąć, a podczas ataku bardzo przytomnie rozegrać i zaskoczyć ciekawym podaniem. Z indywidualnym kończeniem akcji również nie miał problemu. Jego statystyki tylko to potwierdzają – 11 punktów, 8 asyst4 zbiórki.

  14. Nowy sezon rozpoczęliśmy od rozgromienia Polpharmy różnicą 38 punktów. Wspomniałem już o tym na facebooku, ale wspomnę również tutaj, bo jest to historyczny wynik. To najwyższe zwycięstwo na inaugurację sezonu w historii naszego klubu! Poprzedni rekord pochodził z sezonu 1999/2000,gdy pokonaliśmy PKK Szczecin 105:72. Wspomnienie tego spotkania TUTAJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.