Doświadczenie na rozegraniu

W sezon 2003/2004 wchodziliśmy jako obrońcy tytułu mistrzowskiego. Mimo olbrzymiego sukcesu w poprzednich rozgrywkach to klubowa kasa raczej nie pozwalała iść ostro „za ciosem”. Trener Andrej Urlep zbudował tym razem bardzo młodą drużynę. Byliśmy niebezpieczni, ale jak powszechnie wiadomo, młodość rządzi się swoimi prawami i potrzebna była pewna stabilizacja. Szczególnie na pozycji rozgrywającego. Lekarstwem na to miał być Ivica Marić.

Ivica Marić
Ivica Marić

Maricia włocławscy kibice koszykówki mogli już poznać w grudniu 1995 roku. Wtedy do naszego miasta zawitała ekipa KK Zrinjevac Zagrzeb. Spotkanie zasłynęło tym, że przez zamieszanie sędziowskie ostatnie sekundy trwały całą wieczność. Niedawno nawet nasz klub na facebooku prezentował wycinek prasowy z tego meczu. Nobiles wygrał wtedy 84:81, ale Marić dał nam się we znaki. Zdobył 21 punktów trafiając 7 „trójek”. W drugiej rundzie przegraliśmy w Zagrzebiu 98:94, a Marić nie był już tak skuteczny, ale 11 punktów zdołał zdobyć.

Ivica Marić miał naprawdę bogatą przeszłość. W 1995 roku zdobył z Chorwacją brązowy medal na Mistrzostwach Europy. Marić miał pewne miejsce na parkiecie obok takich gwiazd jak Toni Kukoc czy Dino Radja. W klubowej koszykówce też nie brakowało mu sukcesów. W sezonie 2000/2001 został najlepiej podającym (5.9 as) oraz przechwytującym (3.7 prz) w prestiżowych rozgrywkach Euroligi.

Marić w momencie podpisywania kontraktu z Anwilem miał już 36 lat. Wydawało się jednak, że to nie stanowi jakieś przeszkody. Chorwat miał po prostu wnieść sporo doświadczenia do zespołu, spokój na rozegraniu i od czasu do czasu odpalić jakąś trójeczkę.

Coś tutaj jednak nie wypaliło. Marić nie był wzmocnieniem na poziomie, którego potrzebowaliśmy. Tak na dobrą sprawę to przez czas spędzony we Włocławku za dużo nie wniósł do naszej gry. Grę może i uspokajał, ale momentami aż za bardzo. Formę strzelecką ze swojej pierwszej wizyty we Włocławku też znał już chyba tylko z wycinków prasowych. Pamiętam jak podczas pucharowego meczu z Paris Basket Racing (wygraliśmy 65:61) miał na obwodzie tyle czasu i miejsca, że mógłby spokojnie rozwiązać sudoku średniej trudności. Marić faktycznie wtedy dość długo mierzył i ostatecznie trafił, a po rzucie cieszył się jakby to był jeden z ważniejszych rzutów w jego karierze. To tylko dowodzi, że nie miał już wtedy tej swojej pewności.

PLK „Ivo” rozegrał 4 spotkania – 2.8 pkt, 2.5 as oraz 2 str. W FIBA Europe League było jeszcze gorzej. W 3 meczach notował średnio 2 pkt oraz 2 as.

To oczywiście było zdecydowanie za mało, aby znaleźć miejsce w ekipie trenera Urlepa. Ostatecznie pod koniec listopada słoweński szkoleniowiec podziękował Chorwatowi za współpracę i musieliśmy szukać dalej. W styczniu, wraz z otworzeniem okienka transferowego, udało nam się wreszcie znaleźć kogoś kto lepiej wypełnił tę lukę. Z Anwilem związał się ponownie Vladimir Krstić. Chorwat nie był już tak przebojowy jak podczas swojej pierwszej przygody we Włocławku (sezon 2000/2001), ale na pewno stanowił większe wzmocnienie niż Marić.

Pamiętam, gdy Marić podpisywał z nami kontrakt to myślałem, że to jest właśnie to, czego potrzebujemy. Piękne CV i naprawdę bogate doświadczenie na wielu frontach. Liczyłem, że to będzie dyrygent, który okiełzna młode wilki Urlepa. Parkiet jednak wszystko zweryfikował i Marić po prostu nie dał rady. Plusem tego transferu jest chyba tylko to, że teraz po latach możemy wspominać jak to u nas medalista Eurobasketu grał ;). W obecnej rzeczywistości raczej nie do pomyślenia… Marić później grał jeszcze głównie w zespołach bałkańskich. W 2007 roku zakończył karierę.

Jedna odpowiedź do “Doświadczenie na rozegraniu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.