Curtis Jerrells, czyli długo wyczekiwany rozgrywający

Od początku sezonu narzekałem na brak typowego rozgrywającego w ekipie Anwilu. Po tym, jak McKenzie Moore został zwolniony, można było przypuszczać, że wreszcie zawita do nas zawodnik o takim właśnie profilu. Plotki to potwierdzały, narastały i wreszcie zostały potwierdzone. Nową twarzą w zespole „Rottweilerów” został Curtis Jerrells.

Amerykanin mierzy 185 cm wzrostu i jest leworęcznym rozgrywającym. Jerrells niedługo skończy 34 lata, a jego dotychczasowa kariera budzi naprawdę spory podziw.

Curtis JerrellsFOTO: championsleague.basketball

Wielkie kluby w CV

Nasz nowy nabytek jest absolwentem Uniwersytetu Baylor, gdzie w ostatnim roku swojej gry notował 16,3 punktów, 4,9 asyst, 4,5 zbiórek oraz 1,5 przechwytów. Próbował swoich sił podczas draftu do NBA, ale ostatecznie nie został wybrany. Cały czas pozostawał jednak w orbicie zainteresowań zespołów z najlepszej ligi świata. Jerrells szczególnie blisko był angażu w San Antonio Spurs. Podpisał nawet kontrakt z „Ostrogami”, grał w lidze letniej, meczach przedsezonowych czy meczach G League, ale ostatecznie nigdy nie zadebiutował na parkietach NBA.

Brak sukcesu w ojczyźnie nie oznaczał zahamowania kariery tego rozgrywającego. Jerrells wyruszył do Europy w 2010 roku i tym samym rozpoczął piękną przygodę, która trwa do dzisiaj.

Amerykanin na „Starym Kontynencie” reprezentował barwy praktycznie samych wielkich marek. Wystarczy wspomnieć takie zespoły jak Partizan Belgrad, Fenerbahce Stambuł, UCAM Murcja, Besiktas Stambuł, Olimpia Mediolan, UNICS Kazań, Galatasaray Stambuł czy Hapoel Jerozolima. Robi wrażenie!

Jerrells rywalizował oraz współpracował z wieloma wybitnymi personami europejskiej koszykówki. Zdobywał liczne trofea na wielu frontach i doskonale poznał smak zmagań pucharowych. W elitarnej Eurolidze spędził aż 7 sezonów, ale grał również w takich rozgrywkach jak Eurocup czy Liga Mistrzów. Amerykanin spędził wiele lat wśród najlepszych, a do takiego grona, na tak długo nie trafiają przypadkowi zawodnicy.

Starzy znajomi

Podczas sezonu 2016/1017 w izraelskim Hapoelu jego kolegą klubowym był Shawn Jones. Dla Jerrellsa były to jedne z najlepszych rozgrywek pod względem indywidualnym. Na wszystkich frontach notował średnio 14,4 punktów, 3,7 asyst, 2,8 zbiórek oraz 1,2 przechwytów. Hapoel sięgnął wówczas po mistrzostwo oraz puchar kraju. Nasz nowy rozgrywający trafił do najlepszej piątki sezonu i zgarnął tytuł MVP turnieju o Puchar Izraela.

Wcześniej (sezon 2014/2015), w Kazaniu, grał razem z Lichodiejem, który podobno cały czas bardzo miło wspomina Amerykanina.

Sezon 2019/2020 spędził we Dinamo Sassari. Jerrells rywalizował tam nie tylko w ramach rozgrywek Lega A, ale również BCL, gdzie przeciwnikiem grupowym włoskiej ekipy był m.in. Polski Cukier Toruń. Jak wiadomo, zmagania zostały przerwane przez pandemię koronawirusa. Do tego czasu Amerykanin na obu frontach notował średnio 9,2 punktów, 2,1 asyst oraz 2 zbiórki.

Nadzieja i wątpliwości

Anwil potrzebował w bieżącym sezonie rozgrywającego niczym wody na pustyni. Obsada tej pozycji strasznie u nas kulała od samego początku. Bywało nawet, że przy nacisku rywala mieliśmy problem z przeprowadzeniem piłki i musieliśmy polegać na wsparciu wysokich. Tak było, chociażby w ostatnim meczu z Treflem. Teraz WRESZCIE ta luka została zapełniona. Jerrells nie powinien mieć takich problemów, bo świetnie operuje z piłką w rękach. Ta zmiana powinna wnieść sporo ożywienia do gry „Rottweilerów”.

ALE…

Podpisanie kontraktu z Amerykaninem bardzo mnie cieszy, ale mam pewne wątpliwości. Jerrells to typ rozgrywającego, który nastawiony jest na zdobywanie punktów. Bazuje na swoich zdolnościach strzeleckich i potrafi być naprawdę dobry w tym elemencie. W moim odczuciu bardziej potrzebujemy jednak gracza skupionego na kreowaniu, bo z tym mamy spory problem. Taką rolę strzelca grającego z piłką mogą przecież odgrywać Ivan Almeida czy Rotnei Clarke. Nadzieja w tym, że zmiana trenera odmieni nasz styl i Przemysław Frasunkiewicz będzie w stanie wkomponować oraz wykorzystać potencjał Amerykanina.

Kolejną zagadką jest aktualna dyspozycja Jerrellsa. Nasz nowy nabytek pozostawał bez pracy od czasu przerwania poprzedniego sezonu, a nie jest już młodzieniaszkiem. W tym wieku z całą pewnością trudniej doprowadzić formę fizyczną do optymalnego stanu. Sytuacja Anwilu jest bardzo ciężka. Przed nami ogromne natężenie spotkań, a każdy mecz jest już praktycznie kluczowy. Dlatego potrzebujemy „na już” rozgrywającego gotowego do gry na najwyższym poziomie. Pozostaje mieć nadzieję, że Jerrells to prawdziwy profesjonalista z odpowiednią etyką pracy, który cały czas odpowiednio dba o swoje przygotowanie.

Zakontraktowanie Amerykanina wywołuje znaki zapytania w mojej głowie, ale wierzę, że i tak będzie dla nas wzmocnieniem i znacznie odmieni obraz gry Anwilu. Taka rola kibica! Oby tylko szybko do nas dołączył i był głodny zwycięstw.

5 odpowiedzi do “Curtis Jerrells, czyli długo wyczekiwany rozgrywający”

  1. Mac jak zwykle ciekawa „robota”. Tak naprawdę należy wierzyć że to będzie wzmocnienie Anwilu. Choć niestety jesteśmy przystanią dla bezrobotnych. Goni, na dodatek, nas czas. Tak naprawdę mamy na teraz wiele niewiadomych. Jedno po dzisiejszym dniu jest pewne.Drużyna nie była budowana w oparciu o autorski skład Mihevca. ( patrz wywiady Waśka).To do kolegów z Brzytwy którzy bronili tez Prezesa nie wspominajac już o świętości ratusza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.