Alex Olesinski – z UCLA do Anwilu

Jeszcze niedawno wielu fanów narzekało na brak aktywności Anwilu w kwestii transferów, a teraz nie mamy spokoju nawet w niedzielę ;). Skład „Rottweilerów” zasilił kolejny zawodnik i ten ruch jest pewnym zaskoczeniem, bo bohatera transakcji raczej mało kto kojarzy w naszym kraju. Alex Olesinski – znacie? Ja też dopiero dzisiaj poznałem, ale będzie okazja przyjrzeć się bliżej, bo najbliższy sezon spędzi we Włocławku. Przynajmniej taki jest plan…

Alex OlesinskiFOTO: UCLA

Nic dziwnego, że Olesinski jest wielkim znakiem zapytania, bo dopiero rozpoczyna swoją przygodę z profesjonalną koszykówką. Chłopak urodził się w USA, ale ma polskie korzenie i to jest spory plus tej transakcji. Pochodzi z niesamowicie sportowej rodziny. Rodzice reprezentowali nasz kraj (mama w koszykówce, a tata w pięcioboju), brat również trenował basket na amerykańskiej uczelni, a siostra lekkoatletykę.

Olesinski niedługo skończy 25 lat, mierzy 208 cm wzrostu i występuje głównie na pozycji silnego skrzydłowego. W latach 2015-2020 trenował na prestiżowej uczelni UCLA. Nie odgrywał tam znaczącej roli, ale należy zaznaczyć, że to nie jest zespół, do którego trafiają przypadkowi koszykarze. Przez całą swoją karierę w NCAA notował średnio 2,5 punktów oraz 2,6 zbiórek przez 11,7 minut spędzonych na parkiecie.

Trafił do nas wysoki, leworęczny skrzydłowy, który nad podkoszową walkę przekłada raczej rzuty z dystansu czy półdystansu. Idealny typ zawodnika do rozciągania gry zespołu.

Nie ukrywam, że ta transakcja nie wywołała u mnie ekscytacji. Statystyki Olesinskiego, delikatnie mówiąc, nie robią wrażenia. Przez ostatni sezon nie grał w żadnym klubie. Planował wyjazd do Europy, ale pandemia pokrzyżowała jego wizję na dalszą karierę. Przygoda Olesinskiego we Włocławku będzie jego pierwszym kontaktem z koszykówką na „Starym Kontynencie”, a wszyscy dobrze wiemy, że dla graczy prosto po NCAA jest to często bariera niełatwa do pokonania. Jak widać, ten transfer wygląda na wielką niewiadomą i raczej nie napawa optymizmem.

Nie lubię jednak skreślania zawodnika jeszcze przed rozegraniem pierwszego meczu i tak samo jest w przypadku Olesinskiego. W UCLA za bardzo nie zaistniał, ale to naprawdę uczelnia z wielkimi tradycjami, która wychowała wielu REWELACYJNYCH koszykarzy. Przypomnę tylko „naszego Edka”, bo chyba nie ma sensu wymienić późniejszych gwiazd NBA. Sama obecność w tym zespole coś znaczy. Podejrzewam, że kontrakt Olesinskiego nie opiewa na „grubą” kwotę, a nasza obecna sytuacja wymaga przecież bardzo racjonalnego operowania budżetem. Dla tego chłopaka to otworzenie nowego rozdziału kariery i spora szansa. Bardzo chciał wylądować w ojczyźnie swoich rodziców, więc liczę, że ciężką pracą udowodni swoją wartość. Pokaże, że warto było na niego postawić.

Reasumując, nie oczekuję zbyt wiele od Olesinskiego. Nie wierzę, że będzie odgrywał czołową rolę w barwach Anwilu. Wygląda bardziej na uzupełnienie składu i rozszerzenie polskiej rotacji, a jak niedawno wspominałem, tacy zawodnicy też są potrzebni. Podejrzewam, że początek tej przygody będzie trudny, ale jeśli przetrwa ten okres, to może być nawet przydatny przez te kilka(naście) minut w meczu.

Jedna odpowiedź do “Alex Olesinski – z UCLA do Anwilu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.