Sezon 2025/2026 już niestety za nami… Po raz trzeci w historii nie awansowaliśmy do fazy Play-Off… To cały czas boli…
Dlatego postanowiłem nagrać nowy odcinek podcastu, w którym omówiłem minione rozgrywki i dałem upust nagromadzonym emocjom. Ten sezon jest już jednak przeszłością. Mamy wakacje, ale w Anwilu nie ma nudy. Mamy nowego trenera oraz dyrektora sportowego i te tematy też poruszyłem w „Anwilowych Wieściach”.
Nie tak miał wyglądać ten miesiąc… Sezon regularny zakończyliśmy jeszcze dobrym akcentem, bo w Hali Mistrzów poległ Trefl Sopot. Spotkanie może nie miało odpowiedniej temperatury, ale i tak cieszy, że „Rottweilery” dość gładko wygrały 94:79. Niewiele zabrakło, aby bezpośrednio awansować do Play-Off, ale na szczęście pozostała nam gra w Play-In, do których przystępowaliśmy z najlepszej możliwej pozycji. Jeśli dodać do tego dobrą dyspozycję z końcówki sezonu zasadniczego, to śmiało mogliśmy patrzeć w przyszłość z optymizmem.
Niestety szybko przyszedł zimny prysznic… Zastal Zielona Góra rozpracował nas bez większych problemów. Czar prysł. Dobrze, że mieliśmy jeszcze jedną szansę na wywalczenie biletu do czołowej ósemki. Niby fajnie, tylko szkoda, że MKS Dąbrowa Górnicza również został naszym pogromcą. Ten mecz zabolał jeszcze bardziej i obnażył wszystkie problemy, które trapiły nas przez cały sezon. Przegraliśmy spotkanie, w którym w trakcie trzeciej kwarty prowadziliśmy już +14… DRAMAT!
Wybór MVP w takich okolicznościach nie należy do przyjemnych zajęć. Nikogo jednak nie zaskoczę, jeśli zdradzę, że to wyróżnienie po raz kolejny otrzymał Tyler Wahl.
Sezon 2024/2025 za nami, więc w ramach podsumowania postanowiłem wystawić każdemu zawodnikowi naszego Anwilu indywidualną ocenę za zakończone rozgrywki. Przyjąłem skalę szkolną ze wszystkimi plusami oraz minusami. Wiadomo, że różni gracze odgrywali różne role w zespole, więc nie jest to próba mierzenia wpływu każdego z nich na wynik drużyny. Bardziej oceniam to, na ile dany zawodnik spełnił oczekiwania – zarówno te przedsezonowe, jak i te, które pojawiły się w trakcie rozgrywek.
To oczywiście w pełni subiektywna ocena – jeśli ktoś ma inne zdanie, z chęcią je poznam. Jestem bardzo ciekawy, jakie oceny Wy wystawilibyście naszym „Rottweilerom” za miniony sezon.
Oglądaliśmy już sporo meczów Anwilu i chyba nikt nie ma wątpliwości, że DJ Funderburk jest jednym z filarów naszego zespołu. Amerykanin zachwyca wszechstronnością, łącząc atletyzm, skuteczność, świetne wyczucie gry oraz rewelacyjne, jak na wysokiego zawodnika, panowanie nad piłką.
Funderburk na parkietach PLK notuje średnio 14,5 punktu i 5,5 zbiórki na mecz. Trafia z gry ze skutecznością 63,9%, a z linii rzutów wolnych – 71,4%. Te wyniki robią wrażenie!
Chciałbym szczególnie wyróżnić jeden aspekt gry naszego podkoszowego – jego umiejętność rozciągania gry dzięki rzutowi z dystansu. To bardzo cenna broń w jego arsenale.
Okres przygotowawczy dobiega końca i zaraz Anwil rozpocznie kolejny sezon. W ostatnich tygodniach nasze „Rottweilery” rozegrały 8 meczów sparingowych, w których uzyskały bilans 6-1-1. Za sprawą tych wygranych klubową gablotę przyozdobiły dwa nowe trofea – Puchar Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz Kasztelan Basketball Cup. Można powiedzieć, że trener Selcuk Ernak zebrał pierwsze skalpy na nowym terenie 😉 .
Wiadomo, że takie spotkania nie są żadnym wyznacznikiem, a jedynie niezwykle potrzebnym materiałem dla sztabu szkoleniowego. My kibice nie potrafimy jednak przejść całkowicie obojętnie obok pierwszego kontaktu z nową odsłoną naszej drużyny, więc warto rzucić okiem, jak Anwilowcy wypadli pod względem statystycznym podczas przygotowań do rozgrywek 2024/2025.
Bartosz Łazarski wywołał sporo szumu podczas minionego sezonu. Nic dziwnego, bo nastolatek dopiero wchodzi na salony „poważnej koszykówki”, a już przeszedł do historii. Kolokwialnie można powiedzieć, że „wjechał z buta”.
Czy młody zawodnik jest odpowiednim kandydatem, aby wyrosnąć na czysty talent, który dostarczy nam mnóstwo radości oraz dumy?
Sezon 2022/2023 za nami, więc pora na coroczną aktualizację statystycznych osiągnięć graczy Anwilu, rok po roku, w porównaniu z ligowymi liderami. Oczywiście brałem pod uwagę tylko rozgrywki PLK oraz w większości przypadków czerpałem dane od sezonu 1998/1999, bo dopiero wtedy wprowadzono oficjalne liczenie statystyk na naszym podwórku.
Anwil rozpoczął zmagania w kolejnej fazie FIBA Europe Cup od bardzo mocnego uderzenia. Do Włocławka zawitała cypryjska ekipa Keravnos BC i została wręcz zjedzona przez „Rottweilery”. Nasz zespół praktycznie cały czas kontrolował wydarzenia na parkiecie i zdecydowanie dominował. Oglądałem ten mecz ze spokojem, bo nawet przez chwilę nie czułem zagrożenia. Ostatecznie Anwil zwyciężył 92:63. BRAWO!
Sytuacja Anwilu nie napawa ostatnio optymizmem. „Rottweilery” przegrały stanowczo zbyt wiele meczów i to w podobnym stylu. Nasza drużyna jest trapiona przez problemy, które ciężko ukryć. Na chwilę zapomnijmy jednak o tym wszystkim, co przykre, bo mamy sympatyczny powód. Do Hali Mistrzów zawitała węgierska ekipa Egis Kormend w ramach kolejnego spotkania FIBA Europe Cup. Włocławek nie był zbyt gościnnym miejscem dla „Madziarów”, bo nasi rywale zostali totalnie rozbici! Anwil zwyciężył aż 88:58.
Sezon 2022/2023 nareszcie wystartował! Dla nas była to nie lada gratka, bo Anwil rozegrał pierwsze spotkanie nowych rozgrywek równo 30 lat od debiutu w PLK. Co więcej, przed trzema dekadami do Włocławka zawitał Zastal Zielona Góra i teraz ponownie gościliśmy ten zespół. Wspaniały smaczek historyczny, który nie mógł przejść bez echa.
Klub wspaniale wykorzystał tę okazję. Najpierw zostało zorganizowane spotkanie kibiców z drużyną, która rozpoczynała legendę naszej koszykówki 30 lat temu. Później lokalni herosi gościli oczywiście na samym spotkaniu, podczas którego zostali odpowiednio uhonorowani. Cudowna inicjatywa, która przywołała łezkę sentymentu w niejednym oku.
Przechodząc do dania głównego, to „Rottweilery” zrobiły, co do nich należało. Podobnie jak przed trzema dekadami Zastal musiał uznać wyższość naszej ekipy. Tym razem wygraliśmy 82:61.