Sezon 2025/2026 już niestety za nami… Po raz trzeci w historii nie awansowaliśmy do fazy Play-Off… To cały czas boli…
Dlatego postanowiłem nagrać nowy odcinek podcastu, w którym omówiłem minione rozgrywki i dałem upust nagromadzonym emocjom. Ten sezon jest już jednak przeszłością. Mamy wakacje, ale w Anwilu nie ma nudy. Mamy nowego trenera oraz dyrektora sportowego i te tematy też poruszyłem w „Anwilowych Wieściach”.
Jakie uczucia towarzyszyły mi w marcu? Niestety niezbyt przyjemne — głównie ból i rozczarowanie… Anwil przeżywa prawdziwe trudy w bieżącym sezonie, ale jako kibic zawsze mam w sobie cząstkę nadziei, że wreszcie nastąpi przełamanie. W lutym nie rozegraliśmy zbyt wielu spotkań, a Puchar Polski oglądaliśmy jedynie w telewizji. Dłuższa przerwa powinna być idealną okazją do wyczyszczenia głów i powrotu na parkiet z nową energią.
Niestety, ale tak nie było… Miniony miesiąc rozpoczęliśmy od porażki z Legią Warszawa, co można jeszcze jakoś wytłumaczyć, bo rywalizowaliśmy z topową ekipą. Później jednak „Rottweilery” nie sprostały Startowi Lublin oraz Twardym Piernikom Toruń, a to już zabolało bardziej. Dopiero na koniec miesiąca wymęczyliśmy zwycięstwo w Słupsku, po meczu, który można określić mianem „dla koneserów”. Tym spotkaniem zdecydowanie nie powinniśmy promować koszykówki…
Wspominałem już, że jestem niesamowicie rozczarowany? Miało być lepiej, a jest gorzej. Trener Ronen Ginzburg na początku swojej pracy potrafił tchnąć nową energię w nasz zespół, ale z czasem ten okropny marazm znów spowił nasz klub. Na brak pieniędzy nie narzekamy, ale wyniki sportowe bardzo odbiegają od oczekiwań. Obecna sytuacja Anwilu w ligowej tabeli jest bardzo słaba i nasi zawodnicy będą musieli zostawić sporo potu na boisku, aby awansować do fazy Play-In. Decyzyjni w klubie wierzą, że poprawa nastąpi po ruchach transferowych dokonanych w ostatnich tygodniach. Ja jednak nie potrafię dostrzec pełnej logiki w tych działaniach, a żadne z nowych nazwisk nie spowodowało gwałtownego wzrostu mojej nadziei. Cóż… Czas pokaże…
Ciężko o wybór MVP w takich okolicznościach, ale tradycję należy podtrzymać. Wyróżnienie za poprzedni miesiąc otrzymuje ode mnie Tyler Wahl.
Pierwszy miesiąc sezonu 2025/2026 za nami, więc pora wystartować z tradycyjnym już rankingiem MVP. Pierwsze spotkanie rozegraliśmy jeszcze we wrześniu, ale oczywiście zostało wyjątkowo wliczone razem z październikowymi meczami.
Forma Anwilu na starcie sezonu niestety nie zachwyca, o czym sporo mówiłem w ostatnim odcinku „Anwilowych Wieści”. Obecny bilans „Rottweilerów” to 4-5 i jestem przekonany, że wszyscy oczekiwaliśmy lepszych rezultatów.
Pierwszy wybór MVP w nowym sezonie zdecydowanie nie należał do łatwych. Wytypowałem trójkę graczy, ale miałem ogromny problem z ustaleniem kolejności na podium. Długo nad tym myślałem i co chwilę inaczej sortowałem wspomniane trio. Ostatecznie moim pierwszym MVP w nowych rozgrywkach zostaje Elvar Fridriksson.
Przypomnę tylko jeszcze, że punktacja pozostaje bez zmian – 10 pkt za I miejsce, 5 pkt za II miejsce oraz 1 pkt za III miejsce. W klasyfikacji generalnej, przy równej liczbie punktów, będą promowani zawodnicy, którzy rozegrali mniejszą liczbę spotkań. Jeśli cały czas będzie jakiś remisowy rezultat, to wyższą pozycję otrzyma gracz z większą ilością zwycięstw w pojedynczych miesiącach.
Pora na pierwszy odcinek podcastu „Anwilowe Wieści” w 2024 roku. Zdecydowanie mieliśmy o czym rozmawiać z Michałem, bo Anwil wygrał ostatnio derbowe spotkanie z Twardymi Piernikami Toruń. Gospodarze walczyli bardzo ambitnie, ale ostatecznie „Rottweilery” wytrzymały napór sąsiadów i po końcowej syrenie tablica wskazała wynik 78:83. To spotkanie było oczywiście tematem przewodnim jedenastego epizodu.
Meczem w Toruniu zakończyliśmy pierwszą rundę PLK, w której osiągnęliśmy fantastyczny bilans 14-1, więc nie zabrakło krótkiego podsumowania. Rzuciliśmy okiem także na wyzwania czekające w drugiej rundzie, a szczególnie na najbliższy mecz z Treflem Sopot.
Poza tym nasze szeregi opuścił Tanner Groves, a to jest wyraźny zwiastun zmian pod koszem Anwilu, więc tego też nie mogliśmy przemilczeć!