Zadania dla trenera Frasunkiewicza

Nasz nowy trener, Przemysław Frasunkiewicz, nie ma przed sobą łatwego zadania. Kontrakt „Franca” obowiązuje do końca przyszłego sezonu, ale nikt nie ma wątpliwości, że cały czas chcemy uratować bieżące rozgrywki, co dobitnie podkreśla ciągle trwający remont „Rottweilerów”. Obecna sytuacja Anwilu, mówiąc bardzo dyplomatycznie, jest nieciekawa. Cały czas gramy poniżej własnych możliwości i każda ewentualna porażka mocno skomplikuje naszą drogę do Play-Off. Limit wpadek już dawno został wyczerpany. Wierzyć trzeba do samego końca, ale lekko i przyjemnie na pewno nie będzie…

Niezależnie od zakończenia bieżącego sezonu, chciałbym, aby trener Frasunkiewicz wpłynął na nasz zespół pod pewnymi względami już teraz. Nie wiem, czy to klucz do sukcesu, ale po prostu pewne nasze problemy zbyt bardzo mnie bolą i oczekuję jak najszybszej poprawy. Patrząc na dotychczasową karierę „Franca”, to spełnienie tych oczekiwań jest jak najbardziej realne.

Przemysław Frasunkiewicz AnwilFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

1. Poprawa defensywy

W obecnym sezonie tracimy średnio na mecz 85,9 punktów. Za dużo. Zbyt często pozwalamy rywalom na łatwe rzuty czy wjazdy pod kosz. Jak wiadomo, dobra obrona nakręca atak i tego często brakuje w grze Anwilu. Przeciwnicy nas punktują, a my nie potrafimy odpowiedzieć. Arka pod wodzą Frasunkiewicza w sezonach 2018/2019 oraz 2019/2020 miała jedną z najlepszych defensyw w całej lidze. W minionych rozgrywkach byli na szczycie pod tym względem, a rok wcześniej lepiej broniła tylko Stal. W tym sezonie Arka też ma niższą średnią straconych punktów niż nasz Anwil. Czas, aby „Franc” zastosował te metody w swoim nowym zespole!

2. Wyzwolenie charakteru

Ile razy rywale mocniej naciskali, a my nie potrafiliśmy odpowiedzieć? Ile razy nie potrafiliśmy odpowiednio szybko przerwać serii przeciwników? Zbyt często gubiliśmy koncentrację, gdy zaczynały się problemy, a to powodowało, że graliśmy bardzo niechlujnie. Atak zamieniał się w chaos, a obrona była jeszcze bardziej dziurawa. W trudnych momentach, zamiast poukładanej koszykówki z wiarą we własne możliwości, często oglądaliśmy ogromną nerwówkę w wykonaniu „Rottweilerów”. Nieważne ile czasu pozostawało do końcowej syreny. W wielu meczach nie potrafiliśmy przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, bo gdy rywal wrzucał wyższy bieg, to Anwilowcy poddawali już spotkanie w sferze mentalnej. Psychika zawodziła i nie byliśmy w stanie „wracać do gry”. Bez tego ciężko o zwycięstwa. Na szczęście, co by o nim nie mówić, trener Frasunkiewicz to facet z charakterem i liczę, że szybko zaszczepi takie nastawienie wśród swoich podopiecznych.

3. Otworzenie strzelców

Arka pod wodzą „Franca” jest najczęściej rzucającą z dystansu ekipą na przestrzeni kilku ostatnich lat w PLK. Nasz nowy szkoleniowiec po prostu lubi takie granie. Ten styl ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Fakt jest jednak taki, że to zawsze może być groźna broń. W szeregach „Rottweilerów” nie brakuje świetnych strzelców. Tacy zawodnicy jak Przemysław Zamojski, Rotnei Clarke czy Walerij Lichodiej potrafią seriami trafiać „zza łuku”. Problem, że w wielu spotkaniach brakowało mi zagrywek wykorzystujących potencjał tych graczy. Jeśli trener Frasunkiewicz odpowiednio otworzy naszych snajperów, to może być spora korzyść dla zespołu. Oczywiście we wszystkim należy zachować umiar, ale wykorzystajmy naszą broń!

4. Szansa dla młodzieży

„Franc” przez wiele lat swojej trenerskiej kariery współpracował z młodymi koszykarzami i na pewno wie, jak do nich dotrzeć. W naszych szeregach jest Andrzej PlutaWojciech Tomaszewski, w których drzemie spory potencjał. Kilkukrotnie zdołali już to udowodnić. Wielu kibiców narzekało jednak, że dotychczas otrzymywali niewystarczającą ilość minut i ciężko zanegować tę opinię. Frasunkiewicz już podczas swojego debiutu w roli szkoleniowca Anwilu skorzystał ze wszystkich zawodników, więc to może być dobry prognostyk dla naszej młodzieży. Wiem, że sytuacja jest ciężka, ale może warto zaryzykować? W innych klubach młodzi zawodnicy wielokrotnie potrafili zaskakiwać, więc dlaczego nie u nas?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.