Nowe wyzwania i możliwości przed Miliciciem

Igor Milicić jest legendą włocławskiej koszykówki i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Miał wkład we wszystkie tytuły mistrzowskie zdobyte przez Anwil. Od 2015 roku sprawuje funkcję trenera naszego klubu i za jego kadencji „Rottweilery” wzniosły się na zdecydowanie wyższy poziom.

Przed Miliciciem kolejny sezon na ławce trenerskiej. Dzięki temu przejdzie do historii włocławskiej koszykówki jako najdłużej pracujący szkoleniowiec. Wydaje się jednak, że ten sezon będzie inny. Anwil po obronieniu Mistrzostwa Polski chce iść jeszcze wyżej, więc aby osiągnąć ten cel, udało się zakontraktować naprawdę wielkich zawodników. „Na papierze” mamy niesamowicie mocny skład, ale trzeba to potwierdzić na parkiecie. Historia zna wiele przypadków, gdy wręcz gwiazdorskie drużyny strasznie rozczarowywały. To jest właśnie nowe wyzwanie dla Milicicia. Pochodzący z Chorwacji szkoleniowiec musi odpowiednio poukładać elementy tej układanki.

Igor MilicićFOTO: http://ksturow.eu

Przez te ostatnie lata Milicić kojarzył mi się jako trener „atakujący z cienia”. Anwil nie był mocarny, nie był gwiazdorski, ale dzięki geniuszowi naszego szkoleniowca mogliśmy świętować wielkie sukcesy. Igor potrafił ze średnich koszykarzy wydobyć maksimum. Potrafił znaleźć dla nich odpowiednią rolę na parkiecie. Bartosz Diduszko, Robert Tomaszek, Jaylin Airington czy Jarosław Zyskowski to tylko niektóre przykłady. Niedoceniani w innych zespołach, ich kariery były pełne zawirowań, ale pod wodzą Milicicia stawali się lepszymi zawodnikami.

Wyzwania

Teraz sytuacja wygląda inaczej. Skład Anwilu jest bardzo szeroki i najeżony gwiazdami. Gracze pokroju Wrotena, Ledo, Dowe’a czy Sokołowskiego dysponują takimi umiejętnościami, że mogą w pojedynkę rozstrzygać mecze. Koszykówka to nie jest jednak sport w stylu „macie piłkę i grajcie”. Taka dawka talentu jest w stanie z marszu wygrywać pojedyncze spotkania, ale na dłuższą metę nie wróży to żadnego sukcesu. Igor Milicić będzie musiał to wszystko poukładać. Można było usłyszeć żarty, że w Anwilu jednak piłka to będzie za mało i dlatego ważne jest, żeby nasz szkoleniowiec odpowiednio rozdysponował role w zespole, aby każdy był zadowolony. Plus taki, że sezon jest długi, a my będziemy walczyli na dwóch frontach, więc okazji do występów nie powinno brakować. Milicić ma doświadczenie w pracy z szerokim składem i wielokrotnie podkreślał, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby w każdym meczu błyszczał inny zawodnik. Tak właśnie może być w nowej wersji Anwilu.

Ustawienie odpowiedniej rotacji dla dobra zespołu to jedno, ale jest jeszcze druga strona medalu. Trzeba tak to poukładać, aby każdy zrozumiał swoją rolę i był usatysfakcjonowany. Na tym etapie powstaje kolejne i najważniejsze wyzwanie dla Milicicia. W naszym zespole nie brakuje wielkich zawodników, ale ich ego również jest na ponad przeciętnym poziomie. O kilku naszych graczach krążą historie, które raczej nie napawają optymizmem. Ricky Ledo ma wyboistą przeszłość, ciężki charakter i bardzo często lubi zmieniać kluby. Tony Wroten swoją popularnością znacznie przerasta całą naszą ligę i można natrafić na komentarze podważające jego etykę pracy. Milan Milovanović ma tendencje do frustracji, a przecież w Anwilu nie będzie czołową opcją w ataku. To tylko niektóre przykłady, a całościowo otrzymujemy prawdziwą mieszankę wybuchową, która może zmieść całą ligę lub dokonać autodestrukcji.

W przeszłości Igor Milicić nie bał się współpracy z trudnymi zawodnikami, a mam wrażenie, że nawet coś ciągnęło naszego szkoleniowca do takich wyzwań. Kończyło się to różnie. Teraz trener jest jednak znacznie bardziej doświadczony i to powinno pomóc w okiełznaniu nowych gwiazd. Milicić zapewne nauczył się, że sukces gwarantuje nie tylko genialne przygotowanie taktyczne, ale również odpowiednie podejście psychologiczne. W nadchodzącym sezonie właśnie rola psychologa może być najważniejszą rolą Igora, bo o jego warsztat czysto trenerski jestem niesamowicie spokojny.

Możliwości

Jeśli Milicić okiełzna gwiazdorskich zawodników i sprosta nowym wyzwaniom, to otwierają się przed nim wymarzone możliwości. Podczas minionego sezonu wiele razy wspominał, czasami w sposób bezpośredni, a innym razem trzeba było czytać między wierszami, jakiej gry oczekuje od swojego zespołu. Wydaje się, że nowa wersja Anwilu ma wszystko, aby spełnić te oczekiwania. O szerokiej ławce już wspominałem. Praktycznie każdy zawodnik może wejść na parkiet i decydować o obliczu meczu. Nie jesteśmy uzależnieni od lidera, ale mamy masę graczy, którzy mogą wejść w tę rolę. Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem dla Milicicia były zawsze zbiórki. Teraz we Włocławku powstał skład, w którym praktycznie każdy może powalczyć „na tablicach”. Mamy atletycznych obwodowych, a pod samym koszem powinien królować Milovanović. Można mieć sporo wątpliwości w kontekście Serba, ale z tego elementu powinien wywiązywać się wzorowo.

Pewna zbiórka w obronie zapewne będzie zaczynała to, co stało się prawdziwym konikiem Igora, czyli szybki atak. Obecny Anwil ma wszelkie predyspozycje, aby błyskawicznie przechodzić do ofensywy. Milicić od dawna nie przywiązuje uwagi do sztywnych pozycji na boisku. W ostatnich latach kibice czasami narzekali na niedostateczną obsadę pozycji rozgrywającego, a obecnie nie mamy ani jednego typowego PG. Zarówno Dowe, jak i Wroten, to combo. Taki zestaw wydaje się jednak idealny do założeń trenera. Amerykanie dobrze panują nad piłką i powinni szybko nakręcać nasz atak, przez co Anwil w ofensywie może robić rywalom istne piekło. Myślę, że takie podejście i taka budowa składu powinny całkowicie zamknąć temat mitycznych „strzałek Milicicia”. Nasz trener ma szerokie wizje taktyczne, ale na pewno nie ograniczają się one do sztywnego biegania wszystkich zawodników po ściśle określonych torach. Koszykówka pod wodzą Igora to coś znacznie więcej.

Wielka drużyna i wielki Milicić

Jak widać, są wyzwania i są możliwości. Widzę szanse na wielkie wyniki, ale w głowie są też pewne wątpliwości. Czasami nadmiar bogactwa może okazać się nieprzyjemny w skutkach. Anwil w sezonie 2019/2020 z całą pewnością będzie dysponował bogatym składem i to pod wieloma względami. Najważniejsze jednak, że na pokładzie tego mieniącego się złotem okrętu stoi wielki sternik. Kto ma to ogarnąć jak nie Igor Milicić? Myślę, że nasz trener przez ostatnie lata zrobił tyle, że nie potrzebuje już naszego kredytu zaufania. Ten człowiek po prostu zasługuje już na pełną wiarę w swoje działania! Dlatego niech ten sezon już się zaczyna, a my w pełni cieszmy się z mocnego Anwilu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.