Włocławskie El Dorado

Nasz klub występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej nieprzerwanie od 1992 roku. Przez większość sezonów należeliśmy do ścisłej ligowej czołówki. Często jednak musiał nam wystarczyć „ten gorszy” medal. Długo oczekiwane Mistrzostwo zdobyte w 2003 roku było jak spełnienie największych marzeń. Ten sukces nie przełożył się jednak na lepszą przyszłość.

sezonie 2017/2018, gdy sensacyjnie wyeliminowaliśmy Stelmet, trener Igor Milicić powiedział na konferencji prasowej, że wielka koszykówka znów wróci do Włocławka. Rozgrywki zwieńczyliśmy tytułem i rzeczywiście w kolejnym sezonie było jeszcze lepiej, bo wróciliśmy do europejskich pucharów i po ciężkiej przeprawie obroniliśmy złote medale. Wydaje się jednak, że prawdziwy skok jakościowy możemy poczuć dopiero teraz. W internecie często można spotkać określenie mówiące o prawdziwym El Dorado i nie sposób się z tym nie zgodzić.

El Dorado

Nowy sponsor

Każdy sympatyk koszykówki w Polsce odniósł chyba wrażenie, że dobrze się dzieje wokół włocławskiej koszykówki. Klub niedawno podpisał umowę sponsorską z firmą MEZ Polska. Kontrakt będzie obowiązywał przez najbliższe trzy lata i wiąże się ze sporym zastrzykiem finansowym. Po firmie Anwil oraz mieście Włocławek, to ma być nasz najważniejszy sponsor. Jak wiadomo, w obecnym sporcie ciężko o sukcesy bez odpowiedniego wsparcia finansowego, a firma MEZ ma nam takowe zapewnić.

Międzynarodowe sparingi

Pierwszym efektem współpracy z nowym sponsorem będzie silnie obsadzony turniej rozgrywany na początku września. Do Włocławka zawitają takie marki jak Maccabi Tel Awiw, Partizan Belgrad czy mocna Arka Gdynia z ligowego podwórka. To będzie wydarzenie na skale kraju, które świadczy o poziomie, na jakim się znaleźliśmy. Z całym szacunkiem, ale jeszcze niedawno oglądaliśmy mecze sparingowe ze Startem Lublin czy Treflem Sopot, a teraz będziemy mogli podziwiać czołowe kluby europejskie. Dawno takie marki nie gościły w naszym mieście.

Warto zwrócić uwagę na plan wszystkich sparingów Anwilu przed nowym sezonem. Rozegramy dziewięć spotkań, ale w większości będą to potyczki międzynarodowe. Zaczniemy na spokojnie, od zamkniętych sparingów z Astorią Bydgoszcz oraz Legią Warszawa, ale później będzie prawdziwy „ogień”. Najpierw wspomniany MEZ Tournament, a później wylot do Włoch. Zostaliśmy zaproszeni na turniej drużyny Happy Casa Brindisi, gdzie oprócz gospodarzy zmierzymy się również z greckim Peristeri Ateny.

Po powrocie do Polski zagramy na kolejnym turnieju w Toruniu, a naszym rywalem będzie znana Cibona Zagrzeb. Sezon przygotowawczy zostanie zwieńczony następną edycją Kasztelan Basketball Cup. Tym razem forma turnieju zostanie wyraźnie skrócona i rozegramy tylko jeden mecz, ale znowu w międzynarodowym towarzystwie. Do Włocławka zawita łotewska ekipa VEF Ryga. Przygotowania w takim internacjonalnym gronie to coś naprawdę wielkiego i świadczącego, że Anwil jest już pewną marką w Europie. Szczególnie że naszymi rywalami w tych meczach sparingowych nie będą nieznane drużyny, ale ekipy, które kojarzy przeciętny sympatyk europejskiej koszykówki.

Transfery!

O klasie zespołu świadczą jednak przede wszystkim zawodnicy, a na tym polu też nie mamy się czego wstydzić, a wręcz przeciwnie. Podczas tego lata Anwil „rozbił bank”. Michał Sokołowski jest czołowym Polakiem w PLK ostatnich lat i po prostu gwarantuje pewien poziom. Chris Dowe dysponuje umiejętnościami, dzięki którym może zostać czołową postacią naszej ligi. W większości klubów mogliby odgrywać rolę liderów, ale Anwil zaatakował jeszcze mocniej na rynku transferowym. Najpierw do naszego zespołu trafił Ricky Ledo, a następnie poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej, bo kontrakt podpisał Tony Wroten. To naprawdę wielkie nazwiska jak na polskie warunki. Dawno nie było graczy o takich możliwościach nie tylko w Anwilu, ale również w całej naszej lidze. Te ostatnie transfery spowodowały, że „Sokół” czy Dowe zeszli na dalszy plan, a to przecież rewelacyjni koszykarze. Sytuacja obrazuje, jaka jest głębia w Anwilu i jak możemy być mocni. A to przecież nie koniec transferów!

Kilka zespołów PLK nie odkryło jeszcze swoich głównych kart, ale już na chwilę obecną widać, że Anwil będzie zaliczany do czołówki. Podejrzewam nawet, że po raz pierwszy w swojej historii będziemy faworytem całych rozgrywek. To jest właśnie to wyśnione El Dorado, na które wszyscy czekaliśmy!

Papierowe El Dorado?

Oczywiście to wszystko na razie wygląda pięknie tylko „na papierze”. Nikt nam z miejsca nie przyzna żadnych pucharów. Historia sportu zna bardzo wiele przypadków, gdy teoretycznie wielkie drużyny okazywały się wielkimi rozczarowaniami. Aby przekuć sytuację, w której się znaleźliśmy na realne sukcesy potrzebna się jeszcze bardziej wytężona praca wszystkich ludzi w klubie. Ostatnie lata pokazują jednak, że mamy cały sztab odpowiednich osób, więc to pozwala patrzeć z optymizmem w przyszłość. Dlatego bądźmy dobrej myśli i cieszmy się z tego, co nas spotkało. Cieszmy się z większego wsparcia finansowego sponsorów. Doceniajmy klasę naszych sparingpartnerów. Radujmy się, że do Włocławka przybywają naprawdę WIELCY koszykarze, o których jeszcze niedawno mogliśmy tylko marzyć. Czekaliśmy na taki stan rzeczy wiele długich lat!

Ktoś w tym naszym klubie naprawdę dobrze pracuje. Nikt nie wie, jaki będzie finał tego wszystkiego, ale nie myślmy o tym za dużo. Po prostu doceńmy to, co się dzieje wokół naszego zespołu. Najlepszym podsumowaniem niech będą słowa jednego z utworów grupy Varius Manx:

Moje El Dorado 
Wyśnione marzenie, 
Które dzisiaj spełnia się 
Moje El Dorado 
Niech się nie kończy 
Najpiękniejszy w życiu sen 

Jedna odpowiedź do “Włocławskie El Dorado”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.