Kolejny powiew egzotyki

Igor Milicić chyba lubi mieć koszykarzy z egzotycznych kierunków w swojej ekipie. W każdym sezonie, który spędził we Włocławku, mieliśmy przedstawicieli bardzo ciekawych zakątków świata. Teraz utrzymujemy tę tendencję i nowym zawodnikiem Anwilu został Luis Montero. Koszykarz, który pochodzi z Dominikany.

Luis MonteroFOTO: hispanosnba.com

Mimo że urodził się w bardzo egzotycznym miejscu, to sportowo całkowicie związany jest z USA. Montero ma 201 cm wzrostu i jest typowym graczem obwodowym. Ciężko stwierdzić czy Dominikańczykowi bardziej można przypisać  rolę rzucającego obrońcy, czy niskiego skrzydłowego. W dzisiejszej koszykówce zresztą pozycje na boisku strasznie się zacierają, więc nie będzie to miało większego znaczenia.

Największym marzeniem Montero była gra w NBA. Spróbował swoich sił podczas draftu2015 roku. Żadna organizacja jednak się na niego nie skusiła, ale to nie pogrzebało marzeń tego chłopaka, które ostatecznie i tak spełnił. Od tego czasu balansował między najlepszą ligą świata, a jej zapleczem, czyli G League.

W NBA szansę otrzymał od takich ekip jak Portland Trail Blazers, Detroit Pistons oraz Miami Heat. Tylko jednak te dwie pierwsze pozwoliły Dominikańczykowi „powąchać parkiet”. Ogólnie podczas sezonu regularnego w NBA rozegrał łącznie 14 spotkań. Średnio na mecz grał 3,6 minuty i zdobywał 1 punkt. Łącznie, wśród najlepszych, rozegrał 50 minut i zdobył 14 punktów. Statystyki  te nie obejmują Playoffs z sezonu 2015/2016. Wtedy dla Portland rozegrał w sumie 8 minut podczas 6 spotkań i zdobył 8 punktów. Krótko mówiąc, nie powalają te cyferki. Dostać się do NBA to naprawdę „COŚ” i wielu może mu zazdrościć nawet kilkusekundowego występu. Z drugiej jednak strony, gracze o mniejszym potencjale potrafili robić za oceanem większy szum.

W G League nasz nowy obwodowy grał już zdecydowanie lepiej. W sezonie 2017/2018 występował w koszulce Grand Rapids Drive i jego statystyki prezentowały się następująco: 14,2 pkt; 7 zb; 3,3 as oraz 1,6 prz. Całkiem przyzwoicie. Później grał jeszcze dla Reno Bighorns tutaj było już troszkę gorzej: 7.8 pkt; 6,8 zb; 1,7 as oraz 1,3 prz. Te wszystkie cyferki wskazują jednak, że Montero może być naprawdę uniwersalnym zawodnikiem.

Właśnie ta uniwersalność wydaje się największym atutem Dominikańczyka. Nie chodzi tylko o pozycje na boisku, ale przede wszystkim, styl gry. Montero wydaje się głównie strzelcem z naprawdę dobrym rzutem.

Jego gra nie ogranicza się jednak tylko do tego aspektu. Trzeba na nią zdecydowanie szerzej spojrzeć. Chłopak lubi urwać się obrońcy i czekać na piłkę, aby oddać celny rzut. Sam jednak również potrafi grać z piłką i kreować sobie lub partnerom dogodne pozycje. Penetracje podkoszowe nie są może jego znakiem rozpoznawczym, ale też ma te manewry w swoim wachlarzu zagrań. W USA dawał radę, gdzie nie brakuje atletycznych graczy, więc w PLK też nie powinno być źle. Mnie bardzo cieszy jego waleczność na deskach oraz nieodpuszczanie w obronie. Wiem również, że te cechy są niezwykle pożądane przez trenera Milicicia i odegrały kluczową rolę przy składaniu propozycji kontraktu. Aha, jeszcze jedno. Montero również potrafi efektownie wsadzić, więc nie ma co się jakoś szczególnie martwić o ten aspekt.

Podpisanie kontraktu z Montero oznacza, że w naszym zespole nie zagra już Ivan Almeida. Można doszukać się wielu podobieństw między tymi zawodnikami. Na pierwszy rzut oka, Dominikańczyk wydaje się lepszym strzelcem, a „El Condor” bardziej przebojowym graczem z lepszym wejściem na kosz. Coś za coś. Najważniejsza jest jednak rola odgrywana w zespole.

Almeida był naszym zdecydowanym liderem. Milicić lubi mieć tego typu zawodnika na tej pozycji, bo przecież w przeszłości taką samą rolę odgrywał David Jelinek. Pytanie, czy Montero zdoła „wejść w te buty”? Ma 25 lat, ale to będzie jego pierwsze spotkanie z europejską koszykówką. Jego CV raczej nie powala na kolana. Fajnie jest wpisać ligę NBA w swojej przeszłości ( i szacunek, że tam się znalazł!), ale bądźmy szczerzy – to tylko nic nie znaczące epizody. Europa lubi weryfikować tego typu graczy. Niektórzy tutaj przepadają, a inni stają się gwiazdami. Jak będzie z Montero? Tego właśnie nie wiemy i to tworzy z niego swego rodzaju „człowieka zagadkę”. Znając jednak nasz sztab szkoleniowy, to Dominikańczyk został bardzo dokładnie prześwietlony, zarówno pod względem czysto koszykarskim, jak i mentalnym. Pozostaje wierzyć w trafność decyzji i czekać na pierwsze efekty funkcjonowania nowego Anwilu.

3 odpowiedzi do “Kolejny powiew egzotyki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.