Kilka tygodni bez Sobina…

Kontuzje to największe zmory sportowców. Jedna niefartowna sytuacja może przekreślić wielki wysiłek.

Niestety, kolejny raz dopadł nas ten problem. Praktycznie przez cały sezon borykaliśmy się z urazami naszych koszykarzy. Teraz doszła kolejna kontuzja. Tuż przed decydującą częścią sezonu. Co więcej, dotyczy naszej kluczowej postaci. Okazało się, że zwycięstwo ze Startem Lublin przypłaciliśmy wielką ceną. Josip Sobin w czwartej kwarcie tego spotkania doznał urazu, który okazał się poważny. Chorwat nie dokończył już spotkania w Lublinie i okazuje się, że odpocznie jeszcze kilka tygodni.

Josip SobinFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

Lekkie naciągnięcie więzadła pobocznego. O takim urazie Sobina poinformował nasz klub w oficjalnym komunikacie. W praktyce oznacza to ok. trzytygodniowy rozbrat z koszykówką. Na szczęście obędzie się bez jakiejkolwiek operacji, ale i tak przez jakiś czas będziemy musieli sobie radzić bez podstawowego centra.

Sobin odgrywa kluczową rolę wśród „Rottweilerów” i każdy, kto śledzi mecze Anwilu, wie to doskonale. Dla Chorwata jest to już trzeci sezon we Włocławku i statystycznie wypada najsłabiej. Nie można jednak umniejszać jego roli. Sobin to prawdziwy wojownik, który nigdy nie odpuszcza i potrafi za sobą pociągnąć resztę zespołu. To przykład klasycznego centra, który nie grozi rzutem z dystansu, ale jest niezwykle niebezpieczny pod koszem. Nie ma warunków fizycznych typowego środkowego, ale te jego półhaki i inne pchnięcia piłki zaskoczyły niejednego rywala.

Chorwat jest naszą główną siłą podkoszową i nie mamy dla niego typowego zastępcy. Pozostali nasi wysocy gracze prezentują zupełni inny styl gry. Dlatego absencja Sobina będzie najtrudniejsza do zamaskowania. Naszym drugim centrem jest teoretycznie Szymon Szewczyk. Kawał z niego gracza, ale już raczej nie będzie zaskakiwał fizyczną walką z przeciwnikami. W ataku też częściej rzuca za trzy niż za dwa.

Wiadomo już, że w pierwszej rundzie Play-Off naszym rywalem będzie Stal Ostrów Wielkopolski. Nie wiadomo tylko po której stronie będzie przewaga parkietu. Zadecyduje o tym mecz ostatniej kolejki. Anwil i „Stalówka” rozstrzygną to między sobą w bezpośrednim pojedynku. Jak widać, może czekać nas nawet sześć spotkań pod rząd między tymi ekipami, czyli typowa powtórka z zeszłorocznych finałów.

Stal to naprawdę mocny rywal, który dokonał bardzo solidnego wzmocnienia na zamknięcie okna transferowego. Nawet w pełnym składzie uważałem, że czeka nas bardzo ciężka seria. Pod nieobecność Sobina będzie jeszcze trudniej. Żółto-niebiescy mają w swoich szeregach prawdziwego dominatora strefy podkoszowej, który nazywa się Shawn King. Pochodzący z Saint Vincent i Grenadyny środkowy kończy niedługo 37 lat, ale cały czas potrafi demolować swoich przeciwników. W pełnych składach widziałem tutaj sporą przewagę Stali, a bez Sobina robi się jeszcze gorzej.

Wydawało się, że Josip to prawdziwy niedźwiedź z dalekiego Splitu, który jest niezniszczalny. Nawet jego dopadł jednak największy pech sportowców. W najbliższym czasie będziemy musieli radzić sobie bez jego nieocenionej pomocy i nie mamy na to żadnego wpływu, więc trzeba przygotować się na nową rzeczywistość. Brak Sobina w konfrontacji ze Stalą jest dla Anwilu wielkim problemem i znacznie zmniejsza nasze szanse. Ja jednak należę do osób, w których nadzieja zawsze się tli i tak samo jest w tym przypadku. Trener Igor Milicić zapewne ma teraz nieprzespane noce, bo główkuje jak odpowiednio wykorzystać obniżenie składu i rozciągnięcie gry. Efekty już niedługo poznamy.

Pocieszające jest to, że do gry wraca Michał Michalak, więc nasza siła rażenia zostanie zwiększona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.