Anwil przed sezonem

Ostatnio niestety nie mam zbyt wiele czasu na pisanie, a wokół naszego Anwilu dzieje się naprawdę sporo. Okres przygotowawczy jest już przeszłością i teraz nadszedł czas na poważne granie.

Mimo że na pisanie czasami brakuje czasu, to wszystkie doniesienia staram się bardzo dokładnie śledzić i analizować. Dlatego przygotowałem zbiór swoich komentarzy na temat ostatnich wydarzeń oraz tych nadchodzących wielkimi krokami.

AnwilFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

  1. Tuż przed rozpoczęciem sezonu dołączył do nas kolejny zawodnik. Nie ma tutaj jednak żadnego zaskoczenia, bo tym szczęśliwcem jest Igor Wadowski, który od dłuższego czasu trenował z naszym zespołem. Rozegrał w naszych barwach nawet 9 sparingów i zdobywał w nich średnio 1,4 punktów.
  2. Tym transferem Anwil wzbogacił się o polskiego rozgrywającego, czyli zabezpieczyliśmy dwa aspekty, które mogą budzić największą wątpliwość. Przy dużym natężeniu meczów, to może być naprawdę korzystne posunięcie. Dodatkowo Wadowski jest wysoki jak na kreatora gry (194 cm), a powszechnie wiadomo, że trener Milicić bardzo lubi takich graczy.
  3. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że Wadowski będzie tylko zabezpieczeniem. Taki gracz „w razie czego”. Pokazały to już przedsezonowe sparingi. Poza tym nie zakontraktowaliśmy jakiegoś wybitnego gracza. Wadowski ostatnie trzy sezony spędził w AZS Koszalin i furory raczej tam nie robił. Wierzę jednak, że mamy do czynienia z myślącym kolesiem, który, nawet jeśli będzie dostawał mniej minut niż Mario Ihring w zeszłym sezonie, to i tak nie przestanie walczyć i czekać na okazję.
  4. Anwil ma już za sobą pierwsze oficjalne spotkanie, którego stawką był Superpuchar Polski. Mieliśmy ogromną szansę na pierwsze trofeum w nowym sezonie, ale Polski Cukier Toruń okazał się lepszy i zwyciężył 68:72.
  5. Przegraliśmy, ale przez większość spotkania przewaga była po naszej stronie. Nie potrafiliśmy jednak odebrać rywalom chęci do gry, więc w ostatniej odsłonie „Twarde Pierniki” wykorzystały naszą niefrasobliwość i puchar pojechał do Torunia.
  6. Po stronie Anwilu zabrakło mi celnych rzutów z dystansu. Widać, że w naszej taktyce jest to bardzo ważny element, ale ze skutecznością na poziomie 8/38 (21 %) nie zostaniemy władcami linii 6,75 metra.
  7. Zawiedli ci, którzy mają być naszymi specjalistami od „trójek”. Michalak miał 0/7, Łączyński 0/6, Simon 0/5, a Mihailović 1/6. Razem 1/24
  8. Mieliśmy również duże problemy „na deskach”. Zdecydowanie przegraliśmy zbiórki w stosunku 28:40.
  9. W dużej mierze przyczynił się do tego Cheikh Mbodj. Senegalczyk sprawiał nam ogromne problemy. Spotkanie zakończył ze statystykami na poziomie 17 puntów, 7 zbiórek i aż 5 bloków. W moim odczuciu powinien otrzymać tytuł MVP tego spotkania.
  10. To zaszczytne miano przypadło jednak innemu graczowi. Karol Gruszecki również rozegrał bardzo dobre zawody (16 pkt), ale mam wrażenie, że przy wybieraniu MVP zadziałał jakiś handicap związany z polskim paszportem.
  11. Josip Sobin to cały czas „nasz Sobinek”. Zaczynamy kolejny sezon, a podkoszowe tańce i pchnięcia piłki chorwackiego środkowego cały czas są skuteczne. W starciu o Superpuchar uzbierał 13 punktów, 5 zbiórek3 bloki. W mojej opinii zasłużył na miano najlepszego Anwilowca tego spotkania.
  12. Bardzo dobre wrażenie wywarł również Walerij Lichodiej. Rosjanin udowodnił, że drzemie w nim naprawdę spory potencjał. Dysponuje dużym wachlarzem zagrań i praktycznie jako jedyny nasz zawodnik stanowił zagrożenie na dystansie (4/8 za trzy). W całym meczu zdobył 16 punktów i był naszym najlepszym strzelcem.
  13. Niespodziewanie do gry wrócił Jakub Parzeński. Polski podkoszowy nie wziął udziału w żadnym sparingu, a na Superpuchar wyszedł w pierwszej piątce. Spore zaskoczenie. Na dodatek rozpoczął spotkanie od bardzo efektownych punktów. Niestety, było to jego jedyne trafienie w czasie tego spotkania, a na parkiecie spędził zaledwie 7,5 minuty.
  14. Do gry po kontuzji wrócił również Jarosław Zyskowski. Tak jak podejrzewałem, „Zyziu” nie stracił swoich atutów i zdobył 12 punktów w tym spotkaniu.
  15. Superpuchar jest już przeszłością i czas skupić się na nadchodzących wyzwaniach, a tych nie będzie brakować. Nowy sezon PLK inaugurujemy już w najbliższą niedzielę, a naszym rywalem będzie Asseco Arka Gdynia. Jest to zespół, który podczas letniej przerwy dokonał bardzo ciekawych wzmocnień i od razu zasilił ścisłe grono kandydatów do medalu. Nie będzie łatwo. Szczególnie że gramy na wyjeździe. W moim odczuciu Anwil nie jest faworytem tego spotkania.
  16. Październik w ogóle będzie dla nas bardzo trudnym miesiącem. Gramy aż osiem spotkań, z czego pięć wyjazdowych. Lekko na pewno nie będzie…
  17. Co gorsze, z naszego obozu dochodzą niezbyt optymistyczne wiadomości zdrowotne. Mateusz Kostrzewski nie grał o Superpuchar i nie zagra również w pierwszej kolejce sezonu. Na problemy zdrowotne narzekają również Lichodiej, Wadowski oraz Parzeński (powrót do indywidualnych treningów…). Najbliższe występy tej trójki stoją pod znakiem zapytania.
  18. Mając w perspektywie grę na dwóch frontach podczas sezonu 2018/2019, to właśnie wszelkiego rodzaju urazy są dla mnie największym zagrożeniem. Staram się jednak pozostawać optymistą.
  19. Niech ten sezon rusza już pełną parą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.