Tracimy Zamojskiego i zyskujemy Kowalczyka

Polska rotacja Anwilu nabiera coraz wyraźniejszego kształtu. Plotki zostały potwierdzone i doszło do kolejnych przetasowań w naszym składzie. Przemysław Zamojski nie będzie już występował w koszulce „Rottweilerów”, a nową twarzą we włocławskiej ekipie został Sebastian Kowalczyk.

Przemysław Zamojski Anwil WłocławekFOTO: Andrzej Romański / plk.pl

„Zamoj” powiedział KONIEC!

Od jakiegoś czasu można było usłyszeć, że Zamojski nie będzie kontynuował swojej kariery w Anwilu. Przed rokiem podpisał z nami dwuletni kontrakt, ale to kolejny dowód, że w polskiej koszykówce długość umowy jest tylko sprawą iluzoryczną. Takie wydarzenia już nawet mnie nie dziwią. Rzeczywiście „Zamoj” nie założy już naszej koszulki, ale nie założy też żadnej innej! Weteran postanowił zakończyć karierę w standardowej koszykówce i ostatnie lata poświęcić w całości na odmianę 3×3. Już od dość dawna uprawia tę ciągle raczkującą dyscyplinę, a ostatnio wywalczył niesamowity sukces. Przypomnę, że reprezentacja Polski, z Przemkiem w składzie, wywalczyła awans na najbliższe Igrzyska Olimpijskie! DUMA!

Decyzja Zamojskiego może szokować, ale mnie nie dziwi. Ma już 35 lat, a jego lista osiągnięć w koszykówce 5×5 jest wręcz niesamowita. Jeśli z odmiany 3×3 czerpie obecnie więcej radości to niech idzie tą drogą. Wierzę, że kadra biało-czerwonych tylko na tym zyska. Podejrzewam, że ostatnie lata kariery wręcz pomogły Zamojskiemu podjąć ten ważny krok. Kilka wcześniejszych sezonów spędził w Zielonej Górze, a wszyscy wiemy, jakie problemy z płynnością przelewów ma ten klub. Ostatni rok też nie był dla niego szczęśliwy pod tym względem. Nie jest tajemnicą, że Anwil również ma zaległości wobec swoich zawodników… Dla każdego gracza to niesamowicie frustrująca sytuacja. Wszyscy chcemy przecież otrzymywać ustalone wynagrodzenie za wykonywaną pracę. Koszykarze nie są wyjątkiem i pozostaje współczuć…

Zamojskiego zaliczam do grona wybitnych ligowców. Niestety trafił do nas w niesamowicie trudnym momencie. Nie był czynnikiem odmieniającym bezbarwny obraz „Rottweilerów”. Szczerze to oczekiwałem więcej od takiego weterana. Wiem, że miał spore problemy z kontuzjami, ale i tak uważam, że rozczarował. W PLK notował średnio 8,2 punktów, 3,1 zbiórek oraz 1,4 asyst. Patrząc na „cyferki”, można odnieść wrażenie, że to były jego najgorsze rozgrywki od jakiś 10 lat.

Epizod we Włocławku był smutny, ale i tak cieszy mnie, że zawodnik takiego kalibru ma wpisany Anwil w swoim CV. Całokształtem kariery zasłużył na uznanie każdego fana koszykówki, więc szczerzę życzę Zamojskiemu samych sukcesów w nowej rzeczywistości!

Kowalczyk na pokładzie

Nasza polska rotacja szybko została uzupełniona, bo roczny kontrakt z Anwilem podpisał Sebastian Kowalczyk. To nazwisko pojawiało się w plotkach już od kilku tygodni i wreszcie nadszedł czas oficjalnego potwierdzenia.

Kowalczyk ma 188 cm wzrostu i może grać na pozycji rozgrywającego oraz rzucającego obrońcy. Może kreować grę, rzucić z dystansu czy penetrować. Ważne również, że potrafi być zadziorny na parkiecie, a taki właśnie Anwil chcę oglądać w przyszłym sezonie! Gwiazdą nie będzie, ale powinien wnieść pewną dawkę solidności. Dla trenera Przemysława Frasunkiewicza to nie jest anonimowa postać, bo swego czasu byli kolegami z jednego zespołu.

Kowalczyka kojarzę jako spory talent, a tymczasem ten chłopak ma już 28 lat oraz dziesięć sezonów na parkietach PLK. Z całą pewnością nie jest już początkującym zawodnikiem, ale solidnym i doświadczonym ligowcem. W swojej dotychczasowej karierze reprezentował barwy takich klubów jak AZS Politechnika Warszawska, Start Gdynia, Asseco Gdynia, Polfarmex Kutno, King Szczecin, Legia Warszawa czy Polpharma Starogard Gdański.

Do pewnego momentu rozwijał swoją karierę prawidłowo. Najlepiej wypadł w sezonie 2018/2019, gdy grając w Legii, notował 11,1 punktów, 4,1 asyst, 3,9 zbiórek oraz 1 przechwyt. Przeciętna wówczas warszawska ekipa sprawiła wtedy srogie problemy naszpikowanej gwiazdami Arce (z trenerem Frasunkiewiczem) w fazie Play-Off. W kolejnych rozgrywkach Kowalczyk miał niestety spore problemy z kontuzjami. W związku z tym zdołał rozegrać tylko 14 spotkań (7,5 pkt, 2,7 as oraz 1,8 zb). Przez to jego kariera wyraźnie wyhamowała, a podczas minionego sezonu próbował wrócić na właściwe tory w drużynie ze Starogardu Gdańskiego. Jak wyszło? Tak średnio. Początki były trudne, ale końcówka sezonu napawa optymizmem. W ekipie „Kociewskich Diabłów” nasz nowy zawodnik notował średnio 8,8 punktów, 3,2 asysty, 2,2 zbiórki oraz 1,1 przechwytów.

Nie ukrywam, że chciałem Kowalczyka we Włocławku już kilka lat temu. To ciekawy zawodnik i wierzyłem w jego talent. Niestety te ostatnie sezony mają wyraźną rysę i wywołują pewien znak zapytania. Kontrakt w Anwilu to spora szansa dla tego chłopaka. Wiem, że nie czeka nas walka o najwyższe cele, ale cały czas jesteśmy WIELKĄ MARKĄ. Liczę, że dla takiego ambitnego koszykarza jak Kowalczyk ten aspekt będzie działał motywująco i wejdzie na wyższy poziom w naszych barwach.

Na zakończenie jeszcze jedna kwestia. Obecnie na rozgrywaniu mamy duet Łączyński – Kowalczyk. Wiem, że niektórych to przeraża, ale apeluję o cierpliwość. Ja z oceną poczekam do momentu, gdy Anwil skompletuje cały skład, a to jeszcze trochę potrwa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.