Szok i niedowierzanie, czyli Sobin znowu w Anwilu!

Takiego scenariusza w ogóle nie brałem pod uwagę. To dla mnie totalne zaskoczenie. Anwil szukał środkowego i było pewne, że zwraca swój wzrok ku zagranicznym zawodnikom, ale nie miałem pojęcia, że patrzy w takim kierunku. Trener Przemysław Frasunkiewicz miał ochotę, aby Ziga Dimec pozostał z nami na dłużej, ale ostatecznie nie osiągnięto porozumienia, więc umowę podpisał nowy center i to taki, którego wszyscy doskonale znamy. Josip Sobin, po trzech latach rozłąki, znowu został „Rottweilerem”! Wybraliśmy pewną i sprawdzoną opcję zamiast kombinowania. Czy już wspominałem, że to dla mnie totalne zaskoczenie?

Josip Sobin Anwil WłocławekFOTO: q4.pl

Chorwat nie jest dla włocławskich kibiców żadną zagadką. Jest doświadczony, ma już niemal 33 lata, ale we Włocławku spędził bardzo istotną część swojej kariery. Przed przyjazdem do Polski grał dla rodzimych zespołów. W barwach KK Split oraz KK Zadar prezentował naprawdę solidny poziom. W sezonie 2015/2016 wyjechał do Hiszpanii i podpisał kontrakt z ekipą Baloncesto Fuenlabrada. Ligi ACB raczej nie zawojował, bo notował 6,5 punktów oraz 3,1 zbiórek16,1 minut na parkiecie. Dla nas to dobrze, bo w przeciwnym przypadku nigdy by do nas nie trafił. Tymczasem przed sezonem 2016/2017 chorwacki środkowy podpisał kontrakt z Anwilem i to był początek pięknej przygody.

Sobin spędził u nas trzy lata i chociaż miały miejsce gorsze momenty (np. sławetny ćwierćfinał z Czarnymi), ale zdecydowanie więcej było tych naprawdę dobrych. Chorwat zdobył w naszych szeregach dwa Mistrzostwa Polski oraz dołożył Superpuchar. Pod względem indywidualnym praktycznie zawsze utrzymywał bardzo solidny poziom. Oferował ok. 10 punktów na wysokiej skuteczności bliskiej 60% oraz dokładał 6 zbiórek. Przypomnę jeszcze, że w moim corocznym rankingu MVP raz zajął drugie miejsce, a raz wygrał 😉 .

Po opuszczeniu Włocławka trafił do włoskiego Vanoli Cremona. Niestety Serie A, podobnie jak wcześniej ligi hiszpańskiej, też jednak nie zawojował. W 12,8 minut na parkiecie notował średnio 4,9 punktów oraz 3,6 zbiórek.

Sobin musiał polubić nasz kraj, bo w sezonie 2020/2021 wrócił do PLK. Nowym pracodawcą Chorwata została Stal Ostrów Wielkopolski. Ze „Stalówką” zdobył swoje trzecie Mistrzostwo Polski oraz dotarł do finału FIBA Europe Cup. Cały czas utrzymywał solidny poziom, bo notował 8,4 punktów (58% z gry), 6,3 zbiórek, 2,2 asysty oraz 1 przechwyt. Po tych rozgrywkach trochę mnie zaskoczył, bo został na naszym podwórku, ale zaakceptował ofertę MKS-u Dąbrowa Górnicza. Z całym szacunkiem, ale byłem przekonany, że Josip może cały czas zaoferować całkiem sporo mocniejszym zespołom. W drużynie z Zagłębia Dąbrowskiego był czołową postacią. Na parkietach PLK oraz Alpe Adria Cup notował przeciętnie 10,5 punktów (62% z gry), 5,7 zbiórek, 1,7 asyst oraz 1,1 przechwytów.

Po roku w MKS chyba zatęsknił za walką o wyższe cele. Kontrakt miał jeszcze ważny, ale osiągnięto porozumienie i umowa została rozwiązana za porozumieniem stron. Takim sposobem Sobin wrócił do Anwilu.

Na temat zalet Sobina nie muszę raczej zbyt wiele pisać. Tego stylu nie można zapomnieć 😉 . Chorwat to taki klasyczny środkowy. Nastawiony na technikę oraz dysponujący bardzo szerokim wachlarzem manewrów podkoszowych. Z dalszej odległości nie stanowi praktycznie żadnego zagrożenia. W dotychczasowej karierze zanotował łącznie 0/7 za trzy. Rzuty wolne nigdy nie były mocną stroną tego koszykarza, ale w ostatnim roku notował 64%, więc bez tragedii. Ważnym atutem w jego grze jest to, czego nie oddają podstawowe „cyferki”. Świetnie radzi sobie w obronie systemowej. Ma wysokie IQ koszykarskie, czyta grę i pozytywnie wpływa na cały zespół. Po prostu potrafi współpracować z kolegami. Mocnym punktem gry Chorwata jest także rolowanie po zasłonach. Szczególnie gdy będzie miał obok siebie takiego rozgrywającego jak Kamil Łączyński, który jest rewelacyjnym kreatorem, a lata wspólnej gry wyniosły współpracę tego duetu na niebotyczny poziom. Dodam jeszcze tylko, że jest prawdziwym wojownikiem, dla którego nie ma straconych piłek.

Oczywiście Sobin ma też ograniczenia, na które ciężko przymknąć oko. Jak na centra jest dość niski, bo mierzy tylko 203 cm wzrostu. Nie jest również typem skoczka, który lata nad obrońcami. Typowo fizyczny środkowy znowu może nam „skakać po głowach”. Dlatego zawsze widziałem u nas miejsce dla Josipa, ale w parze z bardziej atletycznymi zawodnikami. Obecnie jest niby Luke Petrasek czy Janari Joesaar, ale ten zestaw i tak mnie nie uspokaja.

W ocenie tego transferu nie możemy jednak pomijać jeszcze jednej istotnej kwestii. Sobin ma Anwil w sercu. Jest silnie związany z naszym krajem, a Włocławek ma dla niego szczególne znaczenie. Chorwat jest prawdziwym wojownikiem i wierzę, że dla „Rottweilerów” będzie walczył z jeszcze większym zaangażowaniem. Pamiętajmy, że serce oraz odpowiednie nastawienie potrafią przyćmić nawet największy talent.

Sobin odegrał bardzo ważną rolę w historii naszego klubu. Wywalczył sobie miejsce wśród najbardziej zasłużonych. O tym nie możemy zapominać i musimy doceniać! Gdy trzy lata temu opuszczał nasze szeregi, to pisałem, że „to już zawsze będzie jego kawałek podłogi”. Dlatego teraz wraca jak do siebie. To będzie czwarty sezon Josipa w barwach „Rottweilerów”. Jak na gracza zagranicznego to naprawdę świetny wynik. Tyle samo miał Gatis Jahovics, a więcej uzbierali jedynie Igor Griszczuk oraz Seid Hajrić. To o czymś świadczy! Tę statystykę przytoczył na twitterze Damian P., czyli jeden z najbardziej wartościowych użytkowników do obserwowania na tej platformie.

JOSIP – WITAMY W DOMU!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.