Pierniki wyszarpały wyrównanie

To nie był dobry mecz w wykonaniu Anwilu. Wydaje mi się nawet, że najgorszy podczas tegorocznych finałów. Kulały fundamenty koszykówki. Mimo to wróciliśmy do gry i byliśmy bardzo blisko zwycięstwa. Polski Cukier Toruń wyszarpał jednak wygraną dzięki szalonemu rzutowi w ostatnich sekundach. Mecz zakończył się wynikiem 82:83. Emocji nie brakowało i teraz mamy 2:2 w finałowej serii.

Anwil - Polski CukierFOTO: Natalia Seklecka / ddwloclawek.pl

  1. Od początku graliśmy źle. Brakowało koncentracji. Popełnialiśmy mnóstwo strat, które w mojej opinii były wręcz głupie. Poziom juniorski. Obrona Polskiego Cukru też była lepsza i na pewno nam nie pomogła. Już po pierwszej kwarcie mieliśmy aż 9 strat. Na szczęście później trochę poprawiliśmy ten element i spotkanie zakończyliśmy mając 18 strat. To i tak stanowczo za dużo!
  2. Pozwoliliśmy gościom za zbyt dużą ilość zbiórek w ataku. „Twarde Pierniki” zgarnęły aż 14 piłek z atakowanej tablicy. Za dużo.
  3. Mam również zastrzeżenia do naszej skuteczności z linii rzutów wolnych. Zanotowaliśmy tylko 13/22 za 1, czyli 59 %. Wiele razy powtarzałem, że to fundament koszykówki, który przy wyrównanych meczach może okazać się kluczowy. Niestety, tak właśnie było w tym przypadku.
  4. Taka gra sprawiła, że pierwsza połowa przebiegła zdecydowanie pod dyktando Polskiego Cukru.
  5. Kolejny raz pokazaliśmy jednak mistrzowski charakter. W trzeciej kwarcie obraz gry uległ totalnej zmianie. Dzięki waleczności wróciliśmy do gry.
  6. Wydawało mi się nawet, że zyskujemy kontrolę nad spotkaniem. Polski Cukier jakby gasł w oczach. Goście zaczynali grać bardzo chaotycznie.
  7. „Twarde Pierniki” również miały swoje problemy na linii rzutów wolnych i to jeszcze większe niż Anwil. Goście trafili zaledwie 9/23 za 1, co daje jakieś 39 %. Rezultat wręcz tragiczny, który nie przystoi profesjonalnym koszykarzom.
  8. Mimo to nie odstępowali i szli z nami „łeb w łeb”. Jak widać, oba zespoły miały swoje problemy, ale rywale nie potrafili tego wykorzystać.
  9. O decydującej akcji nie będę się rozpisywał, bo tak naprawdę to nie wiem co mam napisać. To było czyste szaleństwo i improwizacja ze strony Polskiego Cukru. Byliśmy blisko przechwycenia tej piłki i zapanował prawdziwy chaos na parkiecie. W tej sytuacji najwięcej zimnej krwi zachował Aaron Cel. Reprezentant Polski oddał WIELKI rzut. Czy mogliśmy wcześniej faulować? Jasne, że tak, ale teraz to tylko „gdybanie”, gdy znamy dalszą historię. Ja nie mam żadnych pretensji o brak przewinienia do trenera Igora Milicicia czy naszych zawodników.
  10. Warto zwrócić uwagę, że bohater tego spotkania, Aaron Cel, nie rozgrywał kapitalnych zawodów. Walczył „na tablicach”, ale w ogólnym rozrachunku nic wielkiego nie pokazał. Zanotował na swoim koncie 7 punktów8 zbiórek. Trafił jednak rzut, przy którym żadne cyferki nie mają znaczenia i tylko to się liczy.
  11. W pewnym momencie mogliśmy odskoczyć od rywali, ale Rob Lowery utrzymał swój zespół w grze. To ten sam koleś, który totalnie zawodzi w tych finałach. Sam ostatnio wspomniałem, jakim jest rozczarowaniem. Tym razem nastąpiło jednak wielkie przebudzenie Amerykanina. Lowery ma swoje problemy zdrowotne, ale dzisiaj dał z siebie wszystko. Grał, jak na lidera przystało. Wywierał presje w obronie i trafiał ważne rzuty. Zdobył w tym meczu 24 punkty. Nie doczekał do końcowej syreny, bo przytrafił mu się kolejny uraz, ale podejrzewam, że zagra w kolejnym spotkaniu i znowu będzie groźny.
  12. Po naszej stronie prawdziwy pokaz koszykówki zaserwował Ivan Almeida. „El Condor” był niesamowity! Pociągnął naszą grę, gdy drużyna najbardziej tego potrzebowała. To Almeida był naszym „motorem napędowym” w trzeciej kwarcie. Był prawdziwym liderem i to dzięki jego zagraniom mogliśmy w ogóle myśleć o zwycięstwie w tym meczu. Zaprezentował też wiele naprawdę wymyślnych sposobów na umieszczenie piłki w koszu. To było prawdziwe show. Almeida zapisał na swoim koncie 34 punkty, 6 zbiórek6 asyst.
  13. Zabrakło jednak wsparcia ze strony pozostałych Anwilowców. Naszym drugim strzelcem był Aaron Broussard, który zdobył 15 punktów. Amerykanin miał dobre momenty, gdy potrafił kręcić obrońcami i atakować kosz. Zanotował w tym meczu świetne 5/5 za dwa. Problem pojawia się, gdy spojrzymy na statystykę rzutów wolnych. Broussard trafił tylko 2/5 z linii. Przypomnę, że to właśnie Amerykanin spudłował rzut wolny, który mógł zmienić losy tego spotkania.
  14. Jestem bardzo zaskoczony, że Szymon Szewczyk spędził na parkiecie aż 37 minut. To rekord tego sezonu dla naszego weterana. Tym razem Olek Czyż nawet „nie powąchał” parkietu. Ostatnio nie zagrał przecież źle, a takie dzielenie minut może za bardzo wyeksploatować „Szewca”. Ogólnie Szewczyk nie grał dzisiaj źle. Walczył i miał 7 punktów oraz 6 zbiórek. Zabrakło jednak celnych „trójek” z jego strony. Trafił tylko 1/5 z dystansu, a to przecież nasza ważna broń.
  15. Najbardziej zabrakło mi jednak wsparcia ze strony Michała MichalakaJarosława Zyskowskiego. Ten pierwszy więcej chyba przeszkadzał, niż pomagał. Z kolei „Zyziu” walczył, ale był totalnie zagubiony w ofensywie, a trafienia Jarosława są nam bardzo potrzebne.
  16. Boli ta porażka. Graliśmy słabo, ale i tak byliśmy baaardzo blisko zwycięstwa. Mogło być 3:1 i wtedy bylibyśmy w raju. Jest jednak 2:2 i wszystko zaczyna się od nowa. Oby to w żaden sposób nas nie podłamało i nie było mentalną trampoliną dla rywali. Mamy duże problemy kadrowe i obawiam się, że im ta seria jest dłuższa, tym gorzej dla nas. Mamy jednak również „mistrzowski charakter” i dlatego wierzę, że po dwóch kolejnych spotkaniach złote medale znowu zawisną na naszych szyjach.

Jedna odpowiedź do “Pierniki wyszarpały wyrównanie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.