Druga bitwa wygrana!

Kolejna batalia w Play-Off za nami. Drugie spotkanie ze Stalą Ostrów Wielkopolski miało zupełnie inny przebieg niż to pierwsze. Najważniejsze jednak, że zwycięska strona pozostała bez zmian. Dzięki świetnej trzeciej kwarcie Anwil wygrał 86:78. W serii prowadzimy już 2:0 i potrzebujemy tylko jednego kroku do półfinału!

Aaron Broussard AnwilFOTO: Natalia Seklecka / ddwloclawek.pl
Aaron Broussard

  1. Stal tym razem grała inną koszykówkę. Mam wrażenie, że taką bardziej w swoim stylu. Mogliśmy zaobserwować więcej gry pod kosz, ścięć i akcji dwójkowych.
  2. Anwil miał ogromne problemy ze skutecznością. Nie trafialiśmy wielu prostych rzutów. W większości spotkań takie akcje kończył się pewnymi punktami „Rottweilerów”, a tym razem piłka wręcz uciekała z kosza.
  3. Te czynniki spowodowały, że pierwsza połowa przebiegła raczej pod kontrolą gości. Nie była to jakaś rozbrajająca przewaga, ale to Stal wyglądała lepiej.
  4. Wszystko odmieniło się w trzeciej kwarcie. W pewnym momencie Anwil zanotował run 16:0 i spotkanie zyskało nowe oblicze. Przejęliśmy ten mecz. Wyrobiliśmy sobie bezpieczną przewagę i kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie. Stal ambitnie walczyła, a dzięki rozsądnej grze nie pozwoliliśmy naszym rywalom na powrót.
  5. Sygnał do ataku dał Chase Simon. Amerykanin był świetny tego dnia. Grał bardzo odważnie i był niezwykle pewny siebie. Miał wielką ochotę na dziurawienie koszy przeciwników. W trzeciej kwarcie odpalił salwę trzech „trójek” z rzędu i to był moment, który odmienił ten mecz. W naszych zawodników wstąpiła nowa energia, która pozwoliła rozprawić się ze Stalą. Simon swój licznik punktowy zamknął na 23, a do tego dołożył jeszcze 5 zbiórek.
  6. Niesamowitą rolę w tym zwycięstwie odegrał również Aaron Broussard. Obwodowy, który tym razem grał niczym podkoszowy. Bardzo chętnie wykorzystywał swoją siłę fizyczną i spryt. Miał jakiś „super zmysł”, który pozwalał mu przewidzieć, gdzie spadnie piłka. Lubił też zaciągać słabszych obrońców do gry podkoszowej, by tam obnażyć ich braki. Dorobek Broussarda to 20 punktów, 7 zbiórek (5 w ataku!) oraz 4 asysty. Prawdziwy popis amerykańskiego obwodowego, który okazał się naszym najlepszym zbierającym.
  7. Gdy Mike Scott przebywał na parkiecie, to były dla nas złote minuty. Bardzo chętnie wykorzystywaliśmy jego braki fizyczne i zdobywaliśmy sporo punktów bliżej kosza.
  8. Ważnym czynnikiem w tym zwycięstwie Anwilu było atakowanie tablicy. Wygraliśmy zbiórki 40:32, ale ważniejsze jest to, że zanotowaliśmy aż 16 zbiórek w ataku! W tym elemencie brylował wspomniany już Broussard, ale cała drużyna zasługuję na pochwałę, bo widać było u naszych zawodników chęć do walki o każdą piłkę.
  9. Wspaniale w tych bataliach jest przez nas ograniczany Shawn King. Przy każdej sposobności ten pochodzący z Saint Vincent i Grenadyny koszykarz jest wyciągany spod kosza, a tam traci większość swoich atutów. Dzisiaj został zatrzymany na 2 punktach7 zbiórkach.
  10. Ivan Almeida nie grał dzisiaj w trybie superbohatera i nie trafił żadnego rzutu za dwa (0/4). Nie oznacza to jednak, że był nieprzydatny. Świetnie wykorzystywał swój pierwszy krok i gracze Stali nie mogli powstrzymać naszego asa. Jedyną opcją było faulowanie. „El Condor” wymusił aż 9 przewinień i świetnie spisywał się na linii rzutów wolnych (9/10). Do tego dołożył swoją cegiełkę w walce na tablicach i potrafił kreować rzuty dla kolegów. Jego statystyki z tego meczu to 15 punktów, 6 zbiórek6 asyst.
  11. Casper Ware też nie był taki przebojowy jak w pierwszym meczu, ale i tak stanowił utrapienie dla naszej defensywy. Jego szybkość i celne oko to zawsze zagrożenie. Znowu się o tym przekonaliśmy. Ware miał 17 punktów, 9 asyst i wymusił aż 10 fauli.
  12. Prawdziwa siła żółto-niebieskich tkwiła jednak w polskim duecie. Michał Chyliński (21 pkt) oraz Mateusz Kostrzewski (16 pkt i 7 zb) wnosili sporo energii do gry Stali. „Chylu” wykorzystywał każde zagapienie naszej defensywy do zdobywania punktów, a „Kostek” nie bał się fizycznej gry i ostro atakował kosz.
  13. Po pierwszym meczu dziwiłem się, że Nemanja Jaramaz w ogóle nie pojawił się na parkiecie. Dzisiaj rozegrał 17 minut i muszę przyznać, że trener Wojciech Kamiński miał rację. Serb prezentuje się słabiutko, więc nic dziwnego, że większość czasu spędza na ławce. To nie jest ten Jaramaz, którego pamiętam z gry w Anwilu.
  14. Prowadzimy 2:0 w tej serii i potrzebujemy tylko jednego kroku do półfinału. Jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji i wierzę, że zamkniemy ten ćwierćfinał w trzech meczach. Nie możemy jednak podejść do tego na zbyt wielkim luzie, bo sala w Ostrowie Wielkopolskim to bardzo gorący teren, a Stal nie złożyła jeszcze broni. Mam jednak wielką nadzieję, że ta rywalizacja nie wróci już do Włocławka, bo wtedy byłaby za duża nerwówka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.