Czas na Arkę

Już wszystko wiadomo. Obyło się bez sensacji i naszym rywalem w półfinale będzie Arka Gdynia. Zapowiada się bardzo ciężka rywalizacja, w której raczej nie będziemy faworytem.

Anwil Play-Off 2019

Arka okazała się najlepszą ekipą sezonu regularnego. W szeregach tego zespołu jest mnóstwo indywidualności zdolnych w pojedynkę rozstrzygać mecze. Wystarczy spojrzeć na to, że James FlorenceJosh Bostic między sobą rozstrzygnęli rywalizację o tytuł MVP zasadniczej części sezonu. Ostatecznie wygrał „Flor”, ale gdyby wyróżnienie otrzymał ten drugi Amerykanin, to też nikt nie byłby zaskoczony. Klasowi gracze i prawdziwi liderzy.

Ekipa z Trójmiasta to również zespół, który nam wyjątkowo „nie leży” w obecnych rozgrywkach. Mierzyliśmy się z nimi trzykrotnie i za każdym razem przegrywaliśmy. To jedyny zespół z PLK, którego nie pokonaliśmy ani razu!

„Arkowcy” w swoich szeregach, obok wielkich liderów, mają również innych świetnych zawodników. Tacy gracze jak Marcus GinyardDeividas Dulkys czy Krzysztof Szubarga potrafią nie tylko dorzucić coś od siebie, ale przede wszystkim są w stanie naprawdę świetnie grać w defensywie. To prawdziwi specjaliści, którzy mogą skupić się na wyłączeniu naszych czołowych graczy.

Po kontuzji Josipa Sobina mamy sporą dziurę pod koszem. Arka może to bardzo boleśnie wykorzystać. Trener Przemysław Frasunkiewicz dysponuje takimi zawodnikami jak Robert Upshaw, Adam Łapeta czy Dariusz Wyka. To mocna mieszanka centymetrów, siły i dynamiki. Wydaje się, że nie mamy na to odpowiedzi. Niejednokrotnie przekonaliśmy się o możliwościach tych podkoszowych.

Wydaje się, że zdecydowanie więcej argumentów jest po stronie Arki i to żółto-niebiescy są zdecydowanym faworytem tego półfinału.

ALE…

W ćwierćfinale Arka bardzo męczyła się z Legią Warszawa. Do wywalczenia awansu potrzebowali aż pięciu spotkań. Praktycznie wszyscy eksperci typowali gładkie 3:0 dla Arki, ale stołeczna ekipa postawiła naprawdę twarde warunki. Warto również wspomnieć, że „Legioniści” praktycznie całą serię rozgrywali bez swoich dwóch czołowych zawodników. Czy to było lekceważenie słabszego rywala? Możliwe, ale „sygnałem ostrzegawczym” dla Arki powinien być już pierwszy mecz. Gdynianie na swoim terenie wygrali wówczas zaledwie czterema punktami. Nie wyciągnęli jednak wniosków i przegrali dwa wyjazdowe spotkania z ambitnymi warszawiakami. Legia ostatecznie nie sprawiła sensacji, ale pokazała, że można „ugryźć” tę wielką Arkę.

Kolejna kwestia to nasz trener. Igor Milicić ma naprawdę pokaźny warsztat i swoimi rozwiązaniami niejednokrotnie zaskakiwał europejskich ekspertów. W ćwierćfinale „zjadł” swoich oponentów pod względem taktycznym. Świetnie zamaskował nasze braki i uwypuklił atuty. Nie widzę przeszkód, aby kolejny raz zaskoczył koszykarską Polskę. Milicić potrafił również zadbać o odpowiednie nastawienie mentalne swoich podopiecznych. W Play-Off to bardzo ważna kwestia. Dzięki temu w serii ze Stalą Ostrów Wielkopolski oglądaliśmy o wiele lepszą wersję Anwilu w porównaniu do sezonu zasadniczego.

Przegraliśmy z Arką trzykrotnie, ale tak naprawdę ani razu nie było to starcie z finalną wersją Anwilu. Jak wiadomo, podczas tego sezonu nasza drużyna przechodziła prawdziwą rewolucję kadrową. Dopiero niedawno otrzymaliśmy ostateczną wersję „Rottweilerów” i jeszcze nie wiemy, jak sprawdzi się na tle lidera PLK.

Podsumowując, Arka to piekielnie mocny zespół i uważam, że jest faworytem tego półfinału. Ze względu na pewne przesłanki nie można jednak „z góry” skreślać naszego zespołu. Ja, jak to ja, widzę wielką siłę Arki i upatruję w nich faworyta, ale wierzę w Anwil i wierzyć nie przestanę! Zapowiada się niesamowity bój!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.